W obronie masonów

wolnomularstwo.pl 1 dzień temu

William Atkinson, The Spectator, 9 stycznia 2025

Osobistą euforia sprawia mi fakt, iż 29 września 1829 r., w pierwszym dniu funkcjonowania nowej formacji Roberta Peela, pierwszy numer nakazu wydany przez policję metropolitalną został przyznany Williamowi Atkinsonowi. Mniej cieszy mnie fakt, iż pierwszy funkcjonariusz został zwolniony po zaledwie czterech godzinach służby za bycie pijanym.

W miarę zbliżania się 200. rocznicy powstania policji metropolitalnej jej stan zawstydziłby choćby mojego imiennika. Siły policyjne są nieskuteczne, podatne na skandale i zdyskredytowane. Od 2020 r. liczba kradzieży sklepowych wzrosła o 104%. Przestępstwa z użyciem noża osiągnęły najwyższy poziom od 14 lat. W 2023 r. w raporcie Louise Casey stwierdzono, iż policja metropolitalna jest pełna instytucjonalnego seksizmu, rasizmu i znęcania się. Wiele ostatnich badań wykazało, iż ponad połowa londyńczyków nie ma zaufania do policji.

Zamiast uporządkować swoje sprawy, policja postanowiła podjąć walkę z bardzo specyficzną grupą: masonami. W zeszłym miesiącu policja ogłosiła, iż funkcjonariusze muszą ujawnić, czy są lub byli członkami „hierarchicznej organizacji, która wymaga od członków wzajemnego wsparcia i ochrony” – co stanowi zwięzłe podsumowanie masonerii. Wielka Loża Anglii (UGLE) – loża zarządzająca większością masonów angielskich, walijskich i z państw Wspólnoty Narodów – wnosi pozew, argumentując, iż żądanie to stanowi „bezprawne, niesprawiedliwe i dyskryminujące” naruszenie ustawy o równości.

Nie jestem masonem. Jednak jako wieloletni kibic Luton Town, który w wieku 15 lat wstąpił do Partii Konserwatywnej, czuję naturalną sympatię do członków osobliwych organizacji, walczących o swoje prawa. Atak policji metropolitalnej na masonerię jest nieuzasadnionym zamachem mającym na celu odwrócenie uwagi od jej własnych niepowodzeń.

Obowiązek ujawniania przez funkcjonariuszy przynależności do masonerii został zalecony w raporcie z 2021 r. dotyczącym postępowania policji metropolitalnej w sprawie nierozwiązanego morderstwa prywatnego detektywa Daniela Morgana w 1987 r. Dochodzenie ujawniło zarzuty korupcji, a około dziesięciu funkcjonariuszy biorących udział w śledztwie było masonami. Chociaż nie znaleziono dowodów na to, iż masoneria miała wpływ na morderstwo lub utrudniała śledztwo, komisja stwierdziła, iż przynależność do tej organizacji była „źródłem powtarzających się podejrzeń i nieufności”.

Masoneria jest często łączona z niepowodzeniami policji, od ograniczenia śledztwa w sprawie korupcji w ramach operacji Countryman po tragedię na stadionie Hillsborough. kilka jest dowodów na nieprawidłowości w masonerii, ale nie powstrzymuje to bujnej wyobraźni. Programy takie jak „Inspektor Morse” i „Ashes to Ashes” przedstawiały korupcję w masonerii jako zjawisko powszechne. Nie odzwierciedlają one jednak rzeczywistości masonerii w londyńskiej policji.

Spośród 34 000 funkcjonariuszy policji tylko około 400 uważa się za masonów. Większość lóż spotyka się na ceremoniach i kolacjach nie częściej niż osiem razy w roku. Członkowie dowolnej drużyny piłkarskiej, klubu golfowego lub sieci różnorodności w londyńskiej policji spotykają się znacznie częściej, mając przy tym wiele okazji do poklepywania się po ramieniu lub szepczenia do ucha. Jednak to masoni są wytykani palcem.

Kiedy w celu napisania tego artykułu odwiedziłem siedzibę UGLE w stylu art deco w Covent Garden, nie spotkałem żadnej tajnej organizacji w stylu SPECTRE, knującej plan podboju świata. Zamiast tego spotkałem kilku sympatycznych mężczyzn w średnim wieku, lubiących męskie towarzystwo i eleganckie stroje. jeżeli lubisz tego typu rzeczy, w West Endzie są znacznie mniej zdrowe miejsca, gdzie możesz je uprawiać. Motywowała ich nie żądza władzy, ale miłość do tradycji.

