Unia ma być “po niemiecku” bez prawa weta, Francuscy suwerencjoniści wołają: “Frexit!”

goniec.net 4 godzin temu

Niemcy i dziesięć innych państw UE chcą ograniczyć prawo weta. Philippot: to droga do dominacji Berlina i argument za Frexitem

Grupa jedenastu państw Unii Europejskiej, z Niemcami na czele, wezwała do ograniczenia blokującego prawa weta w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa. W liście do wysokiej przedstawiciel UE ds. zagranicznych Kai Kallas sygnatariusze postulują częstsze stosowanie „konstruktywnych wstrzymań się od głosu” zamiast wet oraz rozważenie przejścia – bez zmiany traktatów – na głosowanie większością kwalifikowaną. Oznacza to praktycznie brak możliwości weta, bez konieczności zmian traktatowych.

Inicjatywę ogłoszono 1 września 2026 r., tuż przed nieformalnym spotkaniem ministrów spraw zagranicznych. W Polsce i Francji spotkała się ona z ostrą reakcją środowisk suwerenistycznych.

Florian Philippot, lider partii Les Patriotes, napisał na platformie X, iż Berlin chce w praktyce zlikwidować prawo weta w dwóch ostatnich obszarach, w których jeszcze obowiązuje jednomyślność: fiskalności i polityce zagranicznej. Zamiast zmieniać traktaty, państwa mają „systematycznie się wstrzymywać”. Philippot uznał to za sposób na narzucenie niemieckiej dominacji i wezwał do Frexitu.

List podpisały: Austria, Belgia, Dania, Finlandia, Francja, Niemcy, Luksemburg, Holandia, Rumunia, Hiszpania i Szwecja. Dokument skierowano także do pozostałych państw członkowskich.

Sygnatariusze przyznają, iż kultura konsensusu jest źródłem legitymacji Unii, ale dodają:

„Musimy również zadbać o to, by ta kultura konsensusu sprzyjała wspólnemu działaniu, a nie je uniemożliwiała. W przeciwnym razie będziemy mieli legitymację, ale nie siłę”.

Pięć zasad, które – według autorów – już wynikają z obowiązujących traktatów, to:

  1. Lojalna kooperacja i wzajemna solidarność.
  2. Częstsze zastępowanie wet konstruktywnym wstrzymaniem się od głosu.
  3. Zakaz łączenia decyzji z polityki zagranicznej z kwestiami „istotnie niepowiązanymi”.
  4. Eksplorowanie możliwości traktatowych (m.in. klauzuli pomostowej, art. 31 TUE), by w wybranych sprawach przejść z jednomyślności na większość kwalifikowaną.
  5. Wymóg przedstawienia „należycie uzasadnionych żywotnych powodów” przez państwo, które chce zablokować taką zmianę.

Konstruktywne wstrzymanie się od głosu już dziś istnieje w traktatach. Państwo, które się wstrzyma, nie jest zobowiązane do wdrożenia decyzji, ale nie powinno jej sabotować. Inicjatywa ma sprawić, by ten mechanizm stał się regułą, a nie wyjątkiem.

Unia od lat walczy z wetami w polityce zagranicznej – sankcje, oświadczenia, pomoc dla Ukrainy, postępy w rozszerzeniu. Przez lata najczęstszym „hamulcowym” był Viktor Orbán. Po jego odejściu od władzy w kwietniu 2026 r. zwolennicy reformy uznali, iż otworzyło się okno możliwości, które może się zamknąć, jeżeli w 2027 r. we Francji wygra Marine Le Pen.

Niemcy od dawna opowiadają się za zniesieniem jednomyślności w polityce zagranicznej (i wcześniej także w sprawach podatkowych). Kanclerz Friedrich Merz i berlińska dyplomacja argumentują, iż w warunkach rywalizacji mocarstw i wojny na Ukrainie Unia nie może pozwalać, by jeden kraj blokował 26 pozostałych. Francja, tradycyjnie ostrożniejsza wobec większości kwalifikowanej w PESC, tym razem list podpisała.

Philippot, były wiceprzewodniczący Frontu Narodowego, a dziś lider Les Patriotes, przedstawił sprawę ostrzej niż treść samego listu. W wpisie z 1 września 2026 r. napisał, iż rząd niemiecki żąda od innych państw, by „zrzekły się” prawa weta zapisanego w traktatach i zamiast tego „systematycznie się wstrzymywały”. To – według niego – sposób na faktyczne zlikwidowanie weta bez nowelizacji traktatów i na ułatwienie Niemcom „totalnej dominacji”. Do wpisu dołączył zdjęcie Friedricha Merza. Zakończył wezwaniem: „STOP! Opuśćmy ten szalony dom: FREXIT”.

Podobny ton pojawiał się w komentarzach zwolenników: „zamknijcie się i pozwólcie Berlinowi decydować o wszystkim”, „IV Rzesza w marszu”, „nie negocjuje się z imperium, które chce nas wymazać”.

Krytycy reformy wskazują, iż jednomyślność w polityce zagranicznej i podatkach jest ostatnią tarczą mniejszych i średnich państw. Większość kwalifikowana (55% państw reprezentujących 65% ludności) faworyzuje duże kraje, zwłaszcza Niemcy i Francję. Przeciwnicy obawiają się też, iż „żywotne interesy narodowe” będą interpretowane wąsko, a presja na wstrzymanie się od głosu stanie się de facto obowiązkiem.

Idź do oryginalnego materiału