23-letni Tyler Robinson, oskarżony o zabójstwo w minionym roku Charliego Kirka, konserwatywnego działacza związanego z Donaldem Trumpem, nie przyznał się we wtorek przed sądem okręgowym Utah do winy.
Sędzia Tony Graf przychylił się do argumentacji prokuratury, która ma dysponować „przytłaczającymi” dowodami”, iż Robinson oddał strzał, trafiając w szyję Kirka, gdy przemawiał on do wielotysięcznego tłumu we wrześniu ubiegłego roku w Orem w stanie Utah.
Jak podała agencja AP, po decyzji sędziego jeden z obrońców Robinsona złożył w jego imieniu oświadczenie o nieprzyznaniu się do winy.
Prawnicy Robinsona próbowali zablokować proces, argumentując, iż prokuratura nie wykazała, iż postrzelenie Kirka naraziło na utratę życia osoby znajdujące się w jego pobliżu. Jest to okoliczność obciążająca, która w świetle prawa umożliwia orzeczenie wobec Robinsona kary śmierci.
Rodzina Kirka określiła to orzeczenie mianem „ważnego kroku w dążeniu naszej rodziny do sprawiedliwości”.
„Każdy etap tego procesu niesie ze sobą ciężar wszystkiego, czego śmierć Charliego pozbawiła jego rodzinę, zwłaszcza jego dzieci, które dorastać będą bez ojca. Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy nieustannie się za nas modlili, wspierali nas i trwali przy nas przez ten rok niewyobrażalnej żałoby” – głosi oświadczenie rodziny.
Zdaniem prokuratorów Robinson strzelił do Kirka z dachu budynku oddalonego o ponad 120 metrów i mógł z łatwością chybić, raniąc lub zabijając inne osoby.
AB, PAP

2 godzin temu











