Ukryte długi i bezprzetargowe przedłużenie najmu. Mieszkańcy reagują na projekt burmistrza

1 godzina temu
Zdjęcie: od lewej: Sylwia Bøilerehauge, burmistrz Dawid Kobiałka, Arkadiusz Gutka


Burmistrz przedłożył radnym projekt przedłużenia najmu gminnego lokalu przedsiębiorcy, który ma zadłużenie wobec Gminy. Jawność posiedzenia została wyłączona. Czy to jeszcze forma pomocy, czy już niebezpieczne obchodzenie zasad?

Gospodarowanie majątkiem publicznym w Lwówku Śląskim po raz kolejny budzi głębokie wątpliwości natury prawnej oraz moralnej. Wszystko za sprawą projektu uchwały dotyczącego bezprzetargowego przedłużenia dzierżawy lokalu dla dotychczasowego najemcy. Wszystko odbywa się w cieniu długów wobec miejskiej kasy, przy jednoczesnym złamaniu wyśrubowanych dotąd standardów.

Do tej pory Gmina Lwówek Śląski bezwzględnie pilnowała, aby żaden podmiot posiadający zaległości płatnicze nie mógł wystartować w przetargu na sprzedaż czy wynajem mienia komunalnego. W tym przypadku reguły gry uległy jednak nagłej zmianie. Jak podczas poniedziałkowego posiedzenia Komisji Budżetu i Spraw Społecznych Rady Miejskiej Gminy Lwówek Śląski wskazał burmistrz Kobiałka, na wniosek przedsiębiorcy, któremu kończy się umowa najmu gminnego lokalu, przygotował on projekt uchwały dotyczący możliwości przedłużenia tego najmu lokalu, w którym mieści się restauracja.

– Zaproponowaliśmy 32 miesiące, które akurat pokrywają się z kadencją moją jako burmistrza oraz wszystkich państwa jako radnych. – tłumaczył burmistrz Kobiałka, który przyznał przy tym, iż informacja, która zawsze znajduje się w uzasadnieniu, a dotycząca braku zadłużenia wobec Gminy w tym wypadku nie może wystąpić.

Próba przeforsowania decyzji na korzyść zadłużonego przedsiębiorcy odbyła się przy utajnieniu obrad. Jeszcze przed rozpoczęciem zasadniczej dyskusji zdecydowano o wyłączeniu jawności. Wyłączono również nagranie, a osoby postronne zostały poproszone o opuszczenie sali. Przewodniczący komisji radny Zbigniew Eck wskazał, iż jawność musi został wyłączona, bo będą podawane informacje, które muszą być objęte tajemnicą, przy czym zwrócił się do obecnych na sali obrad mieszkańców o opuszczenie posiedzenia.

Decyzja ta wywołała oburzenie uczestników obrad, którzy podkreślają, iż informacje dotyczyły strat Gminy, a więc i strat mieszkańców. Wskazują na nierówne traktowanie i jednoznacznie podkreślają, iż zasady gry dla wszystkich powinny być takie same.

Arkadiusz Gutka prezes Stowarzyszenia Monitoring Zabytków, podkreśla, iż to, co dzieje się w gminie zawsze było dla niego bardzo ważne i dlatego zależało mu na uczestnictwie w tej debacie.

Nie jest żadną tajemnicą, iż jako rodowity Lwówczanin, społeczny opiekun zabytków, założyciel i działacz wielu organizacji pozarządowych, od dziecka angażuję się w życie naszego miasta. Kwestie publiczne, a zwłaszcza te związane z zabytkami Lwówka, interesują mnie najbardziej. Już dwa lata temu przedstawiłem publicznie propozycję dotyczącą funkcjonowania i wykorzystania potencjału najcenniejszej budowli jaką jest, unikatowy w skali ponadregionalnej, lwówecki ratusz, przy okazji demaskując patologię jaka od lat narosła wokół funkcjonowania tego olbrzymiego obiektu. – wspomina pan Gutka, który jednoznacznie wypowiada się o działaniach władz Lwówka Śląskiego.

Nie mogę tolerować akceptacji i działań włodarzy naszego miasta, która w moim odczuciu jest szkodliwa dla gminy i jej mieszkańców. Z tych właśnie powodów chciałem uczestniczyć w obradach komisji i zwrócić ponownie uwagę na narastający problem strat finansowych gminy z powodu nieegzekwowania zawartych z najemcą umów, a także braku należytego rozliczania bieżących kosztów. – wskazuje pan Gutka.

Oburzona sprawą jest także Sylwia Bøilerehauge sołtys sołectwa Mojesz, która również chciała uczestniczyć w tym posiedzeniu i wysłuchać argumentów.

