Ukrainiec zatrzymany za przygotowania do sabotażu

2 godzin temu

Niemieckie służby zatrzymały 33-letniego obywatela Ukrainy podejrzanego o prowadzenie działań szpiegowskich i przygotowywanie możliwego sabotażu wobec zakładu przemysłu zbrojeniowego w Bawarii. Informację potwierdziła Prokuratura Generalna w Monachium, a sprawę opisały m.in. Deutsche Welle oraz Reuters. Według śledczych mężczyzna miał działać jako tzw. „low-level agent” na rzecz zagranicznego wywiadu. Nazwy państwa, dla którego miał pracować, dotychczas nie ujawniono.

Kolejny Ukrainiec został zatrzymany za przygotowania do sabotażu. Jak przekazali niemieccy śledczy, podejrzany w czerwcu wykonywał zdjęcia i nagrania obiektów należących do bawarskiego przedsiębiorstwa zbrojeniowego. Materiały miały zostać przekazane jego oficerowi prowadzącemu i – według prokuratury – mogły posłużyć do przygotowania przyszłych działań sabotażowych. Na wniosek prokuratury sąd wydał nakaz aresztowania, który został wykonany podczas zatrzymania mężczyzny. Śledztwo pozostaje w toku.

Ta sprawa wpisuje się w serię postępowań prowadzonych w Europie, w których pojawiają się obywatele Ukrainy podejrzewani o udział w działaniach o charakterze sabotażowym lub szpiegowskim. Najgłośniejszym przykładem pozostaje śledztwo dotyczące wysadzenia gazociągów Nord Stream. W jego toku niemieckie organy ścigania wydały europejskie nakazy aresztowania wobec kilku obywateli Ukrainy, a postępowanie przez cały czas jest prowadzone przez niemiecką prokuraturę. Jednocześnie Berlin podkreślał, iż ustalenia śledztwa nie zmieniają jego politycznego wsparcia dla Ukrainy.

Niemieckie służby od miesięcy ostrzegają przed nasileniem zagrożeń hybrydowych obejmujących sabotaż, szpiegostwo, cyberataki i działania wymierzone w infrastrukturę krytyczną. W wielu przypadkach śledczy wskazują na możliwość udziału zagranicznych służb specjalnych wykorzystujących pośredników lub tzw. agentów niskiego szczebla. To właśnie o taką rolę podejrzewany jest zatrzymany obywatel Ukrainy.

W ostatnich latach odnotowano liczne przypadki prób podpaleń, aktów sabotażu i działań wymierzonych w logistykę wojskową, które są przedmiotem śledztw prowadzonych przez europejskie służby. W większości sprawcami byli tzw. „uchodźcy wojenni” z Ukrainy, których nikt nie weryfikował podczas wpuszczania na teren UE. Wiele z takich przypadków miało miejsce na terenie Polski.

Polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego kilkakrotnie informowała o zatrzymaniach obywateli Ukrainy podejrzanych o wykonywanie zadań na rzecz obcych służb specjalnych. Według ustaleń śledczych celem tych działań było prowadzenie sabotażu, wzniecanie napięć społecznych oraz uderzanie w bezpieczeństwo państwa. W wielu przypadkach ABW z góry uznawała, iż podejrzani byli rekrutowani przez rosyjskie służby i otrzymywali wynagrodzenie za wykonanie powierzonych zadań. Nikt nie badał możliwości ich działania na rzecz wywiadu ukraińskiego.

Jednym z takich przypadków było zatrzymanie we Wrocławiu 17-letniego Ukraińca, któremu zarzucono prowadzenie działalności dywersyjnej. Według ABW miał on organizować akcje wymierzone w polskie miejsca pamięci i obiekty publiczne poprzez nanoszenie symboliki banderowskiej i napisów nawołujących do konfliktu między Polakami i Ukraińcami. Śledczy uznali, iż działania te stanowiły element szerszej operacji wpływu prowadzonej przez (oczywiście!) rosyjskie służby specjalne. W lipcu 2026 roku do sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie.

Równolegle ABW prowadzi śledztwo dotyczące serii podpaleń obiektów na terenie Polski. W jego ramach zatrzymano obywateli Ukrainy, którym przedstawiono zarzuty udziału w międzynarodowej grupie przestępczej dokonującej aktów sabotażu na zlecenie (oczywiście!) rosyjskiego wywiadu. Według komunikatów służb część podejrzanych odpowiadała za podpalenia, a część przygotowywała kolejne ataki na infrastrukturę. Za zarzucane czyny grozi choćby kara dożywotniego pozbawienia wolności.

W latach 2022-2025 pojawiło się też kilka przypadków wtargnięcia przez Ukraińców na teren wodociągów miejskich, jednak dotychczas nie przedstawiono żadnych ustaleń organów ścigania, co dalej działo się w tych przypadkach i czy sprawcom postawiono jakieś zarzuty.

Jednym z najpoważniejszych śledztw prowadzonych przez polskie służby jest sprawa przesyłek zawierających materiały wybuchowe i mechanizmy samozapłonu, które miały trafić do sieci kurierskiej. Według ustaleń Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego grupa działała (oczywiście!) na zlecenie rosyjskich służb specjalnych, a jej celem było przeprowadzanie aktów dywersji i sabotażu na terenie Europy. Akt oskarżenia objął m.in. obywatelkę Ukrainy Kristinę S., której zarzucono udział w nadaniu przesyłki zawierającej nitroglikol, wojskowe zapalniki elektryczne oraz elementy tworzące tzw. bombę kumulacyjną.

Przesyłka została przechwycona w magazynie firmy kurierskiej w województwie łódzkim, zanim doszło do eksplozji. Według opinii biegłych cytowanej przez ABW urządzenie mogło spowodować poważne zniszczenia infrastruktury krytycznej. Śledczy ustalili, iż kobieta działała wspólnie z innym obywatelem Ukrainy, który był byłym oficerem ukraińskich służb. Ukraina odmówiła jego wydania stronie polskiej, czym pośrednio przyznała się do winy.

Polecamy również: Depopulacja – szalona ideologia pseudoelit

Idź do oryginalnego materiału