Ukrainie kończą się rakiety do F-16 i Patriotów. Alarm dla Polski

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Ukrainie kończą się rakiety do F-16 i Patriotów. Alarm dla Polski


Ukrainie niemal wyczerpały się zapasy rakiet AIM-120 i AIM-9 do myśliwców F-16 oraz pocisków PAC-3 dla systemów Patriot, podał 10 września „The Economist”. Brak dokładnych danych o liczbie sztuk. Skutek jest jasny: słabnie osłona przed rosyjskimi dronami i rakietami, a Polska dostaje ostrzeżenie o stanie zachodnich rezerw.

Trzy braki w ukraińskiej obronie powietrznej

Według ustaleń „The Economist” zapasy amerykańskich AIM-120 i AIM-9, używanych przez ukraińskie F-16, są bliskie wyczerpania. Pociski te służą do przechwytywania rosyjskich pocisków manewrujących oraz nowych dronów odrzutowych. Jednocześnie niemal zabrakło PAC-3, czyli najcenniejszej amunicji do systemów Patriot, przeznaczonej do zwalczania pocisków balistycznych. Dokładnych wielkości zapasów nie ujawniono.

Każdy z tych braków dotyczy innej warstwy obrony. AIM-9 jest pociskiem krótkiego zasięgu, AIM-120 pozwala atakować cele z większej odległości, a PAC-3 odpowiada za najtrudniejsze przechwycenia w systemie Patriot. Gdy amunicji brakuje równocześnie na kilku szczeblach, dowódcy muszą ostrzej wybierać, które cele zwalczać i czym chronić miasta oraz infrastrukturę.

Rosja narzuca kosztowną wojnę na wyczerpanie

Rosyjskie uderzenia dronami, pociskami manewrującymi i balistycznymi zmuszają obronę do stałego zużywania środków przechwytujących. choćby sprawny F-16 lub bateria Patriot kilka znaczą bez zapasu rakiet. Moskwa może więc wywierać presję liczbą środków napadu, podczas gdy zachodni przemysł musi dostarczać technicznie zaawansowaną i drogą amunicję w tempie odpowiadającym potrzebom frontu.

Kijów próbuje rozszerzać własne możliwości. Niedawno zaprezentowany system Koral ma służyć do zwalczania pocisków balistycznych, ale nowa konstrukcja nie rozwiązuje od ręki bieżącego niedoboru amunicji. Obrona powietrzna jest skuteczna wtedy, gdy za wyrzutnią stoją produkcja, logistyka i odpowiednio duże magazyny.

Europejskie dostawy kupują czas

Część państw europejskich zapowiedziała przekazanie dalszych pocisków. Rząd Niemiec potwierdził 9 września dostawy kolejnych rakiet kierowanych i pocisków powietrze-powietrze, nie podając ich liczby. Z kolei „The Economist” wskazuje na planowane do końca 2026 roku przekazanie kilku starszych francusko-włoskich baterii SAMP/T wraz z pociskami Aster.

To pomoc potrzebna, ale nie daje podstaw do samozadowolenia. Ukraina zabiega już o miliardy euro z Unii Europejskiej na pociski Patriot. Pieniądze nie wyczarują jednak rakiet, jeżeli linie produkcyjne i zapasy państw NATO nie nadążają za zużyciem. Deklaracja polityczna jest łatwa. O bezpieczeństwie rozstrzyga gotowy pocisk w magazynie.

Polska musi pilnować własnych zapasów

Dla Polski ta wiadomość ma podwójne znaczenie. Osłabienie ukraińskiej obrony powietrznej zwiększa swobodę rosyjskich uderzeń bliżej naszej granicy. Jednocześnie niedobory pokazują, iż w długim konflikcie choćby najnowocześniejsze zestawy mogą zostać unieruchomione przez zbyt małą produkcję amunicji.

Polska powinna wspierać odpieranie rosyjskiej agresji, bo leży to w naszym interesie bezpieczeństwa. Nie wolno jednak budować własnej polityki na założeniu, iż sojusznicze magazyny zawsze uzupełnią nasze braki. Priorytetem musi być zapas dla polskiej obrony, krajowe zdolności serwisowe oraz udział polskiego przemysłu w produkcji pocisków. Ukraina pokazuje dziś cenę zaniedbania tego fundamentu. Warszawa musi wyciągnąć wnioski, zanim podobny rachunek wystawi nam kryzys na terytorium NATO.

Źródło: Kresy.pl

Źródło: Kresy.pl

Idź do oryginalnego materiału