Ukraiński atak na Noworosyjsk. Kijów mówi o trafieniu trzech okrętów

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Ukraiński atak na Noworosyjsk. Kijów mówi o trafieniu trzech okrętów


Ukraińskie siły zaatakowały 9 września rosyjską bazę morską w Noworosyjsku. Sztab Generalny Ukrainy poinformował dzień później o trafieniu trzech okrętów oraz zbiorników paliwowo-olejowych. jeżeli skala szkód się potwierdzi, Rosja straci część potencjału Floty Czarnomorskiej, wykorzystywanego do nacisku militarnego na Ukrainę i cały region.

Trzy jednostki na liście trafień

Według komunikatu Sztabu Generalnego Ukrainy celem uderzenia przeprowadzonego 9 września były obiekty rosyjskiej bazy morskiej w Noworosyjsku. Strona ukraińska podała, iż trafione zostały co najmniej trzy jednostki: mały trałowiec Żelezniakow, fregata Admirał Essen oraz duży okręt desantowy projektu 11711 Piotr Morgunow. Atak miał objąć także zbiorniki paliwowo-olejowe.

To na razie bilans przedstawiony przez Kijów. Nie opublikowano niezależnej, pełnej oceny technicznej szkód wszystkich trzech okrętów. Ta ostrożność jest konieczna, bo w warunkach wojny informacja stanowi część walki. Nie zmienia to faktu, iż sam wybór celów pokazuje konsekwentną próbę osłabiania rosyjskiego zaplecza morskiego.

Noworosyjsk pod rosnącą presją

Noworosyjsk jest jednym z kluczowych punktów rosyjskiej obecności wojskowej nad Morzem Czarnym. Uderzenie w okręty, infrastrukturę portową i zapasy paliwa ma sens operacyjny: ogranicza zdolność przeciwnika do działania, zmusza go do kosztownej ochrony zaplecza i odbiera mu swobodę w miejscu, które miało być bezpieczną bazą.

Nie jest to odosobniony epizod. W sierpniu celem ataku w Noworosyjsku była między innymi fregata Admirał Makarow. Powtarzalność takich operacji ma dla Moskwy znaczenie większe niż pojedyncza eksplozja. Każdy alarm angażuje obronę, komplikuje logistykę i podważa przekonanie, iż rosyjska flota może działać bezkarnie z własnych baz.

Admirał Essen i stawka na Morzu Czarnym

Najważniejszą z wymienionych jednostek jest fregata Admirał Essen. Okręt jest nosicielem pocisków manewrujących Kalibr, których Rosja używa w wojnie przeciwko Ukrainie. Trafienie takiej jednostki ma więc wymiar bezpośrednio wojskowy, choćby jeżeli rzeczywisty zakres uszkodzeń wymaga jeszcze potwierdzenia. Wcześniejsze ataki na rosyjskie fregaty pokazały, jak istotna stała się walka o ich ochronę.

Piotr Morgunow pełni inną funkcję jako duży okręt desantowy, a Żelezniakow odpowiada za zadania przeciwminowe. Uderzenie w jednostki o różnych rolach wskazuje na próbę naruszenia kilku elementów rosyjskiego systemu morskiego jednocześnie. Ostateczny bilans będzie można ocenić dopiero po uzyskaniu wiarygodnych danych o skali napraw i czasie wyłączenia okrętów ze służby.

Polska potrzebuje chłodnego realizmu

Dla Polski stawką jest bezpieczeństwo całej wschodniej flanki NATO. Osłabienie rosyjskiej umiejętności prowadzenia uderzeń rakietowych i operacji morskich leży w naszym interesie, bo Rosja pozostaje państwem prowadzącym agresywną wojnę tuż za polską granicą. Nie oznacza to zgody na bezrefleksyjną politykę ani rezygnacji z własnych interesów wobec Kijowa. Oznacza trzeźwe rozpoznanie głównego zagrożenia.

Polska powinna obserwować skuteczność nowych sposobów walki, rozwijać własną obronę portów i infrastruktury krytycznej oraz wzmacniać zdolności rozpoznawcze. Wojna na Morzu Czarnym dowodzi, iż kosztowne okręty i silnie chronione bazy nie są poza zasięgiem precyzyjnych uderzeń. Suwerenność wymaga dziś własnej siły, odpornej infrastruktury i armii zdolnej wyciągać wnioski z cudzych doświadczeń.

Źródło: Polsat News

Źródło: Polsat News

Idź do oryginalnego materiału