Warto pamiętać, jak długą historię ma masoneria. Pierwsza Wielka Loża Anglii została założona na początku XVIII wieku. W 1900 roku pod jurysdykcją UGLE działało 2800 lóż, a po pierwszej wojnie światowej powstało kolejnych 900, ponieważ powracający żołnierze poszukiwali braterstwa. Masoni odgrywali aktywną rolę w życiu publicznym, a wśród nich byli m.in. Winston Churchill i Jerzy VI. Ich działania były opisywane w prasie. Atmosfera tajemnicy była zjawiskiem charakterystycznym dla II wojny światowej, będącym odpowiedzią na nazistowskie prześladowania lóż. Podczas okupacji Jersey Niemcy splądrowali lożę masońską, grabiąc jej mienie na potrzeby wystaw propagandowych.

Obecnie organizacja jest znacznie mniejsza. Łączna liczba członków wynosi około 175 000. Osoby, z którymi rozmawiałem, miały różne powody, dla których zostały członkami. Niektórzy cenią sobie egalitaryzm – niezależnie od wieku, wyznania czy zawodu, jesteś równy swoim braciom masonom. Rudyard Kipling, entuzjastyczny mason, napisał w swoim wierszu „The Mother Lodge” o tym, jak masoneria przezwyciężyła napięcia panujące w brytyjskim Raju, gdzie brytyjscy żołnierze byli równi muzułmańskim rysownikom i hinduskim księgowym: „Na zewnątrz – „Sierżancie! Sir! Salut! Salaam!”/ W środku – „Bracie” i nie ma w tym nic złego”.

Inni masoni, z którymi rozmawiałem, cenią sobie tę organizację ze względu na jej historię. Wielu z nich miało ojców i dziadków, którzy byli masonami. Niektórym podobała się idea przynależności do tego samego klubu, co Kipling, Churchill, Ernest Shackleton, Alf Ramsey, Peter Sellers i dziesiątki innych.

Najczęściej rozmówcy postrzegali masonerię jako sposób na poświęcenie się czemuś większemu. UGLE twierdzi, iż masoni przekazują prawie 1 milion funtów tygodniowo na cele charytatywne. Ostatnie inicjatywy obejmowały pomoc we wprowadzaniu szczepionki przeciwko Covid oraz rozpoczęcie kampanii na rzecz zdrowia psychicznego mężczyzn. Niektórzy masoni nie szukają zabawnego uścisku dłoni, aby uzyskać awans, ale tego, by znaleźć cel. Jak ujął to jeden z nich, spotkania są „głównie amatorskimi przedstawieniami teatralnymi z dużą ilością piwa i wina przed i po”. „Najważniejszą atrakcją masonerii… jest braterstwo”.

Różnorodne zwyczaje masonerii – od dawna znane – takie jak tajne uściski dłoni, ceremonie inicjacyjne z zasłoniętymi oczami i odniesienia do Wielkiego Architekta Wszechświata, wydają się dziwne dla was, osób postronnych. Masoni postrzegają siebie jako spadkobierców Hirama Abiffa – rzemieślnika, który zbudował Świątynię Salomona – a ich inicjacje koncentrują się na symbolicznym odrodzeniu w bardziej charytatywnym stanie. Tak zwane trzy stopnie masonerii – Uczeń, Czeladnik i Mistrz Mason – reprezentują etapy nauki oparte na średniowiecznych cechach rzemieślniczych. Jednak gdy odrzucicie starotestamentową retorykę, cały nacisk na rozwój osobisty brzmi bardziej jak poradnik samopomocy niż satanistyczny spisek.

Wśród masonów znajdą się osoby nieuczciwe. Jednak sugerowanie, iż stowarzyszenie to jest bardziej szkodliwe niż inne, prowadzi do popadnięcia w teorię spiskową. Wykorzystanie masonów jako przykładu nie rozwiąże problemów policji metropolitalnej, ale spowoduje, iż niewielka, ale znacząca liczba ludzi o nastawieniu pro-społecznym rozważy karierę w innym miejscu z powodu nieuzasadnionych podejrzeń dotyczących ich hobby.

Dla osób skłonnych do teorii spiskowych ujawnię, iż podczas rozmowy z masonami zasugerowano mi, iż mogę być ambitnym człowiekiem, którego szukają. Najwyraźniej wyrobili sobie o mnie błędne wyobrażenie. Nie wstąpię do żadnej organizacji, która chciałaby mnie mieć za członka. Dlatego po dokładnym rozważeniu sprawy złożę podanie o przyjęcie do policji metropolitalnej w charakterze specjalnego funkcjonariusza.

przeczytaj więcej:

Idź do oryginalnego materiału