Problem nagłośniły zdjęcia uszkodzonej nawierzchni. Ciężarówki obsługujące pobliską budowę miały doprowadzić do zniszczenia krawężników i kostki brukowej na wylocie ul. św. Andrzeja Boboli. Profil „Kocham Radzyń” pytał, kto dopilnuje naprawy i poniesie jej koszty. Zwracał również uwagę, by za zniszczenia związane z prowadzonymi pracami nie płacili wszyscy mieszkańcy.
Do sprawy odniósł się burmistrz Jakub Jakubowski. W swoim wpisie poinformował, iż uszkodzone miejsce zostało naprawione dwa dni po wcześniejszej publikacji zdjęć. Jak zaznaczył, naprawa odbyła się zgodnie z ustaleniami z inwestorem.
Problem tkwi w projekcie?
Naprawa nawierzchni rozwiązała bieżący problem, ale dyskusja dotyczy również samego układu wjazdu na ulicę. Wlot ul. Boboli jest na tyle wąski, iż dwa samochody osobowe mają trudności z jednoczesnym przejazdem. Manewrujące pojazdy, w tym ciężarówki, mogą uszkadzać elementy nawierzchni.
Za rozwiązania projektowe odpowiadają osoby decydujące o kształcie inwestycji w poprzedniej kadencji. Według burmistrza wylot ulicy zaprojektowano w sposób mający utrudniać wjazd ciężkim samochodom.
Budowa ul. św. Andrzeja Boboli rozpoczęła się za kadencji burmistrza Jerzego Rębka. We wrześniu 2023 roku ulicy nadano nazwę, a w październiku miasto poinformowało o pozyskaniu blisko 1,49 mln zł z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Umowę z wykonawcą podpisano w styczniu 2024 roku. Inwestycja obejmowała nie tylko jezdnię i chodniki, ale również oświetlenie oraz infrastrukturę wodno-kanalizacyjną.
W listopadzie 2024 roku, już po zmianie władz miasta, odbiór inwestycji przesunięto z powodu usterek nawierzchni bitumicznej. Problem z szerokością wjazdu i uszkadzaniem krawężników stał się przedmiotem publicznej dyskusji dopiero po pojawieniu się zdjęć zniszczeń.
Naprawa wykonana, co z przyszłością wjazdu?
Burmistrz nie może cofnąć wcześniejszych decyzji projektowych, ale może doprowadzić do rozwiązania problemów wynikających z ich zastosowania. W swoim wpisie zaznaczył, iż samorządowa praca polega nie tylko na prezentowaniu sukcesów, ale także na rozmowach z inwestorami, pilnowaniu zobowiązań i szukaniu porozumienia.
Na razie potwierdzono naprawę uszkodzonego fragmentu. Nie oznacza to jednak, iż zniknął problem związany z geometrią wjazdu. Jakubowski zapowiadał wcześniej, iż miasto szuka rozwiązania, które umożliwi normalne korzystanie z ulicy i ograniczy dalsze niszczenie krawężników. Nie podano narazie szczegółów ewentualnych dodatkowych prac ani ich kosztów.






