Uważaj, jeżeli masz kredyt. Banko mogą przejąć kontrolę nad długami Polaków

1 godzina temu

Projekt nowelizacji ustawy o kredycie konsumenckim wywołuje coraz większe emocje. Eksperci ostrzegają, iż nowe przepisy mogą znacząco zmienić rynek informacji o zadłużeniu w Polsce. Pojawiają się obawy, iż najważniejsze dane o długach konsumentów będą trafiać głównie do jednej instytucji, co w praktyce może doprowadzić do koncentracji informacji w rękach podmiotów związanych z sektorem bankowym.

Fot. Warszawa w Pigułce

Zmiany mają wynikać z wdrażania unijnej dyrektywy CCD2, która dotyczy zasad udzielania kredytów konsumenckich. Regulacje obejmują między innymi sposób oceny zdolności kredytowej oraz zasady gromadzenia danych o zobowiązaniach finansowych.

Nowe obowiązki raportowania zadłużenia
Jednym z najważniejszych elementów projektu jest zmiana sposobu raportowania informacji o długach. Według proponowanych przepisów dane o zaległościach kredytowych mają trafiać do Biura Informacji Kredytowej w bardzo krótkim czasie.

Projekt zakłada obowiązek przekazania informacji o zaległości w ciągu siedmiu dni od jej powstania. W przypadku Biur Informacji Gospodarczej procedura ma być znacznie bardziej skomplikowana.

Aby wpis do takiej bazy był możliwy, muszą zostać spełnione trzy warunki jednocześnie:
– dług musi wynosić co najmniej 200 zł
– od terminu spłaty musi minąć minimum 30 dni
– wierzyciel musi wcześniej wysłać dłużnikowi wezwanie do zapłaty listem poleconym

Jeśli którykolwiek z tych warunków nie zostanie spełniony, wpis do bazy BIG nie będzie możliwy. W praktyce oznacza to, iż większość informacji o zadłużeniu będzie trafiała do BIK.

Kontrowersyjny zapis dotyczący firm windykacyjnych
Dodatkowe emocje budzi zapis, który zobowiązuje także nabywców wierzytelności, czyli firmy skupujące długi, do raportowania danych właśnie do BIK.

Do tej pory takie podmioty mogły przekazywać informacje o zadłużeniu do wybranych baz danych BIG. Nowe przepisy mają to zmienić i nakładać obowiązek raportowania do jednej instytucji.

Eksperci zwracają uwagę, iż taki zapis nie wynika bezpośrednio z dyrektywy unijnej, ale został dodany w krajowym projekcie ustawy.

Dlaczego część ekspertów mówi o ryzyku monopolu
Przedstawiciele organizacji gospodarczych podkreślają, iż koncentracja danych w jednej bazie może osłabić konkurencję na rynku informacji gospodarczej.

Biura informacji gospodarczej od lat są wykorzystywane nie tylko przez banki, ale również przez przedsiębiorców. Dzięki nim firmy mogą sprawdzać wiarygodność kontrahentów i ograniczać ryzyko współpracy z nierzetelnymi klientami.

Jeżeli jednak większość danych o zadłużeniu trafi przede wszystkim do BIK, dostęp do nich dla części przedsiębiorców może stać się trudniejszy lub droższy.

Czym jest BIK i kto nim zarządza
Biuro Informacji Kredytowej to prywatna spółka kontrolowana przez największe banki działające w Polsce oraz Związek Banków Polskich. Instytucja gromadzi informacje o kredytach i historii spłat klientów.

Dzięki przepisom prawa bankowego banki mogą tworzyć takie instytucje i przetwarzać dane objęte tajemnicą bankową. W efekcie BIK od lat pełni kluczową rolę w systemie oceny zdolności kredytowej w Polsce.

W wielu krajach Europy działa jednak kilka konkurencyjnych instytucji zajmujących się gromadzeniem informacji kredytowych. Zdaniem części ekspertów zwiększa to konkurencję i ogranicza koszty dostępu do danych.

Co to oznacza dla osób z kredytami
Zmiany w systemie raportowania mogą wpłynąć także na klientów banków i firm pożyczkowych. jeżeli dostęp do informacji kredytowych stanie się droższy dla instytucji finansowych, koszty te mogą zostać przeniesione na kredytobiorców.

Eksperci wskazują, iż w takim scenariuszu możliwe są wyższe opłaty i oprocentowanie nowych kredytów. Jednocześnie część osób może mieć trudniejszy dostęp do finansowania.

Pojawiają się także obawy, iż ograniczenie konkurencji w dostępie do danych może wpłynąć na jakość informacji wykorzystywanych przy ocenie zdolności kredytowej.

Co to oznacza dla czytelnika
Projekt ustawy pozostało na etapie prac legislacyjnych, dlatego ostateczny kształt przepisów może się zmienić. Warto jednak śledzić dalszy przebieg procesu, ponieważ nowe regulacje mogą wpłynąć na sposób udzielania kredytów w Polsce.

Jeśli proponowane rozwiązania wejdą w życie w obecnej formie, system gromadzenia informacji o zadłużeniu może zostać znacząco przebudowany. A to z kolei może przełożyć się zarówno na warunki udzielania kredytów, jak i na koszty finansowania dla wielu Polaków

Idź do oryginalnego materiału