Ustępstwa przez cały czas nie przekonują
W ostatnim czasie Komisja Europejska, dążąca do sfinalizowania negocjowanej od około 25 lat umowy handlowej z krajami Mercosuru – Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem – wykonała gest w stronę sceptycznych państw członkowskich, w szczególności Włoch. Wynikało to z faktu, iż to premier Giorgia Meloni w grudniu wstrzymała podpisanie porozumienia, choć według prezydenta Brazylii Luiza Inacia Luli da Silvy miała ona poprosić o miesiąc na przekonanie włoskich rolników do umowy. Stanowisko Włoch może przesądzić o losach porozumienia, ponieważ jego zablokowanie wymaga utworzenia mniejszości obejmującej co najmniej cztery państwa reprezentujące minimum 35 proc. ludności UE.
Aby wyjść naprzeciw obawom państw krytycznych wobec umowy, Komisja Europejska zapowiedziała, iż od 2028 roku rolnicy szybciej uzyskają dostęp do 45 mld euro w ramach nowej perspektywy budżetowej, a 10 proc. środków z planów krajowych i regionalnych trafi na inwestycje na obszarach wiejskich. Dodatkowo, po spotkaniu ministrów rolnictwa w Brukseli, KE zaproponowała czasowe zniesienie ceł na wybrane nawozy, aby obniżyć ich ceny i wesprzeć producentów rolnych.
Ustępstwa zaproponowane przez Komisję Europejską nie zmieniły jednak stanowiska Polski, Francji, Irlandii i Węgier, które zapowiedziały, iż mimo tych działań zagłosują przeciwko porozumieniu.
Krzysztof Hetman z PSL w rozmowie z RMF24 podkreślił, iż decyzja Melony może być kluczowa dla innych krajów.
Miejmy nadzieję, iż pani Meloni, która jeszcze w grudniu deklarowała, iż trzeba nad tą umową pracować i trzeba sobie dać więcej czasu, podtrzyma dzisiaj swoje stanowisko – powiedział polityk.
Skąd tyle kontrowersji?
Umowa UE–Mercosur to długo negocjowane porozumienie handlowe między Unią Europejską a Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem, mające na celu ułatwienie handlu poprzez obniżenie ceł i uproszczenie zasad współpracy. Zakłada ono większy dostęp firm z UE do rynków Ameryki Południowej oraz wzrost eksportu produktów rolnych z państw Mercosur do Europy.
Przeciwnicy ostrzegają jednak, iż porozumienie może zaszkodzić europejskiemu rolnictwu i doprowadzić do napływu żywności gorszej jakości, wytwarzanej przy użyciu środków zakazanych w UE. Podnoszone są także obawy, iż na umowie skorzystają głównie duże koncerny i państwa eksportujące przemysł, a koszty poniosą rolnicy. Dodatkowo część państw UE domaga się silniejszych zapisów dotyczących ochrony środowiska i praw pracowniczych.
Polska europosłanka Anna Bryłka z Konfederacji wskazała kilka kluczowych powodów, dla których – jej zdaniem – Polska nie powinna przystępować do umowy UE–Mercosur. Zwraca uwagę na nieuczciwą konkurencję, ponieważ rolnicy z Ameryki Południowej produkują żywność według zasad niedozwolonych w UE, co stawia polskich producentów w gorszej sytuacji. Podnosi także kwestię zagrożeń dla konsumentów wynikających z importu żywności o niższych standardach jakości i bezpieczeństwa. Kolejnym argumentem jest ryzyko utraty suwerenności żywnościowej oraz silne uzależnienie od importu w sytuacjach kryzysowych. Bryłka podkreśla również, iż to polski sektor rolno-spożywczy może ponieść największe straty, a polityka UE w tym zakresie jej zdaniem stoi w sprzeczności z deklarowaną troską o środowisko.
Krzysztof Hetman z PSL zwrócił z kolei uwagę na trwające od miesięcy próby pominięcia Parlamentu Europejskiego w procesie zatwierdzania porozumienia. Jego zdaniem brak szerokiej zgody społecznej sprzyja napięciom i protestom, czego przykładem są ostatnie wydarzenia w Polsce i wcześniej we Francji. Podkreślił też, iż wątpliwości wobec umowy zgłaszają nie tylko rolnicy, ale także przedstawiciele wielu innych sektorów gospodarki.

22 godzin temu






