Sezon rozliczenia PIT jeszcze się nie skończy, a skarbówka już wytypowała grupy podatników do sprawdzenia. Na celowniku są osoby, które skorzystały z jednej z najbardziej opłacalnych ulg w polskim systemie podatkowym. Do drzwi części rodziców urzędnicy mogą zapukać jeszcze w tym roku, a jeżeli okaże się, iż ulga była pobierana nienależnie, grozi zwrot należności za choćby 5 lat wstecz – wraz z odsetkami karnymi.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie dzięki Gemini).
Urzędnicy są już w terenie
O kontrolach jako pierwsze poinformowało Radio ZET. Według stacji urzędnicy już odwiedzają podatników, którzy w ostatnich rozliczeniach PIT wskazali ulgę dla samotnych rodziców. Kontrole dotyczą przede wszystkim rodziców po rozwodzie oraz osób wychowujących dzieci w nieformalnych związkach – tych dwóch grup, w których zdaniem Ministerstwa Finansów do nadużyć dochodzi najczęściej. Resort podkreśla, iż wybór preferencji przez podatnika nie zawsze ma pokrycie w rzeczywistości – i to właśnie tę rozbieżność urzędnicy chcą weryfikować.
Procedura kontrolna nie jest nowa – zeznania samotnych rodziców są weryfikowane od lat – ale w ostatnim czasie skarbówka wyraźnie zaostrzyła kurs. Zgodnie z przepisami Ordynacji podatkowej (Dz.U. z 2023 r. poz. 2383) organ podatkowy może cofnąć się aż do 5 lat wstecz i zakwestionować rozliczenia z poprzednich lat podatkowych. jeżeli urzędnik uzna, iż ulga była pobierana bez podstawy, podatnik zwraca nie tylko jej równowartość, ale też narosłe przez lata odsetki za zwłokę. Przy wieloletnich nadużyciach może to być odczuwalny cios finansowy.
Dwa warunki naraz – i oba muszą być spełnione
Preferencja dla samotnych rodziców wynika z art. 6 ust. 4c ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. z 2023 r. poz. 641 ze zm.). Polega na obliczeniu podatku w podwójnej wysokości od połowy osiągniętego dochodu – efekt jest identyczny jak przy wspólnym rozliczeniu małżonków. Dzięki temu kwota wolna od podatku wynosi faktycznie 60 000 zł zamiast 30 000 zł, co przy wyższych dochodach przekłada się na bardzo realne oszczędności.
Problem w tym, iż przepisy stawiają dwa równorzędne warunki, które muszą być spełnione jednocześnie: formalno-prawny i faktyczny. Ten pierwszy dotyczy stanu cywilnego – z ulgi mogą skorzystać panny i kawalerowie, wdowy i wdowcy, rozwódki i rozwodnicy, osoby w formalnej separacji, a także rodzice, których małżonek odbywa karę więzienia lub został pozbawiony praw rodzicielskich. Sama separacja faktyczna bez wyroku sądu to za mało. Drugi warunek – faktyczne samotne wychowywanie dziecka – jest znacznie trudniejszy do udowodnienia i właśnie on staje się podstawą większości sporów ze skarbówką.
Zbyt dobre relacje z byłym mogą zaszkodzić
W praktyce fiskus nie ogranicza się do weryfikacji dokumentów. Jak opisuje serwis Prawo.pl na podstawie wypowiedzi Agaty Malickiej, współwłaścicielki biura rachunkowego: „Organy podatkowe często wzywają rodziców do złożenia wyjaśnień co do zaangażowania w wychowanie dziecka – częstotliwości kontaktów, podejmowania decyzji co do leczenia i kształcenia. Proszą też o dokumenty takie jak orzeczenie rozwodu czy wyrok sądu rodzinnego określający alimenty lub prawa rodzicielskie. Zdarza się jednak, iż fiskus pyta szkołę, który z rodziców bywa na zebraniach, albo sąsiadów, czy rodzice na pewno nie mieszkają wspólnie.” – mówi Agata Malicka, współwłaścicielka biura rachunkowego, w wypowiedzi dla portalu Prawo.pl.
Paradoksalnie na niekorzyść samotnych rodziców działają zbyt dobre relacje z byłym partnerem. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w jednej z ostatnich interpretacji stwierdził wprost, iż rozwiedziona matka traci prawo do preferencyjnego rozliczenia, choćby gdy sąd ustalił miejsce zamieszkania dziecka przy niej – jeżeli ojciec zajmuje się dzieckiem przez kilka dni w tygodniu. Z kolei Ministerstwo Finansów wyjaśniło „Rzeczpospolitej” (14 lutego 2024 r.), iż jeżeli rodzice sprawują opiekę naprzemienną i potencjalnie są uprawnieni do świadczenia wychowawczego 800+, to żadne z nich nie może rozliczyć się jako samotny rodzic.
