Trybunał Konstytucyjny zajął się we wtorek wnioskiem Prawa i Sprawiedliwości dotyczącym zgodności z konstytucją przepisów ustawy o statusie sędziów TK, które opisują procedurę wyboru członków Trybunału. Chodzi m.in. o art. 2 ustawy, zgodnie z którym zasady wyboru i związane z tym terminy procedowania określa Regulamin Sejmu, oraz o art. 4 w zakresie, w jakim nakłada na prezydenta RP obowiązek przyjęcia ślubowania od nowo wybranych przez Sejm sędziów TK.
REKLAMA
TK: niech wypowie się prezydent
Trybunał nie wydał jednak orzeczenia - postanowił zwrócić się do prezydenta Karola Nawrockiego o wydanie stanowiska w sprawie przepisu mówiącego o ślubowaniu sędziów i odroczył bezterminowo rozprawę.
Zobacz wideo "Kupcie sobie butelkę i pogadajcie" - spięcie między posłami PiS i PSL
Wtorkowa decyzja TK jest zaskoczeniem, bo do tej pory obsadzony w całości przez PiS Trybunał na ogół przychylał się do wniosków Prawa i Sprawiedliwości i orzekał po myśli formacji Jarosława Kaczyńskiego. Na dodatek w zeszłym tygodniu TK nie zajął się innym wnioskiem PiS - o wydanie postanowienia zabezpieczającego, które miało nakazać Sejmowi powstrzymanie się przed wyborem sześciorga nowych sędziów Trybunału do czasu oceny zgodności z konstytucją przepisów ustawy o statusie sędziów TK.
"Przegraliśmy 2:0"
Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie kryją rozczarowania ostatnimi decyzjami Trybunału. - Przegraliśmy 2:0, bo raz, iż Trybunał nie rozpatrzył naszego wniosku o wydanie zabezpieczenia, a dwa, iż dziś nie wydał wyroku w sprawie przepisów ustawy o statusie sędziów - komentuje jeden z polityków PiS. - Można powiedzieć, iż Trybunał umył ręce i przerzucił problem na prezydenta Nawrockiego - dodaje nasz rozmówca.
Sytuacja jest o tyle ciekawa, iż posłowie PiS zaskarżyli w swym wniosku przepisy, które formacja ta sama uchwaliła w 2016 roku. Na ich podstawie wybrani zostali wszyscy obecni sędziowie Trybunału, także piątka, która we wtorek zasiadła na sali rozpraw (prezes TK Bogdan Święczkowski jako przewodniczący składu orzekającego, wiceprezes TK Bartłomiej Sochański, sędziowie Rafał Wojciechowski, Andrzej Zielonacki oraz tzw. dubler Jarosław Wyrembak).
Dla polityków Koalicji Obywatelskiej sprawa jest jasna. Ich zdaniem, ewentualny wyrok, który mówiłby o niezgodności przepisów ustawy z 2016 r. z konstytucją, oznaczałby, iż obecni sędziowie TK zasiadają tam bezprawnie. - Następstwem ewentualnego rozstrzygnięcia w tej sprawie powinno być złożenie przez nich rezygnacji. Myślę, iż do tej grupy dotarło, iż tego typu wniosek równoznaczny jest z problemami, które będą dotyczyć ich samych - podkreśla w rozmowie z Gazeta.pl były minister sprawiedliwości, senator Krzysztof Kwiatkowski.
Inaczej sprawę widzi poseł Marcin Warchoł, jeden z autorów wniosku do TK, który przekonuje, iż nie chodzi o obecnych sędziów, ale o sześcioro nowych, których do Trybunału wybrała w ostatni piątek koalicja rządząca. - Poprosiłem dzisiaj Trybunał o to, żeby to orzeczenie nie było powodem wznawiania postępowań już zakończonych, gdzie sędziowie złożyli ślubowanie i orzekają - mówi nam Warchoł. I dodaje, iż wybrana w zeszłym tygodniu szóstka nie powinna zostać ani zaprzysiężona, ani dopuszczona do orzekania.
