W Polsce brakuje wody. Dlaczego nie wszyscy to zauważamy?

19 godzin temu
Zdjęcie: brak wody


W wielu polskich domach dostęp do wody jest tak oczywisty, iż mało kto zastanawia się skąd adekwatnie płynie ona do kranu. Tymczasem w październiku do mieszkańców Mszany Dolnej zaapelowano o ograniczenie zużycia wody o połowę, w podkarpackich Izdebkach wprowadzono nocne przerwy w dostawach, a na Podhalu powysychały przydomowe studnie. To nie prognozy dotyczące skutków zmiany klimatu, których doświadczymy za kilkadziesiąt lat, ale wydarzenia z ostatnich tygodni. Jak to możliwe, iż dla części z nas brak wody staje się codziennym problemem, podczas gdy w innych miejscach pozostaje niezauważalny?

Woda w kranie przestała być oczywistością

Październik 2026 r. pokazał, iż problemy z dostępnością wody w Polsce nie kończą się wraz z letnimi upałami. W Mszanie Dolnej, gdzie wydajność miejskich ujęć zmniejszyła się niemal o połowę, zakład gospodarki komunalnej zaapelował do mieszkańców o ograniczenie zużycia o 50 proc. Własne źródła dostarczały ok. 25 m3 na godzinę, podczas gdy zapotrzebowanie wynosiło od 30 do 40 m3. Aby zapewnić dostawy w godzinach porannych, nocą wstrzymywano pracę pomp, a niedobory próbowano uzupełniać wodą dowożoną cysternami. Mimo podejmowania tych działań w godzinach popołudniowych krany ponownie były suche.

Podobne trudności wystąpiły w podkarpackich Izdebkach, gdzie znaczny spadek wydajności trzech ujęć powodował przerwy w dostawach wody od 9 do 12 października. Całodobowe zaopatrzenie przywrócono dopiero po zorganizowaniu dowozu wody z sąsiedniej gminy. Choć sytuacja w obu miejscowościach była różna, przypadki te łączył problem niewystarczających zasobów do bieżącego zaspokojenia potrzeb mieszkańców. Dla części Polaków konieczność ograniczania zużycia wody lub korzystania z dostaw zastępczych stała się już codziennością.

Susza hydrologiczna i hydrogeologiczna. Co mówią dane?

Skala problemu znajduje potwierdzenie w danych służb hydrologicznych i hydrogeologicznych. Według danych IMGW-PIB z 22 października 2026 r. na 266 stacjach hydrologicznych odnotowano przepływy poniżej SNQ, czyli średniego niskiego przepływu z wielolecia, przyjmowanego jako umowna granica suszy hydrologicznej. Niskie stany wody występowały na 65 proc. monitorowanych stacji.

Niepokojąca jest również sytuacja z wodami podziemnymi. Z komunikatu PIG-PIB, opublikowanego 16 października, wynika, iż we wrześniu obniżenie średniego poziomu zwierciadła w stosunku do poprzedniego miesiąca stwierdzono w ponad 70 proc. analizowanych punktów obserwacyjnych. W ponad 35 proc. odnotowano zagrożenie stanu rezerw zasobów zmiennych. Na październik państwowa służba geologiczna wydała ostrzeżenie przed niżówką hydrogeologiczną obejmujące 15 województw.

Warto przy tym rozróżnić oba zjawiska. Susza hydrologiczna to przede wszystkim mniejsze przepływy w ciekach, natomiast hydrogeologiczna to długotrwałe obniżenie zwierciadła wód podziemnych. Ich przebieg nie musi być równoczesny, a odbudowa zasobów podziemnych może następować znacznie wolniej niż wzrost przepływów po opadach. Dlatego choćby poprawa sytuacji na rzekach nie musi oznaczać końca problemów z zaopatrzeniem w wodę, zwłaszcza w miejscowościach korzystających z płytkich ujęć wód podziemnych.

Susza w Europie 2026. Ryzyko znamy od lat, ale wciąż nie jesteśmy gotowi

Dlaczego susza przekłada się na brak wody w kranie?

Występowanie suszy hydrologicznej nie oznacza automatycznie przerw w dostawach wody. Wiele zależy od rodzaju ujęcia, jego wydajności oraz możliwości uzupełniania niedoborów z innych źródeł. Szczególnie podatne na skutki długotrwałego deficytu opadów są niewielkie systemy wodociągowe, zasilane z potoków i małych rzek. Wraz ze zmniejszaniem się przepływu maleje ilość dostępnej wody, a jej pobór musi uwzględniać również wymagania dotyczące zachowania przepływu poniżej ujęcia.

Taką sytuację obserwujemy w Mszanie Dolnej, gdzie funkcjonują m.in. ujęcia progowe na potokach Szklanówka i Adamczykowy. Problemy z ich wydajnością występowały już w 2025 r., a tegoroczna susza ponownie ograniczyła ilość wody dopływającej do stacji uzdatniania. W takich warunkach choćby sprawna infrastruktura nie zapewni ciągłości dostaw. Zbiorniki wyrównawcze pozwalają przejściowo pokrywać zwiększony pobór, ale nie rozwiązują problemu utrzymującego się niedoboru. o ile wodociąg nie dysponuje wystarczającym zasilaniem alternatywnym, konieczne staje się ograniczanie zużycia, okresowe wstrzymywanie dostaw lub zorganizowanie zastępczego zaopatrzenia.

