Unia Europejska postanowiła po raz kolejny ratować jedynie słuszną demokrację przed obywatelami, którzy śmią mieć inne poglądy niż lewicowe. Tym razem pod elegancko brzmiącą nazwą „AgoraEU” Bruksela przygotowuje gigantyczny program finansowania mediów, organizacji pozarządowych i projektów ideologicznych w latach 2028–2034. Oficjalnie chodzi oczywiście o „wzmacnianie wartości demokratycznych”, „pluralizmu”, „równości” i „odporności społeczeństw”. W praktyce, celem jest walka z poglądami, które stoją w kolizji z unijnym zielonym i tęczowym komunizmem.
UE wyda miliardy na walkę z „niewłaściwymi poglądami”. Nowy unijny program ma finansować działania przeciwko „mowie nienawiści”, „dyskryminacji strukturalnej”, „islamofobii”, „homofobii” czy „transfobii”. Problem polega na tym, iż w ramach przyspieszającej rewolucji komunistycznej, definicje tych pojęć rozszerzają się szybciej niż unijny budżet. Jeszcze kilka lat temu „mową nienawiści” było wszak nawoływanie do przemocy. Dziś coraz częściej wystarczy krytyka masowej migracji, sprzeciw wobec ideologii gender/neołysenkizmu albo zwykłe stwierdzenie, iż Europa ma chrześcijańskie korzenie i powinna przy nich trwać.
AgoraEU ma połączyć istniejące już programy finansujące kulturę, media i organizacje obywatelskie. Według oficjalnych dokumentów celem jest „ochrona demokracji”, „wspieranie niezależnych mediów” oraz „walka z dyskryminacją”. Brzmi pięknie — zwłaszcza gdy jednocześnie w całej Europie coraz częściej próbuje się usuwać niewygodne treści z internetu, ścigać ludzi za wpisy w mediach społecznościowych i wywierać naciski na platformy cyfrowe, aby „moderowały” debatę publiczną zgodnie z oczekiwaniami polityków i aktywistów.
Komisja Europejska utrzymuje, iż program ma służyć obronie demokracji, praw podstawowych i wolności mediów. W oficjalnych materiałach podkreśla się potrzebę wspierania społeczeństwa obywatelskiego oraz walki z dyskryminacją. Jednak dla coraz większej liczby Europejczyków brzmi to bardziej jak miękka forma politycznej kontroli niż troska o wolność słowa.
W czasie, gdy europejskie miasta zmagają się z rosnącą przestępczością nachodźców, długami i kryzysem demograficznym, Bruksela uznała, iż priorytetem są miliardy dla lewicowych organizacji pozarządowych, kampanii społecznych i projektów edukacyjnych uczących obywateli jedynie słusznego sposobu myślenia. Jak widać, największym problemem współczesnej Europy nie są gangi i radykalizacja imigrantów, tylko niewystarczająca liczba warsztatów o „inkluzywności”.
Po wejściu w życie, AgoraEU stanie się potężnym narzędziem ideologicznej presji. Organizacje i media promujące linię zgodną z narracją instytucji unijnych otrzymają wsparcie finansowe, podczas gdy środowiska konserwatywne i antyimigracyjne będą coraz częściej przedstawiane jako zagrożenie dla demokracji oraz „wartości europejskich” i oczywiście nie będą dotowane. W efekcie debata publiczna może zostać jeszcze bardziej skręcona w jedną stronę, oczywiście w imię demokracji i pluralizmu.
NASZ KOMENTARZ: Zamiast rozwiązywać realne problemy Europy, czyli przestępczość, kryzys demograficzny, upadek bezpieczeństwa na ulicach i regres tożsamości narodowych, unijni biurokraci wolą finansować system politycznej poprawności i cenzury. Coraz wyraźniej widać, iż dla Brukseli demokracja jest dobra tylko wtedy, gdy obywatele myślą dokładnie tak, jak każe centrala.
Europa potrzebuje wolności słowa i silnych narodów, a nie centralnie sterowanej ideologii finansowanej za pieniądze podatników przez nowy Związek Sowiecki.
Polecamy również: Gender uderza w dziewczęta. Matka pozywa szkołę

1 godzina temu










![Edukacja zdrowotna obowiązkowa i z oceną wliczaną do średniej [Projekt rozporządzenia]](https://g.infor.pl/p/_files/38567000/ministra-nowacka-z-okazji-rozpoczynajacego-sie-w-poniedzialek-roku-szkolnego-20252026-nagrala-wideo-38567362.jpg)