Szokująca scena z udziałem Ryszarda Terleckiego i Sebastiana Kalety podbiła sieć i wywołała skrajne reakcje w PiS. Jedni się śmieją, inni mówią o „chamskim” zachowaniu tego drugiego. Spięcie w kuluarach W środę 11 lutego wszystkie oczy zwrócone były na Pałac Prezydencki, gdzie odbyła się Rada Bezpieczeństwa Narodowego. To wydarzenie przyćmiło wszystkie inne związane z polską polityką, a szkoda. Dlaczego? Bo na sejmowym korytarzu doszło do zadziwiającej sceny z udziałem ważnych polityków z Nowogrodzkiej: Ryszarda Terleckiego i Sebastiana Kalety. – Zabrałby pan pieniądze Ziobrze za to, iż nie przychodzi do Sejmu? – zapytała Terleckiego reporterka TVN24 Arleta Zalewska, nawiązując do możliwość odebrania Zbigniewowi Ziobrze diety poselskiej i obniżenia do 1/10 jego uposażenia w związku z ciągłymi nieobecnościami w Sejmie. – No, jak nie przychodzi to trudno – odparł wymijająco poseł PiS. – Czyli powinno być ucięte uposażenie i dieta? – dopytywała dziennikarka. – Właśnie nie wiem, jak to jest w przepisach – powiedział Terlecki, co sugerowało, iż wcale nie zamierza za wszelką cenę bronić Ziobry. prawdopodobnie zauważył to Sebastian Kaleta i błyskawicznie wkroczył do akcji, uciszył starszego kolegę i przerwał rozmowę. — Może pan się w tej sprawie nie wypowiada – rzucił bezczelnie. Reporterka powiedziała posłowi, iż rozmawia z Terleckim, a nie z nim.