W PiS trwa wojna. Partyjni koledzy obrzucają się oskarżeniami, padło odwołanie do Tuska

1 godzina temu

W PiS-ie wrze, z partii wyrzucono kilkudziesięciu posłów. Mimo słów prezesa Kaczyńskiego, iż "nie chcemy się rozstawać w niechęci", partyjni koledzy wzajemnie obrzucają się oskarżeniami. Mariusz Błaszczak zarzucił Mateuszowi Morawieckiemu, iż sprzeciwiał się umowie na myśliwce F-35. Z kolei Jacek Sasin, odpowiadając na zarzuty Morawieckiego, napisał, iż były premier "odrobił lekcje od Tuska".

Wikimedia.org
Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki w obliczu rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości

Rozpad Prawa i Sprawiedliwości stał się faktem. Jarosław Kaczyński przekazał w piątek, iż 30-kilku posłów zrezygnowało z członkostwa. Mimo uwagi prezesa, iż "nie chcemy się rozstawiać w jakiejś niechęci, czy tym bardziej w jakichś silniejszych jeszcze uczuciach negatywnych", niedawni partyjni koledzy zaczęli obrzucać się wzajemnie oskarżeniami.

Mariusz Błaszczak publicznie zarzucił Mateuszowi Morawieckiemu i Michałowi Dworczykowi o to, iż w 2020 r. sprzeciwiali się podpisaniu przez MON umowy na dostawę myśliwców F-35. - Dopiero przywództwo prezesa Jarosława Kaczyńskiego przesądziło o tym, iż zamówiliśmy F-35 - mówił polityk PiS w Telewizji Republika.

Na te słowa od razu zareagował Michał Dworczyk. "Naprawdę chcesz otworzyć dyskusję na ten temat? Przecież takim wygadywaniem dyrdymałów sam się ośmieszasz" - skontrował.

Rozłam w PiS. Morawiecki uderza w Sasina, ten odpowiada

Z kolei Jacek Sasin zareagował na słowa Morawieckiego, który na antenie w Polsce24 zarzucił mu "intrygi". - Byłem trochę zdziwiony, bo szedłem (do Jarosława Kaczyńskiego - red.) na rozmowę w cztery oczy, a zobaczyłem tam Jacka Sasina, który nie wiem, jaką rolę odgrywa, ale mam wrażenie, iż są osoby, które bardzo ciężko pracują, takie, które naprawdę oddają pot, krew i łzy naszej ojczyźnie kochanej, ale są i takie, które zajmują się przede wszystkim intrygami i są w tym dobre - powiedział Morawiecki.

"Mateusz, ja nigdy nie byłem ani w Solidarnej Polsce, ani w żadnej innej partii niż Prawo i Sprawiedliwość" - rozpoczął swój wpis Sasin.

"Ty za to byłeś doradcą Donalda Tuska w czasie, gdy wobec Prawa i Sprawiedliwości rozkręcano przemysł pogardy, a śp. Prezydent Lech Kaczyński był brutalnie atakowany" - stwierdził Jacek Sasin we wpisie na platformie X.

ZOBACZ: Pogrom w PiS. Kilkudziesięciu polityków zostanie skreślonych z listy członków

"Dziś sam sięgasz po podobne metody, przedstawiając całą partię, poza własną, wąską grupą, jako ludzi zacofanych i nierozumiejących współczesności. Najwyraźniej lekcję od Tuska odrobiłeś wyjątkowo dokładnie. Tyle w temacie" - dodał.

Słowa Sasina zostały natychmiast skontrowane przez polityków przeciwnego obozu, którzy zaczęli przypominać, co mówił przed trzema laty w programie "Gość Wydarzeń" w Polsat News. "Premier Mateusz Morawiecki nie był doradcą ówczesnego szefa rządu Tuska" - przekonywał ówczesny szef Ministerstwa Aktywów Państwowych.

ZOBACZ: Jacek Sasin: Premier Morawiecki nie był doradcą Donalda Tuska

Krytycznie o Sasinie wypowiadał się również wcześniej na antenie TVN24 Piotr Müller będący sojusznikiem Morawieckiego i członkiem jego stowarzyszenia Rozwój Plus. - Powiedziałbym, iż jest grabarzem porozumienia, grabarzem tego, co mogło być dobrego, a jednocześnie ojcem chrzestnym potencjalnej wygranej Donalda Tuska w przyszłych wyborach - stwierdził.

