„W Grodnie jest mój dom”. Poczobut zapowiada powrót na Białoruś

dzienniknarodowy.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: „W Grodnie jest mój dom”. Poczobut zapowiada powrót na Białoruś


Kilka miesięcy po wyjściu z białoruskiego więzienia Andrzej Poczobut, jeden z liderów Związku Polaków na Białorusi, podtrzymuje decyzję, przed którą wielu by się cofnęło. We wrześniu chce wrócić do kraju, który skazał go na osiem lat kolonii karnej, by wziąć udział w XI Zjeździe Związku, zaplanowanym na 13 września w Grodnie. Powtarza przy tym, iż w Grodnie jest jego dom. Ta zapowiedź to zarazem osobisty gest i test dla reżimu Alaksandra Łukaszenki.

Pięć lat w rękach reżimu

Dziennikarz „Gazety Wyborczej" i wieloletni działacz polskiej mniejszości trafił za kraty 25 marca 2021 roku, w ramach szerokiej fali represji Mińska wobec Związku Polaków na Białorusi. W lutym 2023 roku sąd skazał go na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze, stawiając mu zarzuty podżegania do nienawiści i działania przeciwko bezpieczeństwu Białorusi. Polska i organizacje praw człowieka od początku uznawały te oskarżenia za czysto polityczne, a samego Poczobuta za więźnia sumienia. W 2025 roku uhonorowano go Nagrodą imienia Sacharowa.

Uwolnienie w wymianie „pięciu za pięciu"

Wolność odzyskał 28 kwietnia, po niemal pięciu latach odosobnienia. Stało się to w ramach wymiany więźniów, do której doszło przy przejściu granicznym w Puszczy Białowieskiej; strona białoruska wypuściła trzech Polaków i dwóch Mołdawian. Operacja miała amerykańskie wsparcie, a polscy politycy wiązali ją z zaangażowaniem administracji USA. Wychudzonego Poczobuta po przekroczeniu granicy przewieziono do szpitala. Premier witał go słowami o powrocie do polskiego domu.

Decyzja, która zaskoczyła

Mimo tego doświadczenia dziennikarz nie zamierza pozostać w Polsce na stałe. Zapowiada powrót na Białoruś, by uczestniczyć w zjeździe Związku, którego pozostaje jednym z filarów. „W Grodnie jest mój dom" — powtarza, tłumacząc, iż nie wyobraża sobie porzucenia wspólnoty, dla której przez lata pracował. Dla wielu obserwatorów taka postawa graniczy z brawurą, dla niego jest kwestią wierności.

Test dla polskiej dyplomacji

Sprawa Poczobuta stała się papierkiem lakmusowym polskiej polityki wobec Białorusi. Jego uwolnienie władze w Warszawie przedstawiały jako sukces, ale trwałym sprawdzianem będzie dopiero to, czy reżim pozwoli mu bezpiecznie wrócić i działać. Dziennikarz, uhonorowany w 2025 roku Nagrodą imienia Sacharowa, pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli oporu polskiej mniejszości. Dla tysięcy Polaków na Grodzieńszczyźnie jego postawa jest sygnałem, iż wspólnota nie została porzucona.

Polska mniejszość pod presją

Związek Polaków na Białorusi od kilkunastu lat pozostaje w konflikcie z reżimem, który nie uznaje jego demokratycznie wybranych władz i forsuje na jego miejsce organizację uległą wobec Mińska. Represje wobec działaczy, zamykanie polskich szkół i ograniczanie nauczania języka to elementy tej samej polityki. Powrót Poczobuta w tym kontekście staje się czymś więcej niż prywatną decyzją. To gest w obronie polskości na dawnych Kresach i sprawdzian, czy władza w Mińsku odważy się ponownie sięgnąć po człowieka, którego musiała wypuścić. Czy powrót stanie się próbą sił między polską wspólnotą a reżimem, który chciał ją złamać?

Źródło: Radio Maryja

Idź do oryginalnego materiału