56% Ukraińców byłoby gotowych zaakceptować ustępstwa terytorialne w zamian za długoterminowy pokój i gwarancje bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych oraz państw europejskich. Najnowszy sondaż Rating Group pokazuje, iż w ukraińskim społeczeństwie rośnie gotowość do kompromisu, a wizja zakończenia wojny coraz wyraźniej odbiega od narracji prezentowanej przez władze w Kijowie. Propaganda sukcesu i opowieści o rychłym zwycięstwie najwyraźniej nie wystarczają już, by przekonać wszystkich, iż jedyną możliwą drogą jest dalsza walka bez względu na koszty.
Najnowszy sondaż wskazuje, iż Ukraińcy mają już dość wojny. Badanie przeprowadzono w dniach 3–5 października 2026 roku na próbie tysiąca dorosłych mieszkańców tego kraju. Wyniki są wymowne. Aż 62% ankietowanych uważa, iż w tej chwili ani Ukraina, ani Rosja nie mają przewagi w wojnie. Przeciwnego zdania jest 26%, którzy wskazują na przewagę ukraińską, podczas gdy zaledwie 6% dostrzega przewagę Rosji. Trudno o lepszy dowód na to, iż znaczna część społeczeństwa wciąż wierzy w rządową propagandę. Z drugiej strony ci sami ludzie nie widzą dziś perspektywy zakończenia konfliktu na warunkach Kijowa.
Jeszcze bardziej znaczące są odpowiedzi dotyczące sposobu zakończenia wojny. 57% badanych popiera przerwanie działań zbrojnych i poszukiwanie kompromisu w negocjacjach. Tylko 13% chciałoby kontynuowania walk do przywrócenia linii kontroli sprzed 24 lutego 2022 roku. Kolejne 24% opowiada się za prowadzeniem wojny aż do odzyskania Donbasu i Krymu. Innymi słowy, bezwarunkowa wiara w możliwość osiągnięcia maksymalnych celów terytorialnych nie jest już stanowiskiem dominującym.
Kluczowe znaczenie ma jednak kwestia ustępstw terytorialnych. 56% respondentów zaakceptowałoby takie rozwiązanie, gdyby towarzyszyły mu gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA i państw europejskich, obejmujące między innymi finansowanie ukraińskiej armii i dostawy uzbrojenia. Przeciwko jest 35% badanych, a 3% zaakceptowałoby ustępstwa bez dodatkowych warunków. Pozostali nie mają zdania. Co więcej, aż 68% uważa, iż ostateczną decyzję w sprawie ewentualnych ustępstw powinno podjąć społeczeństwo w ogólnokrajowym referendum.
Wyniki te pokazują narastającą rozbieżność między oczekiwaniami obywateli a polityczną narracją władz. Dla ukraińskiego kierownictwa rezygnacja z części terytorium pozostaje niezwykle trudnym tematem, obciążonym ogromnym ryzykiem politycznym. Przyjęcie kompromisu oznaczałoby bowiem konieczność wyjaśnienia obywatelom, dlaczego po latach walk, gigantycznych stratach i mobilizacji całego państwa trzeba pogodzić się z rozwiązaniem dalekim od pierwotnych deklaracji. Łatwiej oczywiście opowiadać o zwycięstwie, które ma nadejść, niż tłumaczyć, dlaczego wciąż nie nadeszło.
Tyle iż zmęczenie wojną nie znika od powtarzania patriotycznych sloganów. Ludzie tracą bliskich, żołnierze od lat walczą na froncie, gospodarka funkcjonuje pod presją, a miliony obywateli muszą układać swoje życie w warunkach niepewności. choćby jeżeli społeczeństwo przez cały czas popiera obronę kraju, nie oznacza to automatycznie zgody na prowadzenie wojny bez określonego horyzontu czasowego. Można chcieć, by Ukraina przetrwała, a jednocześnie uważać, iż należy szukać sposobu na zatrzymanie rozlewu krwi. Nie ma w tym sprzeczności, choć w politycznej propagandzie takie niuanse bywają wyjątkowo niewygodne.
Szczególnie interesujące jest to, iż większość badanych nie uważa żadnej ze stron za zwycięską. Tym samym społeczna ocena sytuacji coraz mniej przypomina opowieść o nieuchronnym triumfie, a bardziej obraz długotrwałego konfliktu, którego zakończenie będzie wymagało trudnych decyzji. Propaganda może podtrzymywać morale, ale nie jest w stanie bez końca zastępować realnych perspektyw. W pewnym momencie choćby najbardziej wytrwały odbiorca zaczyna zadawać pytanie, kiedy adekwatnie zapowiadane sukcesy przełożą się na koniec wojny.
Nie oznacza to, iż Ukraińcy masowo opowiadają się za kapitulacją. Sondaż mówi o gotowości do ustępstw w zamian za konkretne gwarancje bezpieczeństwa, a nie o zgodzie na dowolne warunki narzucone przez Rosję. Zresztą właśnie gwarancje są tutaj słowem kluczowym. Respondenci nie chcą jedynie zawieszenia broni, po którym konflikt mógłby wybuchnąć ponownie. Oczekują zabezpieczeń, które dawałyby przynajmniej nadzieję, iż po zakończeniu walk ich kraj nie stanie się ponownie celem rosyjskiej ofensywy.
Problem polega na tym, iż gwarancje bezpieczeństwa łatwiej obiecać, niż zagwarantować. Kijów musi więc rozważyć nie tylko, jakie warunki pokojowe byłby gotów zaakceptować, ale także, czy zachodni partnerzy rzeczywiście zapewnią środki wystarczające do odstraszania kolejnej agresji. Bez tego choćby terytorialny kompromis może okazać się jedynie przerwą przed następną wojną.
Najnowszy sondaż nie przesądza, jak zakończy się konflikt ani czy ukraińskie władze zdecydują się na zmianę kursu. Pokazuje jednak wyraźnie, iż społeczna gotowość do negocjacji jest realna, a dalsze prowadzenie wojny nie ma nieograniczonego mandatu. Im dłużej realizowane są walki, tym trudniej będzie przekonywać obywateli, iż samo oczekiwanie na zwycięstwo jest strategią.
Wygląda więc na to, iż ukraińskie społeczeństwo zaczyna coraz głośniej domagać się odpowiedzi na pytanie, którego władze wolałyby na razie nie stawiać: jaki jest rzeczywisty cel dalszej walki i ile jeszcze trzeba za niego zapłacić? Odpowiedź, iż zwycięstwo jest blisko, może brzmieć dobrze podczas konferencji prasowej ukraińskiego ministra, który siedzi w ciepełku w Kijowie. Gorzej, gdy trzeba ją powtarzać czwarty rok z rzędu rodzinom żołnierzy gnijących w okopach.
Polecamy również: Atak w szkole pretekstem do cenzury Internetu

3 godzin temu

![LFI i protesty we Francji. Co czeka kraj po wyborach 2027? [Nathaniel GARSTECKA]](https://s3.us-west-004.backblazeb2.com/wcn-media/2026/10/pZVFx9Ig-Emmanuelle-Henin.jpg)









![Depresja i lęk z genów i wychowania, nie z ekranów telefonów [Nature Human Behaviour]](https://s3.us-west-004.backblazeb2.com/wcn-media/2025/04/girls-3481791_1280.jpg)

