W sieci zawrzało po apelu sióstr z Broniszewic. „To zamykanie domów w białych rękawiczkach!”

1 tydzień temu

Dom Chłopaków w Broniszewicach od lat jest symbolem opieki nad dziećmi z najcięższymi niepełnosprawnościami. Dziś nad tą misją gromadzą się czarne chmury. Powodem jest nowelizacja ustawy, która wprowadza proces tzw. deinstytucjonalizacji. W praktyce oznacza to, iż dzieci z niepełnosprawnościami mają przestawać trafiać do Domów Pomocy Społecznej (DPS), a ich miejsce mają zająć mniejsze Ośrodki Terapeutyczne.

Siostry: „To wizja oderwana od realiów”

Siostry prowadzące Dom Chłopaków nie gryzą się w język. W swoim dramatycznym apelu wprost uderzają w wizję przedstawianą przez wiceministrę Katarzynę Nowakowską.

- Dom Chłopaków rzekomo nie służy wystarczająco dzieciom z największymi niepełnosprawnościami. Przez osoby ze środowiska pani Minister jesteśmy nazywane „betonem” - kimś, kto rzekomo nie rozumie, co jest prawdziwym dobrem dla dzieci - piszą rozżalone siostry.

Głównym zarzutem stawianym przez siostry z Broniszewic jest to, iż od przyszłego roku nowe dzieci mogą już nie trafiać do ich Domu. Ich zdaniem nowe Ośrodki Terapeutyczne, które promuje resort, będą uboższą formą wsparcia.

- Może rzeczywiście dzieci z czterokończynowym porażeniem, z wadami genetycznymi czy głębokim autyzmem zaczną biegać i mówić dzięki Ośrodkom Terapeutycznym? Byłoby super. Ale każdy, kto ma do czynienia z takimi dziećmi, wie, iż to wizja oderwana od realiów. My mówimy o godności i bezpieczeństwie, a nie o cudownych przemianach - punktują siostry, przypominając o swoim 75-letnim doświadczeniu.

Ministerstwo: „Dobro dziecka jest w centrum”

Do zarzutów dominikanek z Broniszewic odniosła się wiceministra Katarzyna Nowakowska. Jej odpowiedź jest tonująca, choć potwierdza, iż system czeka rewolucja. Ministerstwo zapewnia, iż dzieci już mieszkające w Broniszewicach mogą czuć się bezpiecznie - nikt nie planuje ich przenoszenia ani zamykania istniejących placówek.

- Odpowiednie wsparcie szczególnie dla dzieci z niepełnosprawnościami jest niezbędne. I dzieci znalazły to wsparcie i swój dom między innymi w Domu Chłopaków. Zaznaczę, iż nikt nie ma planów czy zamiarów przenosić dzieci do innych miejsc, zamykać domu czy jakkolwiek inaczej zagrażać bezpieczeństwu dzieci, które w Domu Chłopaków (i w innych DPS) mieszkają. W nowelizacji ustawy dotykamy losu i wsparcia dzieci, które pomocy będą potrzebować w przyszłości. Istotą zmian jest to by wszystkie dzieci miały te same szanse, by obowiązywały je te same procedury i miały tak samo dobre wsparcie - priorytetowo w rodzinie- ale gdy jest taka konieczności w instytucji, w której je otrzymują - tłumaczy wiceministra Nowakowska.

Resort podkreśla, iż zmiany dotyczą przyszłych podopiecznych. Nowy model ma być „skrojony pod potrzeby dziecka”, a doświadczenie kadry Domu Chłopaków jest w tym procesie uznawane za bardzo istotne. Ministerstwo stoi na stanowisku, iż dzieci powinny dorastać w warunkach jak najbardziej zbliżonych do rodzinnych, a nie w dużych instytucjach.

Spór o przyszłość

Atmosfera pozostaje napięta. Dla sióstr i wielu rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, „deinstytucjonalizacja” brzmi jak wyrok na miejsca, które przez lata budowały zaufanie i specjalistyczną wiedzę.

- Zakaz kierowania dzieci do DPS to zamykanie domu / domów w białych rękawiczkach. Prosimy o prawdę! RPOT nie rozwiąże problemów dla dzieci z głęboką niepełnosprawnością. Po 18 roku życia zabierzemy im bezpieczeństwo i trafią do DPS dla osób starszych - mówia wprost siostry z Broniszewic.

Idź do oryginalnego materiału