Termin dla prezydenta Nawrockiego na wydanie stanowiska w sprawie przepisu mówiącego o ślubowaniu to 30 dni (upływa 17 kwietnia). Warchoł liczy na to, iż po tej dacie, gdy do TK wpłynie dokument z Kancelarii Prezydenta, Trybunał wznowi rozprawę i wyda wyrok dotyczący przepisów ustawy z 2016 roku.
Co z nowymi sędziami TK?
Prezydent Nawrocki powinien też w najbliższym czasie zdecydować, jak postąpić z sześciorgiem sędziów wybranych przez Sejm 13 marca. Wszyscy byli kandydatami koalicji rządzącej. To prof. Krystian Markiewicz (dotychczas przewodniczący działającej w ramach MS komisji kodyfikacyjnej ustroju sądownictwa i prokuratury oraz szef stowarzyszenia sędziów Iustitia), dr hab. Maciej Taborowski (były zastępca RPO, Anna Korwin-Piotrowska (prezeska SO w Opolu oraz szefowa stowarzyszenia sędziów Themis), adwokatka, dr Magdalena Bentkowska, dr hab. Marcin Dziurda (były szef Prokuratorii Generalnej), a także dr hab. Dariusz Szostek (radca prawny i profesor Uniwersytetu Śląskiego).
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki dał w ostatnich dniach do zrozumienia, iż prezydent Nawrocki może nie przyjąć ślubowania od nowo wybranych członków Trybunału. - Istnieją daleko idące wątpliwości i zastrzeżenia co do sposobu procedowania przez Sejm, o ile chodzi o wybór tych osób - mówił Bogucki w poniedziałek na konferencji prasowej.
Według niego chodzi m.in. o niedotrzymanie terminu złożenia wniosków o powołanie sędziów TK, czyli 30 dni przed upływem kadencji. Zarówno Kancelaria Sejmu, jak i PiS podkreślają, iż koalicja rządząca do tej pory odmawiała wyboru nowych sędziów TK, a teraz postanowiła obsadzić na raz aż sześć wakatów.
"Plan B" ws. Trybunału Konstytucyjnego
Rządzący mają z kolei "plan B" na wypadek nieprzyjęcia przez prezydenta ślubowania od nowo wybranych sędziów - przysięga miałaby zostać złożona przez nich na piśmie lub przed Zgromadzeniem Narodowym. jeżeli z kolei dostępu do gmachu TK będzie nowej szóstce odmawiał prezes Święczkowski, wówczas - jak zapowiadają politycy KO - jest opcja zwrócenia się po pomoc do Policji. - Będą pewnie próby wejścia do budynku TK w asyście policji - słyszymy od polityka Koalicji Obywatelskiej.
To już kolejna odsłona kryzysu w TK, który rozpoczął się pod koniec 2015 roku, kiedy to prezydent Andrzej Duda nie przyjął ślubowania od trzech sędziów wybranych przez Sejm VII kadencji (większość miała w nim koalicja PO-PSL), za to odebrał przysięgę od prawników wskazanych już po wyborach przez Prawo i Sprawiedliwość. Nazwano ich "dublerami". Dwóch z nich wciąż jeszcze orzeka w Trybunale - to Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak, którym kadencja kończy się w tym i w przyszłym roku (zastąpili w TK wcześniejszych dwóch "dublerów", którzy zmarli w trakcie kadencji). Oprócz "dublerów" Prawo i Sprawiedliwość wybierało do TK polityków, m.in. sędziów Krystynę Pawłowicz, Stanisława Piotrowicza (kończy urzędowanie w grudniu 2028 r.) czy Bogdana Święczkowskiego (jego kadencja upływa dopiero w 2031 r.). W tej sytuacji w tej chwili rządzący postanowili nie uznawać TK i nie publikować jego orzeczeń.
Redagowała Kamila Cieślik

1 dzień temu













