Imigranccy piraci drogowi to już prawdziwa plaga na polskich drogach. Tym razem 19-letni tzw. „uchodźca wojenny” z Ukrainy potrącił w Otwocku 40-letnią kobietę i uciekł z miejsca zdarzenia. Jak ustalili policjanci, nie miał prawa jazdy. Z kolei samochód, którym kierował, nie posiadał ważnych badań technicznych. Mężczyzna został zatrzymany, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Pawdopodonie zostanie deportowany do swojej ojczyzny.
Ukrainiec potrącił Polkę i uciekł z miejsca zdarzenia. Do zdarzenia doszło w centrum Otwocka. Kierujący Volkswagenem najechał na kobietę, która przechodziła przez jezdnię poza wyznaczonym przejściem dla pieszych. Zamiast zatrzymać samochód, sprawdzić stan poszkodowanej i wezwać pomoc, kierowca jak nigdy nic, odjechał. Policjanci rozpoczęli poszukiwania sprawcy i gwałtownie ustalili, kto mógł znajdować się za kierownicą.
Podejrzany samochód został odnaleziony na pobliskim parkingu. Funkcjonariusze zauważyli na nim ślady wskazujące na udział w kolizji. Następnie udali się do jednego z otwockich hosteli, gdzie zatrzymali jego właściciela.
Podczas przesłuchania 19-latek przyznał się do potrącenia kobiety i ucieczki. Jak wynika z informacji policji, tłumaczył swoje zachowanie paniką wywołaną tym, iż nie posiadał prawa jazdy. To jednak nie był jedyny problem. Volkswagen, którym kierował, nie miał ważnego badania technicznego, jak zresztą większość pojazdów, którymi poruszają się po Polsce pseudouchodźcy.
Prokuratura przedstawiła mu zarzut spowodowania wypadku, w którym pokrzywdzona doznała obrażeń powodujących rozstrój zdrowia na okres powyżej siedmiu dni, oraz ucieczki z miejsca zdarzenia. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie na dwa miesiące. Za zarzucane przestępstwo grozi mu kara do 4,5 roku pozbawienia wolności.
Historia z Otwocka zwraca uwagę na szerszy problem bezpieczeństwa na polskich drogach. W ostatnich latach liczba obywateli Ukrainy zamieszkałych i pracujących w Polsce oraz samochodów z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi znacząco wzrosła. Wraz z tym pojawiają się również przypadki łamania polskich przepisów drogowych. Nie można oczywiście na podstawie pojedynczych zdarzeń przypisywać takich zachowań całej narodowości, ale skala problemu zasługuje na uwagę.
Dane polskiej policji pokazują, iż w 2025 roku kierujący z Ukrainy stanowili największą grupę cudzoziemców uczestniczących w wypadkach drogowych. Odnotowano 1160 wypadków z ich udziałem, co stanowiło 58,8% wszystkich wypadków, w których uczestniczyli kierujący-cudzoziemcy. Są to dane pokazujące skalę obecności tej grupy kierowców na polskich drogach.
Szczególne kontrowersje budzi kwestia kontroli technicznej samochodów zarejestrowanych za granicą. Polski właściciel samochodu musi regularnie, co rok wykonywać badania techniczne. W przypadku pojazdów zarejestrowanych w Ukrainie sytuacja jest inna. Taki samochód jest dopuszczany do ruchu w Polsce na podstawie dokumentów i zasad obowiązujących w państwie jego rejestracji. W praktyce oznacza to, iż ukraiński pojazd nie musi przechodzić w Polsce okresowego badania technicznego.
Tutaj pojawia się zasadnicze pytanie o bezpieczeństwo. o ile samochód z zagraniczną rejestracją przez długi czas porusza się po polskich drogach, polskie państwo ma mniejszą możliwość systematycznej kontroli jego stanu technicznego niż w przypadku samochodu zarejestrowanego w Polsce. Nie oznacza to oczywiście, iż każdy ukraiński samochód jest niesprawny. Oznacza natomiast różnicę w systemie kontroli, którą trudno ignorować. Sprawa ta pokazuje absurd polskich przepisów, które wymagają przeglądów od Polaków, a nie wymagają ich od Ukraińców, którzy jeżdżą po tych samych drogach.
Przypadek z Otwocka jest szczególnie wymowny, bo wystąpiło w nim kilka problemów jednocześnie. Kierowca nie posiadał uprawnień, potrącił pieszego, uciekł z miejsca zdarzenia, a samochód nie miał ważnego badania technicznego. To właśnie takie przypadki pokazują, iż przepisy powinny być skutecznie egzekwowane wobec każdego, kto porusza się po polskich drogach – niezależnie od obywatelstwa i kraju rejestracji samochodu.
Chodzi o prostą zasadę: ten, kto korzysta z polskich dróg, powinien przestrzegać polskich przepisów i nie stwarzać zagrożenia dla innych. Państwo powinno mieć również realne narzędzia do sprawdzania, czy pojazdy poruszające się po Polsce spełniają nasze wymogi bezpieczeństwa. Skoro Ukraińcy mogą jeździć bez przeglądów, po co w ogóle robi się je w Polsce? Chyba tylko po to, by wyłudzić pieniądze od właścicieli i zadowolić finansowo stacje diagnostyczne.
Polecamy również: Odsuną Netanjahu, by oddać władzę jeszcze większym radykałom?

4 godzin temu