Panie Redaktorze, nie jest tajemnicą, iż od 3 dekad walczę z nieuczciwością w tym mieście. Lwówek nie ma szczęścia do samorządowców. Za czasów burmistrza Kaziowa sprzedano Czarną Wieżę za grosze, za czasów burmistrz Szczęsnej sprzedano działki nad zalewem Rakowickim rodzinie, też za śmieszne pieniądze. Za czasów burmistrza Kobiałki uprawia się działania wokół jednego człowieka zamiast mieszkańców. Ja, jako osoba, której dziadkowie w tym mieście pomagali z własnych środków utrzymać zakłady pracy, którzy wpoili mi szacunek do ciężkiej pracy i drugiego człowieka, nie mogę się pogodzić, iż kolejna władza stosuje dziwne i naprawdę moralnie wątpliwie praktyki w naszym mieście a radni zapominają o swojej roli. – wskazuje pani Sylwia Bøilerehauge.

Burmistrz Kobiałka w odpowiedzi na pytania redakcji przyznaje, iż faktycznie przedłożył radnym projekt przedłużenia najmu lokalu w bezprzetargowej formie i zaznacza, iż utajnienie obrad miało na celu zachowanie dyskrecji przy omawianiu spłaty zobowiązań.

Podczas posiedzenia Komisji osoby postronne zostały poproszone o opuszczenie sali po swoich pytaniach i wypowiedziach na czas rozmowy z przedsiębiorcą dotyczącej jego indywidualnej sytuacji finansowej i zadłużenia wobec Gminy. W toku tej rozmowy miały być omawiane informacje, które nie powinny być swobodnie rozpowszechniane, w tym – w zakresie dotyczącym zobowiązań podatkowych. Celem Komisji było umożliwienie radnym przeprowadzenia konkretnej rozmowy z przedsiębiorcą o jego zobowiązaniach i możliwościach ich spłaty, bez publicznego ujawniania szczegółowych danych dotyczących jego rozliczeń. – informuje burmistrz Kobiałka.

Pan Gutka przekonuje, iż w jego ocenie każdy mieszkaniec gminy powinien mieć pełny dostęp do informacji o zobowiązaniach, w szczególności, o ile Gmina zamierza kontynuować współpracę z danym przedsiębiorcą. Natomiast pani Bøilerehauge zaznacza, iż w jej gminie nie może być równych i równiejszych.

Zaskoczyło mnie tak otwarte lekceważenie wynikających z art. 61 Konstytucji praw obywatelskich dotyczących jawności życia publicznego i prawa do informacji. Wydaje mi się, iż w trakcie dość karkołomnych prób zasłaniania się tajemnicą skarbową, Pan Burmistrz i Pan Przewodniczący nie zrozumieli, iż respektuję obowiązujące klauzule w tym względzie, gdyż chciałem jedynie uzyskać informację o stratach gminy na tym lokalu, w związku z długotrwałym brakiem wpływów z czynszu. Przypomnę, iż zarówno umowy dotyczące najmu lokali gminnych, jaki i informacja o wpływach czy stratach gminy w tym względzie, są informacją jawną i nie dotyczą bezpośrednio najemcy, a samego lokalu. – zapewnia pan Gutka.

Tak, ja również dałam się oszukać pięknymi obietnicami wyborczymi. Obiecano mi stanie na straży sprawiedliwego traktowania wszystkich. Przez 20 lat prowadziłam spółkę zatrudniając 28 osób, prowadzę działalność gospodarczą, gospodarstwo agroturystyczne, jestem sołtysem, społecznikiem i regionalistą, znam się na biznesie i wiem, iż o ile przez ponad dwa lata nie ma wpływu z tytułu korzystania z lokalu gminnego, nie reguluje się spłat, a władza była i obecna przymyka celowo na to oko. W mojej ocenie jest to celowe działanie na szkodę finansów publicznych. A najemca dostał już więcej niż jedną szansę. Tu nie chodzi o najlepsze pierogi świata, ciasta czy zasadność prowadzenia restauracji w obiekcie zabytkowym, ale o równe traktowanie każdego przedsiębiorcy w tym mieście, każdej fryzjerki, gumolepa czy restauratora. – zaznacza mieszkanka gminy Lwówek Śląski.

Burmistrz Kobiałka w nieco zaskakujący sposób tłumaczy swoją chęć przedłużenia dzierżawy dla tego najemcy. W jego ocenie, dalsze funkcjonowanie tej firmy, to dla gminnej kasy ma być korzyść.

– Intencją przedstawienia tej sprawy Radzie nie jest akceptowanie niepłacenia należności wobec Gminy. Przeciwnie – chodzi o ocenę, czy istnieje jeszcze możliwość odzyskania należności przy jednoczesnym pozostawieniu przedsiębiorcy ostatniej szansy, krótkiego okresu na wykazanie, iż Pan jest w stanie wywiązywać się ze swoich zobowiązań. – tłumaczy burmistrz.

