W cieniu Wielkiego Brata?

1 tydzień temu

Ingerencja Stanów Zjednoczonych w zeszłoroczną kampanię prezydencką mogła zadecydować o wygranej Karola Nawrockiego / Źródło: File:Donald Trump greets Polish President Karol Nawrocki, Wednesday, September 3, 2025 – 39.jpg – Wikimedia Commons

Najważniejszy sojusznik Polski. Globalne mocarstwo z najsilniejszą gospodarką i najpotężniejszą armią. USA wywierają przemożny wpływ na nasz kraj. Wizyty amerykańskich prezydentów urastają do rangi wydarzeń roku. Słuchamy amerykańskiej muzyki i oglądamy tamtejsze filmy. Ameryka jest wszędzie. Czy Polska jest jednak dla takiej potęgi partnerem, czy raczej wasalem? Czego może od nas oczekiwać USA? Polska staje w obliczu dylematu, jak utrzymać sojusz, zachowując przy tym własną podmiotowość.

Polska po 1989 roku dokonała rzeczy, które pod koniec PRL-u wydawały się niemożliwe. Zbudowaliśmy silną gospodarkę. Wyszliśmy z rosyjskiej strefy wpływów. W 1999 roku dołączyliśmy do NATO. W 2004 roku weszliśmy do Unii Europejskiej, otwierając nowe możliwości rozwoju gospodarczego, wymiany kulturalnej i swobodnego podróżowania. Te osiągnięcia byłyby jednak możliwe, gdyby nie dominacja jednego mocarstwa nad ówczesnym światem. Początek Pax Americana otworzył przed Polską wiele dróg.

Od trzynastego punktu

Po raz pierwszy Ameryka odcisnęła znaczące piętno na historii Polski w trakcie I wojny światowej. Prezydent USA Woodrow Wilson wygłosił 8 stycznia 1918 roku przemówienie, w którym zawarł 14 warunków, na których powinien się opierać powojenny ład światowy. W 13. punkcie Wilson postulował odtworzenie niepodległego państwa polskiego. Jego żądania stały się jednym z czynników na arenie międzynarodowej, które umożliwiły uznanie odrodzonej Polski. Z kolei realizacja ostatniego z postulatów; stworzenie w 1919 roku Ligi Narodów, miała zapewnić całemu światu wolność od wojny i dominacji.

W 1919 roku Senat USA zagłosował przeciwko członkostwu w Lidze Narodów. Francja i Wielka Brytania, osłabione skutkami I wojny światowej i kryzysem lat 30., okazały się niezdolne do obrony pokoju przed ekspansjonizmem państw Osi. Polska w 1939 roku padła ofiarą faszystowskiej napaści, a świat pogrążył się w najkrwawszej wojnie w dziejach. Gdy II wojna światowa dobiegła końca, liczyły się już tylko dwie potęgi: Stany Zjednoczone i Związek Radziecki. Polska znalazła się w komunistycznej strefie wpływów.

Początkiem ponownego zbliżenia Polski i USA okazał się kryzys PRL-u w latach 80. Prezydent USA Ronald Reagan zasłynął swoim twardym stanowiskiem wobec dominującego nad naszą częścią świata ZSRR. Ameryka lat. 80 zdawała się być krainą szczęśliwości w zestawieniu z szarym demoludem. Gdy Polska w 1989 roku wkroczyła na drogę reform, przemijał dwubiegunowy porządek świata. ZSRR się rozpadał, a nasz region kierował się ku Zachodowi. Nasz wpływ na politykę nowych sojuszników, zwłaszcza USA, był zawsze ograniczony. Przez wiele lat nasze cele były jednak zbieżne.

Sytuacja zaczęła się zmieniać po 2008 roku. Amerykę osłabił kryzys finansowy. Na świecie zaczęła rosnąć pozycja Chin. Już za prezydentury Baracka Obamy USA rozpoczęły zwrot w stronę Pacyfiku. Wojna w Ukrainie na powrót przyciągnęła uwagę USA do naszej części świata. Administracja Donalda Trumpa zdaje się jednak dążyć do pokoju choćby za cenę interesów Ukrainy i Polski. Zastanawiająca może też być ingerencja Ameryki w naszą politykę wewnętrzną, czego przykładem było poparcie Trumpa dla prezydenta Karola Nawrockiego czy zerwanie przez USA kontaktów z Marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym.

Słabszy partner, ale nie wasal

Sojusz z Ameryką stanowi gwarancję bezpieczeństwa Polski. Dlatego zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do profesora dr hab. Radosława Fiedlera z WNPiD, eksperta w dziedzinie stosunków międzynarodowych i procesów decyzyjnych w USA.

Jak zauważa badacz, Polskę i Amerykę przez cały czas łączą silne wzajemne interesy. – Sytuację komplikuje jednak kierunek polityki zagranicznej obecnej administracji Donalda Trumpa, która wyraźnie dąży do normalizacji relacji z Rosją. Zbliżenie amerykańsko-rosyjskie, manifestowane m.in. wznowieniem kontaktów dyplomatycznych na wysokim szczeblu oraz sygnałami o możliwym złagodzeniu sankcji, może budzić poważny niepokój w Warszawie. Polska, traktująca dotychczas sojusz z USA jako fundament swojego bezpieczeństwa, staje przed ryzykiem scenariusza, w którym interesy Waszyngtonu i Moskwy zostaną częściowo uzgodnione ponad głowami państw Europy Środkowo-Wschodniej. Taki obrót spraw zmuszałby Polskę do przewartościowania swojej strategii bezpieczeństwa i głębszego zaangażowania w budowę europejskiej autonomii obronnej – ocenia nasz rozmówca. – Powinna być większa aktywność dyplomatyczna Polski we współpracy z państwami nordyckimi, bałtyckimi, Rumunią i Turcją oraz z Niemcami i Francją – zaznacza profesor.

Badacz dostrzega próby eksportu ideologii MAGA do Polski, jednak nie uznaje ich za groźne. – Bezkrytyczny protrumpizm może osłabić pozycję Polski w UE, ale raczej taki wariant wykluczam. Istnieje polityczny konsensus, iż Rosja jest zagrożeniem i należy utrzymać kurs na współpracę z USA i równocześnie pogłębianie współpracy w ramach UE – podkreśla ekspert.

W relacjach z Ameryką jesteśmy słabszymi, ale sojusznikami, nie wasalami. Choć USA zwracają się w stronę Indo-Pacyfiku, nie zostawiając przy tym wątpliwości co do swoich preferencji politycznych w Europie, przez cały czas istnieje NATO. Mamy wspólnych przeciwników. Musimy dbać o nasze sojusze i suwerenność, bo żyjemy w trudnych czasach. Nie powinniśmy jednak popadać w fatalizm.

Oskar KMAK

Idź do oryginalnego materiału