Ukraina chce sprzedawać polski gaz Europie

56 minut temu

Ukraina zgromadziła znaczne ilości gazu w swoich podziemnych magazynach, co sprawia, iż Kijów coraz poważniej myśli o eksporcie surowca do państw Unii Europejskiej. Jeszcze niedawno Ukraina była zmuszona importować gaz z Europy, aby zabezpieczyć własne potrzeby. Teraz sytuacja zaczyna się zmieniać, rzekomo przez rozbudowanie w czasie wojny poziomu krajowego wydobycia.

Ukraina chce sprzedawać gaz Europie. Według kijowskich danych pod koniec lipca w podziemnych magazynach znajdowało się około 8,7 mld metrów sześciennych gazu. To o około 3,7 mld metrów sześciennych więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Przed rozpoczęciem sezonu grzewczego zapasy mogą wzrosnąć do około 14,6 mld m sześc.

Rosnące zapasy są efektem głównie zwiększonego importu, ale też nieco wydajniejszego, krajowego wydobycia. Ukraina posiada jedne z największych podziemnych magazynów gazu w Europie, a ich łączna pojemność daje jej istotną przewagę infrastrukturalną. Problemem pozostaje jednak wojna i rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną. Każde uszkodzenie zakładów wydobywczych czy przesyłowych może wpłynąć na możliwości produkcji i transportu surowca.

Jeżeli krajowe wydobycie będzie przez cały czas rosło, a zapotrzebowanie ukraińskiej gospodarki pozostanie na obecnym poziomie, może powstać realna nadwyżka gazu. Wówczas część surowca mogłaby zostać skierowana na rynki zagraniczne. Nie oznacza to jednak, iż Ukraina już teraz może rozpocząć masowy eksport. Priorytetem pozostaje zabezpieczenie własnego rynku, zwłaszcza przed sezonem zimowym. Ukraińskie władze muszą także brać pod uwagę możliwość kolejnych rosyjskich ataków.

Potencjał eksportowy istnieje od strony infrastrukturalnej. Ukraina jest połączona z europejskim systemem gazowym i posiada możliwości przesyłu surowca w kierunku państw UE. Według polskiego Ministerstwa Energii łączne moce przesyłowe Ukrainy w kierunku Unii Europejskiej wynoszą około 10 mld metrów sześciennych rocznie. To oznacza, iż w przypadku pojawienia się wystarczającej nadwyżki problemem nie musi być samo dostarczenie gazu do Europy. Znacznie ważniejsze będzie utrzymanie odpowiedniego poziomu wydobycia oraz bezpieczeństwa infrastruktury.

Ewentualny ukraiński eksport pojawia się w szczególnym momencie. Europa od kilku lat przebudowuje system zaopatrzenia w gaz, ograniczając zależność od rosyjskiego surowca. Państwa UE zwiększyły import LNG oraz dostawy z innych kierunków.

Dla europejskiego rynku każdy dodatkowy dostawca może mieć znaczenie. Ukraiński gaz byłby przy tym surowcem wydobywanym w Europie i przesyłanym istniejącą infrastrukturą gazociągową, a nie importowanym drogą morską w postaci LNG. W przypadku przyszłego eksportu ukraińskiego gazu szczególne znaczenie może mieć Polska. Oba państwa są połączone infrastrukturą gazową, a w ostatnich latach podejmowano działania mające zwiększyć możliwości przesyłu między ich systemami.

Rozbudowa połączeń gazowych może służyć przede wszystkim zwiększeniu możliwości dostarczania gazu z Polski do Ukrainy. W przyszłości bardziej zintegrowane sieci oznaczają jednak także większą elastyczność przepływów w obu kierunkach. o ile Ukraina stanie się eksporterem, Polska może więc znaleźć się na jednym z potencjalnych szlaków transportu ukraińskiego surowca do pozostałych państw UE.

W poniedziałek portal Kresy.pl informował, iż Orlen dostarczy ukraińskiemu Naftohazowi trzy ładunki LNG w pierwszym kwartale 2027 roku. Ukrnafta ma z kolei otrzymać paliwa silnikowe o wartości do 500 mln dolarów, a kooperacja ma objąć także możliwość przerobu ukraińskiej ropy w rafineriach Europy Środkowej.

Na początku tego roku minister energetyki Ukrainy Denys Szmyhal poinformował z kolei o uzgodnieniach Polski i Ukrainy dotyczących zwiększenia przepustowości importu gazu z Polski na Ukrainę. Porozumienie mają realizować polska spółka Gaz-System oraz Operator GTS Ukrainy poprzez stopniowe podnoszenie przepustowości.

Perspektywa eksportu ukraińskiego gazu jest interesująca, gdyż pokazuje dziwną sytuację. Wszystko wskazuje na to, iż Ukraina zgromadziła potężne ilości gazu, uzyskane za półdarmo od państw zachodnich (głównie Polski) po czym chce je sprzedawać tym samym krajom, oczywiście z zyskiem dla siebie. Ciężko przecież uwierzyć, iż Kijów rozbudował własne możliwości wydobywcze „pod bombami”. Czy taki wniosek jest uprawniony? Gdy prześledzimy przepływy gazu z ostatnich miesięcy, jak najbardziej. Pytanie brzmi – kto stał za tą polityką po stronie polskojęzycznej i kto na tym zarobi, bo przecież nie zwykli Ukraińcy czy Polacy.

Polecamy również: Nowy cios w OMZRiK. Jaczejka „zleciała” z tPay

Idź do oryginalnego materiału