Przez ostatnie lata do Polski sukcesywnie przybywały kolejne fale obywateli Ukrainy. W ostatnim czasie ten trend uległ odwróceniu. Ukraińcy coraz częściej opuszczają nasz kraj, migrując do innych rejonów Europy. Zjawisko to niektóre media przedstawiają w tonie niemal alarmistycznym. Tymczasem migracja jest procesem naturalnym, a swoboda wyboru miejsca zamieszkania pozostaje niezbywalnym prawem każdego człowieka. Nie ma zatem szczególnego powodu, by z tego powodu rozpaczać.
Według danych Eurostatu na koniec sierpnia 2026 roku w Polsce przebywało 939 395 osób objętych ochroną czasową w związku z wojną na Ukrainie. To o 13 665 mniej niż miesiąc wcześniej. Jednocześnie w Niemczech liczba beneficjentów ochrony wzrosła o 4330, w Rumunii o 3440, a w Czechach o 3135. W całej Unii Europejskiej ochroną objętych było około 4,43 miliona osób. Na odmienność polskiej tendencji zwróciły uwagę między innymi „Rzeczpospolita”, „Gazeta Wyborcza” i Money.pl.
Jak wskazują dane Eurostatu, tendencja spadkowa trwa już od kilku miesięcy. W maju 2026 roku liczba Ukraińców objętych ochroną czasową w Polsce zmniejszyła się o 3750 osób, w czerwcu o 6335, a w lipcu już o 8110. Łącznie oznacza to spadek o 18 195 osób w ciągu trzech miesięcy. Co istotne, liczba Ukraińców opuszczających Polskę wzrasta z miesiąca na miesiąc.
Trzeba oczywiście pamiętać, iż zmniejszenie liczby osób figurujących w polskich rejestrach nie oznacza automatycznie, iż dokładnie tyle samo wyjechało za granicę. Na statystyki wpływają również zmiany statusu pobytowego i procedury administracyjne. Niemniej dane te skłaniają do refleksji nad przyszłością ukraińskiej migracji w Polsce.
Interesującym uzupełnieniem statystyk są publikacje poświęcone nastrojom samych Ukraińców. „WP Kobieta” przytacza relacje Ukrainek, które coraz gorzej czują się w Polsce i rozważają przeniesienie do innych państw. Wśród powodów wymieniają narastające napięcia społeczne, poczucie obcości i rozczarowanie stosunkiem Polaków do przybyszów zza wschodniej granicy.
– Nie zamierzam kwestionować ich osobistych doświadczeń ani odczuć. Każdy ma prawo do własnej oceny rzeczywistości, w której przyszło mu żyć – mówi Tomasz, historyk z dużego miasta. – Nie każdy musi lubić Polskę, podobnie jak i my wcale nie musimy być entuzjastami Ukrainy i Ukraińców – dodaje. Wypowiada się rzeczowo, bez emocji. Także tych złych. W końcu w stosunkach międzyludzkich, podobnie zresztą jak w polityce międzynarodowej, wzajemna sympatia jest rzeczą pożądaną, ale nie zawsze możliwą.
Nie oznacza to jednak, iż państwo polskie powinno podejmować nadzwyczajne wysiłki, by przekonywać niezadowolonych migrantów do pozostania. W tej sytuacji głos ulicy pozostaje bezlitosny: „Nie podoba się, to droga wolna” – słyszymy coraz częściej w tramwajach i na bazarach.
Nie bezzasadnie. Polska udzieliła obywatelom Ukrainy szerokiej pomocy w dramatycznym momencie ich historii. Była to decyzja podyktowana zarówno względami humanitarnymi, jak i określonymi kalkulacjami politycznymi. Nie wynika z niej jednak zobowiązanie do bezterminowego zapewniania wszystkim przybyszom warunków odpowiadających ich indywidualnym oczekiwaniom.
Polityka migracyjna ani żadna inna nie może być prowadzona pod dyktando emocji. Państwo powinno przede wszystkim kierować się interesem własnych obywateli, analizując społeczne, gospodarcze i demograficzne konsekwencje migracji. Dotyczy to zarówno napływu, jak i odpływu migrantów.
W tym kontekście decyzje Ukraińców o wyjeździe do innych państw nie powinny budzić szczególnych kontrowersji. o ile ktoś uznaje, iż lepsze perspektywy zawodowe, większe bezpieczeństwo socjalne czy po prostu bardziej odpowiadające mu warunki życia znajdzie w Niemczech, Czechach albo gdziekolwiek indziej, trudno odmówić mu prawa do takiego wyboru. Nie ma też powodów, by traktować go jako szczególną stratę dla Polski.
Naszym narodowym interesem nie jest zatrzymywanie za wszelką cenę każdego, kto przekroczył polską granicę. Jest nim stworzenie takich zasad polityki migracyjnej, które będą służyły polskiemu społeczeństwu i polskiej gospodarce. To interes Rzeczypospolitej, a nie satysfakcja wszystkich potencjalnych migrantów, powinien stanowić punkt odniesienia dla podejmowanych decyzji.
Przemysław Piasta










![Ministerstwo Sprawiedliwości o 200 zł za PESEL. Jest notariusz-sygnalista. I pięć kontrowersyjnych sytuacji u notariusza [Sporne opłaty]](https://g.infor.pl/p/_files/39209000/podwyzki-39208698.jpg)
