Ukraina 8 września po raz pierwszy pokazała wyrzutnię systemu przeciwlotniczego Koral podczas targów MSPO w Kielcach. Rakieta ma 4,8 metra długości, waży 450 kilogramów i przenosi 36-kilogramową głowicę. Projekt ma służyć do zwalczania celów powietrznych i balistycznych, co może zmniejszyć zależność Kijowa od zagranicznych dostaw.
Koral po raz pierwszy z wyrzutnią
Publiczna prezentacja w Kielcach odsłoniła dotąd skrywany element ukraińskiego programu obrony powietrznej. Jak podała Interia za ukraińskim portalem Militarnyi, państwowy przemysł zbrojeniowy pokazał wyrzutnię pocisków Koral na samobieżnym podwoziu czeskiej Tatry. Wcześniej znana była sama rakieta i jej pełnowymiarowa makieta. Teraz po raz pierwszy pokazano sposób, w jaki ma być używana w terenie.
Koral jest projektowany do przechwytywania celów aerodynamicznych oraz pocisków balistycznych. Rakieta waży około 450 kilogramów, z czego 36 kilogramów przypada na głowicę bojową. Ma 4,8 metra długości. Naprowadzanie ma łączyć system bezwładnościowy, korektę radiową i aktywną głowicę radarową. To ambitna konstrukcja, ale sama prezentacja wyrzutni nie oznacza jeszcze osiągnięcia gotowości bojowej ani produkcji seryjnej.
Własna produkcja daje swobodę działania
Prace nad projektem zaczęły się w 2016 roku. Początkowo rakietę rozpatrywano jako element okrętowego systemu przeciwlotniczego, a pełnowymiarową makietę pokazano publicznie w 2021 roku. Wojna nadała temu programowi całkiem inną wagę. Rosyjskie uderzenia zmuszają Kijów do zużywania drogich pocisków przechwytujących szybciej, niż zachodni przemysł jest w stanie je dostarczać.
Ta presja jest widoczna również przy systemach Patriot. Ukraina zabiega o wielomiliardowe środki na pociski przechwytujące, ponieważ bez zapasu rakiet choćby nowoczesna bateria staje się bezradna. Koral ma więc znaczenie większe niż kolejny eksponat targowy. Jest próbą odbudowy własnej umiejętności ochrony nieba.
Polski interes wymaga trzeźwej oceny
Dla Polski rozwój ukraińskiej obrony powietrznej ma wymiar bezpośredni. Każdy rosyjski pocisk zatrzymany dalej od naszej granicy ogranicza ryzyko eskalacji i presję na polski system obronny. Nocne rosyjskie uderzenia już wielokrotnie wymuszały podrywanie polskiego lotnictwa, a atak rakietowy na Kijów uruchomił działania naszej obrony powietrznej. Bezpieczeństwo sąsiada nie jest abstrakcją, gdy wojna trwa kilkaset kilometrów od polskich miast.
Polska nie może jednak budować własnego bezpieczeństwa na cudzych zapowiedziach. Ukraiński Koral pokazuje adekwatny kierunek: własna produkcja, własne kompetencje i zdolność uzupełniania zapasów w czasie wojny. Warszawa powinna z tego wyciągać praktyczne wnioski dla krajowego przemysłu rakietowego. Sojusze są potrzebne, ale suwerenność obronna zaczyna się we własnych zakładach i magazynach.
Źródło: Interia Wydarzenia, Interfax-Ukraine
Źródło: Interia Wydarzenia