W wymianie oskarżeń udział wziął także Tobiasz Bochański. "Wiem, iż po dzisiejszych słowach Pana Prezesa o tym, jak od miesięcy Mateusz Morawiecki proponował podział PiS, wiele osób może być absolutnie zszokowanych. Ja wiem o tych próbach rozłamu od dawna. Podział PiS miał służyć osobistej karierze pana Morawieckiego, choć bardzo utrudniać walkę z Tuskiem" - napisał w serwisie X.


"Myślę, iż dla wielu osób dziś stało się jaśniejszym, dlaczego powstało stowarzyszenie 'Rozwój Plus' i dlaczego pan Morawiecki odmówił kompromisu dla dobra Prawa i Sprawiedliwości" - dodał.

Wiem, iż po dzisiejszych słowach Pana Prezesa @OficjalnyJK o tym, jak od miesięcy @MorawieckiM proponował podział @pisorgpl, wiele osób może być absolutnie zszokowanych. Ja wiem o tych próbach rozłamu od dawna.

Podział PiS miał służyć osobistej karierze pana Morawieckiego, choć…

— Tobiasz Bocheński (@TABochenski) July 24, 2026

Termin ultimatum w PiS minął. Kaczyński: Fakt jest oczywisty

- Około 30-kilku posłów naszej formacji (na ten moment mowa o 36 osobach - red.) zrezygnowało z członkostwa - przekazał Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej w piątek w południe.

- Fakt jest oczywisty, wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jednocześnie wszyscy wiedzieli, jakie są skutki niepodpisania - dodał prezes. - Sprawa jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem, ale przede wszystkim z propozycją, która padła już wiele tygodni temu, żeby podzielić naszą partię. W tej sytuacji my nie mogliśmy patrzeć na stowarzyszenie inaczej niż na jako element właśnie tego planu, planu podziału partii - zaznaczył.

- To, co robiło stowarzyszenie mogło być robione także w ramach partii, taka propozycja padła, w ramach albo zespołu pracy państwowej, albo jakiegoś forum wewnątrzpartyjnego. Nie zostało to niestety przyjęte - powiedział Kaczyński.

- Przede wszystkim to jest sprawa tej decyzji. (...) A różnego rodzaju dziwne, a niekiedy zabawne wytłumaczenia nic tutaj nie zmieniają - stwierdził prezes PiS.

ZOBACZ: Rozmowy ostatniej szansy. Koniec spotkania Morawieckiego z Kaczyńskim


Mateusz Morawiecki już wcześniej wskazywał, iż nie chce podpisywać oświadczenia, na którego złożenie termin minął o północy z czwartku na piątek. Wraz z politykiem wyłamała się także część posłów wspierająca jego stowarzyszenie Rozwój Plus.

Jeszcze w piątek rano Morawiecki na antenie wPolsce24 mówił, iż pozostaje jednym z liderów PiS, chociaż w ramach kompromisu - jak wyznał - zaproponował zdegradowanie do zwykłego członka ugrupowania. - Działajmy tak, aby zachować się godnościowo. Ludzie, którzy wstępowali do PiS, nie muszą podpisywać kolejnych deklaracji - przekonywał.

Wśród osób, które w czwartek deklarowały, iż nie złożyły podpisu na dokumencie są m.in.: Piotr Müller, Ryszard Terlecki, Michał Dworczyk, Szymon Szynkowski vel Sęk, Łukasz Schreiber i Sylwester Tułajew.

Na nieoficjalnej liści posłów PiS, o których prawdopodobnie mówił Jarosław Kaczyński, jest 37 nazwisk:

Mateusz Morawiecki

Mirosława Stachowiak-Różecka

Marcin Horała

Szymon Szynkowski vel Sęk

Olga Semeniuk-Patkowska

Fryderyk Kapinos

Grzegorz Lorek

Krzysztof Kubów

Łukasz Schreiber

Ryszard Bartosik

Janusz Cieszyński

Paweł Jabłoński

Anna Kwiecień

Łukasz Kmita

Zbigniew Chmielowiec

Paweł Rychlik

Andrzej Gut-Mostowy

Marzena Machałek

Grzegorz Puda

Ireneusz Zyska

Robert Gontarz

Krzysztof Lipiec

Sylwester Tułajew

Ryszard Terlecki

Wiesław Krajewski

Grzegorz Macko

Sławomir Skwarek

Wojciech Zubowski

Marcin Gwóźdź

Monika Pawłowska

Anna Baluch

Andrzej Kryj

Maria Koc

Włodzimierz Tomaszewski

Anna Cicholska

Elżbieta Duda

Michał Cieślak

WIDEO: Miller o kroku Zełenskiego. "To od dawna jest na Kremlu"
Idź do oryginalnego materiału