Tydzień z życia polityków. Alkohol sposobem na demografię?

5 godzin temu

Senatorowie przez cały czas bez kolejek

Koniec darmowych przywilejów na lotniskach dla senatorów wcale nie oznacza końca wygody – czytamy w Super Expressie. Jak wynika z ustaleń, po decyzji Polskich Portów Lotniczych o zablokowaniu bezpłatnego dostępu do Fast Tracku na podstawie paszportów dyplomatycznych Kancelaria Senatu gwałtownie znalazła rozwiązanie – usługę będzie można po prostu dokupić. Problem w tym, iż zapłaci za nią podatnik. Jeszcze niedawno wystarczyło okazać paszport dyplomatyczny, by ominąć kolejki. „Obecnie przejście tzw. Fast Trackiem na podstawie paszportu dyplomatycznego nie jest możliwe” – czytamy w notatce Kancelarii Senatu. To efekt decyzji PPL, które ucięły nieformalny przywilej. Reakcja Senatu była natychmiastowa. „Podjęto negocjacje z pośrednikiem – wskazuje dokument – tak aby szybka ścieżka mogła być doliczana do kosztów biletu”. W praktyce oznacza to, iż usługa premium stanie się stałym elementem delegacji zagranicznych. Do sprawy odniosła się także marszałek Senatu. – Chcemy, aby senatorowie mogli sprawnie wykonywać swoje obowiązki międzynarodowe, ale każda taka usługa musi być racjonalnie uzasadniona – podkreśliła Małgorzata Kidawa-Błońska (69 l.). Nie wszystkim senatorom ten pomysł się podoba. – To kolejny niepotrzebny przywilej i koszt, jednym słowem skandal.

Czarzasty odwiedził pobitego 16-latka

Włodzimierz Czarzasty (66 l.) odwiedził 16-letniego Artema, ofiarę brutalnego pobicia na Moście Świętokrzyskim w Warszawie. Do ataku doszło 7 maja, gdy nastolatek spacerował z przyjaciółmi. Napastnicy mieli zaatakować go tylko dlatego, iż rozmawiał po ukraińsku. Chłopak doznał poważnych obrażeń. – Za rozmowę po ukraińsku ze swoimi kolegami grupa młodzieży zafundowała mu pękniętą czaszkę, blizny na twarzy i strach przed wychodzeniem z domu – napisał w mediach społecznościowych marszałek Sejmu. Jak podkreślił, spotkanie było wyrazem wsparcia dla chłopca i jego rodziny. Polityk zwrócił uwagę, iż rodzina Artema ułożyła sobie życie w Polsce, pracuje i funkcjonuje tu na co dzień, mimo iż ich dom znajduje się na terenach okupowanych przez Rosję. – Są szczęśliwi, iż mogą tu być, ale brutalność, która spotkała ich syna, była ciosem, którego trudno było się spodziewać. Z Faktu dowiadujemy się, iż Czarzasty zapowiedział także konkretne działania. – Nie ma mojej zgody na przemoc. Nie ma mojej zgody na szczucie na ludzi ze względu na ich narodowość, język czy wiarę.

Setki tysięcy na biuro Ziobry

Z rozliczeń biura poselskiego Zbigniewa Ziobry (55 l.) wynika, iż tylko w ostatnim czasie na jego funkcjonowanie w Rzeszowie poszło aż 375 tys. zł z publicznych pieniędzy. To mimo faktu, iż polityk od października ubiegłego roku przebywa poza Polską i jest poszukiwany listem gończym. Najwięcej pochłonęły wynagrodzenia – ponad 186 tys. zł. Kolejne dziesiątki tysięcy wydano na przejazdy samochodem – 45,5 tys. zł, korespondencję i ogłoszenia, a także sprzęt elektroniczny, w tym telefony i kamerę. Pieniądze podatników finansowały więc pełne funkcjonowanie biura, choć sam poseł nie wykonywał swoich obowiązków w kraju. Politycy koalicji rządzącej domagają się rozliczenia sprawy. – Pieniądze wzięte przez Ziobrę powinien zwrócić PiS – mówi poseł Witold Zembaczyński (45 l.). Jego zdaniem nie można „nazywać posłem zbiega”, który korzysta z publicznych środków. Eksperci widzą w tej sytuacji szerszy problem. Politolog Kazimierz Kik (79 l.) mówi w Super Expressie, iż to przykład demoralizacji władzy. – Głównymi motywami w polityce coraz częściej są względy ekonomiczne, a nie moralne czy ideowe.

Alkohol sposobem na demografię?

W dzienniku Fakt zajęto się słowami Sławomira Mentzena (39 l.) o alkoholu i demografii, które wywołały prawdziwą burzę w sieci. Podczas spotkania w Świebodzinie lider Konfederacji zasugerował, iż młodzi ludzie powinni „uczyć się, pracować i pić alkohol”, a mniejsze spożycie trunków może mieć związek z tym, iż rzadziej wchodzą w relacje i mają mniej dzieci. – Skoro nie piją, to nie mają gdzie kogoś poznawać, więc go nie poznają, a na końcu nie ma z tego dzieci – przekonywał polityk. Na te słowa ostro zareagował psychoterapeuta i ekspert od uzależnień Czesław Michalczyk. – To wypowiedź skrajnie kuriozalna i całkowicie pozbawiona oparcia w jakichkolwiek danych czy badaniach naukowych. Alkohol szkodzi niszczy relacje, negatywnie wpływa na zdrowie oraz płodność. Dodał również, iż „nie istnieje bezpieczna dawka alkoholu”, a promowanie jego spożycia jako sposobu na poprawę demografii jest „wyjątkowo nieodpowiedzialne i godne potępienia”.

Bąkiewicz chce chronić Nawrockiego

Robert Bąkiewicz (50 l.) zapowiedział wystawienie własnych patroli pod Belwederem, twierdząc, iż chce w ten sposób „chronić” Karola Nawrockiego (43 l.) – pisze o tym Super Express. – Służba Ochrony Państwa nie zabezpiecza, nie daje poczucia bezpieczeństwa prezydentowi – stwierdził. To reakcja na głośną interwencję służb w mieszkaniu należącym do rodziny głowy państwa w Gdańsku, gdzie po fałszywym zgłoszeniu doszło do siłowego wejścia. Bąkiewicz powiązał swoją inicjatywę z incydentem w Gdańsku. Po zgłoszeniu o pożarze i osobach nieoddychających służby wkroczyły do mieszkania, które – jak się okazało – było puste. Alarm był fałszywy, a sprawę bada policja. MSWiA podkreśliło, iż „każde powiadomienie traktowane jest z najwyższą powagą i wymaga natychmiastowej reakcji”. Bąkiewicz nie ma jednak wątpliwości co do znaczenia całej sytuacji. – To pokazuje, iż głowa państwa nie jest w Polsce bezpieczna, więc musimy ją chronić. Przy okazji ostro zaatakował ministra spraw wewnętrznych. – Kierwiński zachowuje się jak gangster z Pruszkowa i powinien podać się do dymisji. Sprawa ma wymiar polityczny. Premier Donald Tusk nazwał zdarzenie „telefoniczną prowokacją” i zapowiedział działania. – Użyjemy wszystkich dostępnych metod, aby zidentyfikować i wyłapać sabotażystów.

Idź do oryginalnego materiału