Pani Bøilerehauge podkreśla, iż gmina nie jest prywatnym folwarkiem burmistrza. Zaznacza przy tym, iż rolą włodarza jest dbanie o finanse publiczne poprzez bezwzględne egzekwowanie należności, a nie narażanie lokalnego budżetu na kolejne straty.

Burmistrz pięknie pisze w swoich mediach społecznościowych o pomocy, uczciwości, dawaniu szansy. Zapomina, wraz z radnymi, iż nie jest Robin Hoodem tylko burmistrzem Gminy i Miasta Lwówek Śląski. Zapomina, iż burmistrz może zarządzać miastem, może je reprezentować i podejmować decyzje ale nie może go posiadać! Naszą rolą jest by mu o tym przypomnieć gdy się w tych działaniach pogubi. Są ustroje, o których uczymy się w szkole. Demokracja. Monarchia. Dyktatura. A pozostało jeden. Nie występuje w podręcznikach. Za to w niektórych miastach funkcjonuje całkiem sprawnie. Burmistrzokracja. – wskazuje mieszkanka gminy.

Na bezkompromisowe podsumowanie zaistniałej sytuacji decyduje się Arkadiusz Gutka, który ostrzega władze Gminy przed możliwymi konsekwencjami.

To oczywiste – potencjalne działanie na szkodę gminy i jej mieszkańców i nierówne traktowanie przedsiębiorców prowadzących tu działalność. Problemem nie jest tu działalność samej restauracji […], a warunkowanie jej dalszego funkcjonowania osobą obecnego najemcy i sprowadzanie sporu do kwestii – albo będziemy tolerować dopłacanie ze wspólnej kasy do jej funkcjonowania poprzez tolerowanie braku płatności za czynsz czy niejasne rozliczanie mediów, albo nie będzie restauracji – to totalny absurd i wyjątkowo prymitywny szantaż. Moim zdaniem jest to tolerowanie przez Panią Skarbnik i Pana Burmistrza łamania dyscypliny finansów publicznych i działanie ze szkodą dla gminy, nie mówiąc choćby o rzeczy podstawowej – niewywiązywania się przez najemcę z warunków umowy. Myślę, iż każdy przedsiębiorca marzyłby o takiej cierpliwości i tolerancji ze strony gminy. – zaznacza pan Gutka.

Wygląda jednak na to, iż determinacja mieszkańców już przynosi realny przełom. W odpowiedzi na pytania redakcji Lwówecki.info burmistrz Kobiałka nie wyklucza korekty swojego stanowiska i choćby odstąpienia od przedłużania umowy.

Pierwotny projekt przewidywał okres 32 miesięcy. Okres zostanie znacznie skrócony lub choćby uchwała zostanie przeze mnie wycofana. Czekamy na propozycję przedsiębiorcy. Decyzja będzie uzależniona przede wszystkim od tego, czy przedsiębiorca przedstawi realną, wiarygodną i możliwą do egzekwowania propozycję spłaty istniejącego zadłużenia oraz regulowania bieżących należności. – wyjaśnia burmistrz.

W ocenie naszych rozmówców zasadnym działaniem ze strony władz Gminy, taka pana burmistrza, jak i radnych byłoby ogłoszenie przetargu, dając tym samym równe szanse wszystkim zainteresowanym a jednocześnie zapewniając Gminie jak najlepsze warunki, największe korzyści.

Dla mnie jest jasne, iż skoro umowa dobiega końca, powinno się rozpisać konkurs i dać szansę na dalsze prowadzenie restauracji, ale na ogólnych warunkach dla wszystkich, bez szkody dla Gminy i nas wszystkich. – zaznacza Sylwia Bøilerehauge.

Co ciekawe, jak słyszymy, są już osoby chętne do wzięcia udziału w przetargu i powalczenia o możliwość dzierżawy gminnego lokalu.

– Już dzisiaj wiemy, iż jest kilku przedsiębiorców działających w tej branży, którzy wykazali zainteresowanie lokalem i kontynuowaniem prowadzonej tam działalności gospodarczej. Niech wygra przedsiębiorca, który przedstawi nam najatrakcyjniejsze warunki finansowe i organizacyjne dla naszej gminy – proponuje pan Gutka.

Czy Gmina powinna przedłużyć umowę dzierżawy przedsiębiorcy, który – jak przyznaje burmistrz – ma zadłużenie, czy zgodnie z przyjętymi wcześniej zasadami zakończyć współpracę i ogłosić przetarg, w którym każdy będzie miał równe szanse? O tym już na najbliższe sesji zdecydują radni – chyba, iż burmistrz zreflektuje się i wycofa projekt uchwały.

Idź do oryginalnego materiału