Czy katolik może zażądać od Kościoła usunięcia informacji o swoim chrzcie? To pytanie trafiło przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-12/25 dotyczącej diecezji Gandawy.
UE chce ingerować w katolickie chrzty dzieci. Chodzi o osoby ochrzczone, które po wystąpieniu z Kościoła zażądały usunięcia wszystkich informacji na swój temat z kościelnego rejestru. Diecezja nie wykreśliła wpisu, ale zamieściła przy nim adnotację, iż dana osoba opuściła Kościół. Belgijski sąd zwrócił się następnie do TSUE z pytaniem, czy takie rozwiązanie spełnia wymogi RODO. Nie oznacza to jeszcze, iż Bruksela nakazała Kościołowi katolickiemu niszczenie ksiąg chrztów. Trybunał dopiero rozstrzygnie, jak przepisy o ochronie danych należy stosować do tego rodzaju dokumentacji. Problem jest jednak znacznie szerszy.
Jeżeli europejskie instytucje coraz śmielej ingerują w sposób, w jaki Kościół katolicki przechowuje informacje dotyczące sakramentów, warto zapytać: czy wobec wszystkich religii stosowane są dokładnie te same standardy? Szczególnie interesujący jest jak zwykle wątek żydowski i sprawa obrzezania chłopców. W Europie nie obowiązuje generalny zakaz religijnego obrzezania dzieci. Rada Europy zalecała raczej, aby zabieg wykonywany był przez odpowiednio wyszkoloną osobę, w warunkach medycznych i sanitarnych, przy poinformowaniu rodziców o ryzyku.
Jeszcze bardziej kontrowersyjna jest praktyka określana jako metzitzah b’peh. Podczas tego rytuału niektórzy żydowscy obrzezujący, czyli mohelowie, bezpośrednio ustami odsysają krew z rany na penisie noworodka. Praktyka ta często jest określana jako zakrawająca o pedofilię.
To nie jest zarzut wymyślony przez przeciwników judaszyzmu. Amerykańskie władze sanitarne oficjalnie opisują tę praktykę i ostrzegają, iż może ona prowadzić do zakażenia noworodka wirusem HSV-1. Skutkiem zakażenia mogą być uszkodzenia mózgu, trwała niepełnosprawność, a choćby śmierć. Jednocześnie istnieją alternatywne metody, które nie wymagają kontaktu ust osoby wykonującej rytuał z raną dziecka.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie o europejską hipokryzję i podwójne standardy. o ile państwo chce chronić jednostkę przed ingerencją religijnej wspólnoty, dlaczego standard ten miałby być różny w zależności od wyznania? o ile RODO ma chronić człowieka przed pozostawieniem informacji o jego przynależności religijnej, powinno być jasne, iż takie same zasady obowiązują wobec wszystkich wspólnot. o ile natomiast argumentem jest autonomia religijna, również powinna ona być chroniona wobec wszystkich religii.
Nie ma w tej chwili podstaw, aby twierdzić, iż Unia Europejska przygotowuje zakaz żydowskiego obrzezania dzieci. Jest natomiast faktem, iż TSUE rozpatruje sprawę dotyczącą narzucania usuwania danych z katolickich rejestrów chrztów.
NASZ KOMENTARZ: Opisana sprawa pokazuje, iż zamiast obiecywanej przez UE „neutralności”, otrzymujemy podwójne standardy, których ofiarami są zwykle katolicy, a beneficjentami żydzi, protestanci, muzułmanie i pomniejsze sekty. To oczywiście tylko wstęp, bo wyśnionym przez wrogów Kościoła finałem ma być oczywiście generalny zakaz chrztów dzieci.
Polecamy również: AfD wygrywa w Saksonii. Co to oznacza dla Polski?

5 godzin temu