Wysychające studnie. Mniej widoczna konsekwencja suszy

Odrębnym problemem pozostaje zaopatrzenie gospodarstw domowych z indywidualnych studni. W Załucznem i Pieniążkowicach, leżących na terenie gminy Czarny Dunajec, wysychanie przydomowych ujęć zagroziło dostępowi do wody ok. 1600 mieszkańcom. Samorząd zdecydował o uruchomieniu awaryjnego dowozu wody. Podobne trudności występują w gminie Ryglice, gdzie sieć wodociągowa obejmuje jedynie kilka ponad połowę gospodarstw domowych. Pozostali mieszkańcy korzystają z własnych studni lub ujęć obsługujących kilka sąsiadujących ze sobą nieruchomości. W części z nich poziom wody znacznie się obniżył, a niektóre całkowicie wyschły. Problemy zgłaszane są między innymi w Woli Lubeckiej i Kowalowej.

W przypadku indywidualnych ujęć szczególne znaczenie ma położenie zwierciadła wód podziemnych względem głębokości studni i pomp. Jego obniżenie może powodować spadek wydajności ujęć, a w skrajnych przypadkach uniemożliwić dalszy pobór. Dotyczy to zwłaszcza płytkich studni ujmujących pierwszy poziom wodonośny, którego zasoby są silnie uzależnione od zasilania infiltracyjnego. Dla mieszkańców niepodłączonych do wodociągu oznacza to konieczność samodzielnego poszukiwania alternatywnego źródła wody lub korzystania z pomocy gminy.

zdj. Tomek Popek /https://www.facebook.com/PopekDron

Beczkowozy, ograniczenia i koszty. Jak niedobory wody wpływają na mieszkańców?

Kiedy wydajność ujęć staje się niewystarczająca, zapewnienie dostaw wymaga sfinansowania dodatkowych działań. Nie zawsze jednak dowóz wody pozwala w pełni zaspokoić potrzeby odbiorców. W Mszanie Dolnej pojedyncza cysterna o pojemności 25 tys. litrów wystarczała na około dwie godziny, podczas gdy jej napełnienie, transport i opróżnienie zajmowały około trzech. Z kolei w podkarpackich Izdebkach przywrócenie całodobowych dostaw 13 października było możliwe, dzięki współpracy z sąsiednią gminą Dynów, która umożliwiła zakup wody pitnej i udostępniła beczkowóz. Mimo wznowienia dostaw władze gminy przez cały czas apelowały o wykorzystywanie wody wyłącznie do celów socjalno-bytowych, podkreślając niestabilność zaopatrzenia.

W miejscowościach, w których wysychają indywidualne studnie, organizacja zaopatrzenia w wodę bywa jeszcze trudniejsza. W gminie Ryglice samorząd umożliwił pobór z lokalnych ujęć i rozpoczął procedury mające na celu zakup beczkowozu przeznaczonego do przewozu wody pitnej. Dotychczas wykorzystywany sprzęt pozwala jedynie na dostarczanie wody użytkowej.

Niedobory wody generują także dodatkowe koszty. Oprócz zakupu wody konieczne jest zapewnienie odpowiedniego transportu, obsługi i utrzymania zastępczego systemu dostaw. W przypadku gospodarstw pozostających poza siecią wodociągową dochodzą wydatki związane z samodzielnym pozyskiwaniem wody, a niekiedy również wykonaniem nowej studni lub przyłącza. Skala tych obciążeń zależy od czasu utrzymywania się niedoborów oraz dostępności alternatywnych źródeł zaopatrzenia. Październikowe przypadki pokazują, iż choćby kilkudniowe ograniczenia mogą być uciążliwe, szczególnie jeżeli się powtarzają, a termin przywrócenia normalnych dostaw pozostaje niepewny.

Czy polskie wodociągi są przygotowane na kolejne okresy suszy?

Październikowe przypadki pokazują, jak istotna dla niezawodności zaopatrzenia jest odporność lokalnych systemów wodociągowych na okresowe niedobory zasobów wodnych. Organizacja zbiorowego zaopatrzenia w wodę należy do zadań własnych gmin, a przedsiębiorstwa wod-kan mają obowiązek zapewnienia dostaw w wymaganej jakości, ilości i w sposób ciągły. Realizacja tych obowiązków staje się jednak szczególnie trudna tam, gdzie maleje wydajność ujęć, a możliwości korzystania z alternatyw nie zostały przewidziane lub są ograniczone.

Zatem przygotowanie przedsiębiorstw wod-kan na suszę wymaga przede wszystkim rzetelnej oceny dostępnych zasobów i możliwości technicznych systemu. Istotne znaczenie ma także monitorowanie wydajności ujęć, bilansowanie poborów i ograniczanie strat na sieci. Tam, gdzie pozwalają na to warunki, rozwiązaniem może być także połączenie sąsiednich systemów, uruchomienie rezerwowych ujęć lub zwiększenie pojemności zbiorników wyrównawczych. Nie każda inwestycja będzie jednak technicznie możliwa i uzasadniona ekonomicznie. Odrębnej uwagi wymaga zaopatrzenie w wodę mieszkańców korzystających z indywidualnych studni, których sytuacja nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w planowaniu rozwoju sieci wodociągowych.

Jak pokazują dane z ostatnich lat, nie zmniejszymy częstotliwości występowania suszy, a tym bardzie nie wyeliminujemy tego zjawiska całkowicie. Jednak z całą pewnością możemy ograniczać konsekwencje dla wszystkich tych, którzy przyzwyczaili się, iż woda leci z kranu o każdej porze.

zdj. główne: Soandli/Pixabay

Idź do oryginalnego materiału