Jeszcze inaczej wygląda sytuacja osób żyjących w związkach nieformalnych. Sam fakt zamieszkiwania z nowym partnerem, który nie jest rodzicem dziecka, nie odbiera ulgi – ale pod warunkiem, iż partner nie angażuje się w wychowanie. Skarbówka może jednak uznać, iż wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego „ułatwia opiekę” – i tu zaczyna się pole do sporu, które nieraz kończy się w sądzie administracyjnym.
Ponad 600 tys. podatników w kręgu zainteresowań urzędów
Skala zjawiska jest pokaźna. W ubiegłym roku z ulgi dla samotnych rodziców skorzystało ponad 600 tys. podatników – o 55 tys. więcej niż 2 lata wcześniej. Dynamiczny wzrost zainteresowania preferencją to jeden z sygnałów, który mógł przykuć uwagę Ministerstwa Finansów. Przy tak dużej liczbie uprawnionych choćby kilkuprocentowe wykrycie nadużyć oznacza tysiące postępowań i potencjalnie miliony złotych, które fiskus będzie chciał odzyskać.
Ulga jest atrakcyjna zwłaszcza dla osób z dochodami przekraczającymi pierwszy próg podatkowy – czyli 120 000 zł rocznie. Przy wyższych zarobkach różnica między rozliczeniem standardowym a preferencyjnym potrafi być znaczna, bo podatnik unika wpadania w stawkę 32% przynajmniej od części swojego dochodu. Przy dochodach rzędu 200 000-300 000 zł mamy do czynienia z ulgą wartą kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie – maksymalny zwrot może wynieść choćby 27 600 zł.
Dokumenty, które mogą uratować ulgę
Samo oświadczenie o byciu rozwodnikiem lub wdowcem to absolutne minimum. Urzędnicy mają prawo żądać dokumentów potwierdzających codzienną opiekę nad dzieckiem, a na ich zebranie warto mieć czas – nie w ciągu 7 dni od wezwania, gdy stres sięga zenitu. Do najpewniejszych dowodów należą wyroki sądu określające miejsce zamieszkania dziecka i alimenty od drugiego rodzica, zaświadczenia ze szkoły lub przedszkola wskazujące, iż dany rodzic jest jedyną osobą kontaktową, faktury wystawione wyłącznie na nazwisko uprawnionego za wizyty lekarskie, zajęcia dodatkowe czy kolonie. Przydają się też oświadczenia sąsiadów lub rodziny potwierdzające brak wspólnego zamieszkiwania z drugim rodzicem, a w przypadku opieki naprzemiennej – precyzyjny harmonogram sądowy wskazujący, która ze stron sprawuje opiekę przez większość czasu.
Przepisy podatnicy korzystający z ulgi do dokumentów muszą trzymać się przez 5 lat od końca roku, w którym ją odliczali. Urząd skarbowy może zażądać ich w każdej chwili – a brak dokumentacji będzie interpretowany na niekorzyść podatnika. Dokumentów tych nie dołącza się do PIT, ale obowiązek ich posiadania wynika wprost z ustawy o PIT.
Co musi wiedzieć czytelnik – zanim złoży zeznanie lub otworzy drzwi urzędnikowi
Jeśli rozliczasz się lub zamierzasz rozliczyć jako samotny rodzic, pierwsza rzecz do sprawdzenia to kryterium faktyczne: czy naprawdę wychowujesz dziecko bez stałego udziału drugiego rodzica? „Na papierze” rozwiedziony kawaler może być formalnie samotnym rodzicem, ale jeżeli były partner regularnie odbiera dziecko ze szkoły, płaci za jego zajęcia i spędza z nim weekendy – ulga nie przysługuje. Wyrok sądu ustalający miejsce zamieszkania dziecka przy tobie to ważny, ale nie jedyny i nie decydujący dowód.
Jeśli sprawujesz opiekę naprzemienną – choćby nieformalną, bez wyroku – żadne z rodziców nie może rozliczyć się preferencyjnie. Ministerstwo Finansów przyjmuje tu jednolite stanowisko od 2024 r. Wyjątkiem nie jest sytuacja, w której sąd przyznał dziecku stałe miejsce zamieszkania u ciebie – jeżeli drugi rodzic faktycznie i regularnie uczestniczy w wychowaniu, fiskus może zakwestionować ulgę mimo orzeczenia.
Jeśli dostałeś wezwanie z urzędu skarbowego, nie ignoruj go i nie odpisuj pochopnie. Warto skonsultować się z doradcą podatkowym zanim złożysz jakiekolwiek wyjaśnienia. Złożone oświadczenia są dokumentami w postępowaniu i mogą być użyte przeciwko tobie. Pamiętaj też, iż od niekorzystnej decyzji urzędu przysługuje odwołanie, a potem droga sądowa – i część sporów podatnicy wygrywają.
Jeśli masz wątpliwości, czy twoja sytuacja daje prawo do ulgi, Ministerstwo Finansów opublikowało szczegółową broszurę dla samotnych rodziców dostępną na stronie mf.gov.pl. Można też wystąpić o indywidualną interpretację podatkową do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej – koszt to 40 zł, a interpretacja chroni podatnika przed negatywnymi konsekwencjami, jeżeli fiskus zmieni zdanie po jej wydaniu.

1 godzina temu