Unia zwołuje naradę po kryzysie w Ceucie. Reakcja przyszła za późno

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Unia zwołuje naradę po kryzysie w Ceucie. Reakcja przyszła za późno


Unia Europejska zapowiedziała nadzwyczajną wideokonferencję ministrów po masowym przekroczeniu granicy Ceuty. O pilne spotkanie zabiegali przywódcy 22 państw członkowskich, gdy sytuacja na miejscu zaczęła się już stabilizować. Granica zewnętrzna wymaga działania w godzinach, nie narady po niemal tygodniu.

Nadzwyczajne spotkanie po kulminacji kryzysu

Unia Europejska zapowiedziała wideokonferencję poświęconą masowemu przekroczeniu granicy hiszpańskiej Ceuty. Według informacji Breitbart spotkanie ma odbyć się we wtorek, kilka dni po rozpoczęciu kryzysu. „El País” podał, iż szybkiej narady ministrów spraw wewnętrznych państw Unii i Komisji Europejskiej domagali się przywódcy 22 państw członkowskich.

W chwili zapowiedzi znaczna część osób, które dostały się do Ceuty, wróciła już do Maroka, a hiszpańskie władze próbowały odzyskać pełną kontrolę nad sytuacją. Instytucje unijne będą więc omawiały wydarzenie przede wszystkim po jego kulminacji. To nie znaczy, iż spotkanie jest zbędne. Pokazuje jednak różnicę między polityczną deklaracją a zdolnością do szybkiej ochrony granicy.

Hiszpania została wystawiona na presję

Ceuta jest hiszpańskim miastem w Afryce Północnej, a jej granica z Marokiem stanowi zewnętrzną granicę Unii. Associated Press informowała o około 60 tysiącach osób, które weszły do miasta w ciągu dwóch dni, powołując się na lokalne władze. Agencja opisała też marokańskich funkcjonariuszy biernie obserwujących przemieszczanie się tłumu.

Hiszpańskie ustalenia cytowane przez „El País” wskazują, iż Maroko dopuściło do fali przejść i wykorzystało ją politycznie, choć jej nie zaplanowało. To powinno być głównym przedmiotem unijnej rozmowy: jak zabezpieczyć granicę, gdy państwo sąsiednie ogranicza współpracę, oraz jakie konsekwencje gospodarcze i dyplomatyczne powinny wtedy nastąpić.

Solidarność musi oznaczać zdolność działania

Bruksela chętnie mówi o wspólnej polityce migracyjnej, ale odpowiedzialność w pierwszych godzinach kryzysu ponoszą państwo i służby działające na miejscu. Bez rezerw kadrowych, sprawnych procedur powrotowych, ochrony infrastruktury i szybkiego wsparcia Frontexu europejska solidarność pozostaje hasłem.

Potrzebne są również jasne warunki współpracy z państwami tranzytowymi. Pieniądze europejskich podatników nie mogą płynąć bez mierzalnych zobowiązań dotyczących ochrony granicy i przyjmowania własnych obywateli. Jednocześnie każda osoba zatrzymana po przekroczeniu granicy musi mieć zapewnione humanitarne traktowanie i indywidualną procedurę zgodną z prawem.

Polska nie może czekać na cudzą wideokonferencję

Dla Polski wydarzenia w Ceucie są ostrzeżeniem. Presja migracyjna może w krótkim czasie przeciążyć lokalne służby i stać się instrumentem nacisku państwa trzeciego. Nasza wschodnia granica wymaga stałej gotowości, infrastruktury i politycznej zgody, iż bezpieczeństwo obywateli stoi przed wygodą urzędniczych procedur.

Stawką są życie codzienne mieszkańców pogranicza, koszty dla podatników i suwerenność państwa. Unia może koordynować i wspierać, ale nie zastąpi narodowej odpowiedzialności. o ile reakcja europejska zaczyna się dopiero wtedy, gdy kryzys obiega światowe media, każde państwo musi mieć zdolność samodzielnego działania od pierwszej godziny.

Źródło: breitbart

Idź do oryginalnego materiału