Tychy to dobre miejsce? Reanimacja ruiny za dziesiątki milionów złotych

2 tygodni temu

Eksponowany przez władze miasta slogan: „Tychy-dobre miejsce” nabiera swoistego znaczenia w przypadku ruiny przy Al. Piłsudskiego. W budynku tym miał mieścić się nowoczesny Zespół Szkół Municypalnych. Niedawno zakomunikowano, iż Unia Europejska da ponad 95 mln zł na zagospodarowanie środkowej, wciąż niszczejącej części ZSM. Jak to się jednak stało, iż od ponad ćwiećwiecza ruina ta skutecznie straszy swoim wyglądem?

Pod koniec XX wieku tyska władza (prezydentem miasta był wówczas Aleksander Gądek) przeprowadziła badania socjologiczne wśród tyszan, które wykazały, iż mieszkańcy najbardziej cenią sobie edukację. Postanowiono zatem zainwestować w budowę nowoczesnego kompleksu szkolnego z halą sportową i salą wykładową. Obiekt ten otrzymał roboczą nazwę: Zespół Szkół Municypalnych – Szkoła Ekonomiczna, bo tworzono go przede wszystkim z myślą o uczniach popularnego „Ekonomika” (czyli Zespołu Szkół Ekonomicznych).

Gmach

miał stanąć przy Al. Piłsudskiego. Wykonanie projektu powierzono znanej krakowskiej pracowni architektonicznej „Atelier Loegler i Partnerzy” (umowę podpisano 1 grudnia 1997 roku), która koszt całego przedsięwzięcia oszacowała początkowo na ok. 19 mln zł, później kwotę tę skorygowała do ok. 24 mln zł. Na tej podstawie władze Tychów w 1998 roku podjęły decyzję o budowie ZSM, przeznaczając na ten cel 25 mln zł. Aby skrupulatnie pilnować tych wydatków, zarząd miasta zdecydował się na zatrudnienie inwestora zastępczego. Funkcję tę powierzono przedsiębiorstwu Miastoprojekt Katowice, które zorganizowało przetarg na wyłonienie wykonawcy.

Dla zrozumienia

późniejszych wydarzeń niezbędne jest poznanie tła politycznego. Był to czas, gdy prezydenta miasta nie wyłaniano w bezpośrednich wyborach (taka możliwość istnieje dopiero od 2002 roku). Wcześniej władzę wykonawczą – kilkuosobowy zarząd, na którego czele stał prezydent – wybierała Rada Miasta. W Tychach było to już typowo polityczne gremium utworzone w głównej mierze przez radnych startujących z list partyjnych.

W 1998 roku

najwięcej radnych w Radzie Miasta Tychy miała prawicowa Akcja Wyborcza Solidarność, która zawiązała większościową koalicję z mniej liczną Unią Wolności. W opozycji byli postkomuniści z Sojuszu Lewicy Demokratycznej i nieliczni radni Przymierza Mała Ojczyzna. Choć prezydent wówczas nominalnie przewodniczył jedynie obradom całego zarządu miasta, to de facto rządził w tym gremium. Unia Wolności, jako koalicjant, dostała miejsca w zarządzie, ale nie miała szans, by obsadzić stanowisko prezydenta. Jedyna szansa dla UW faktycznego porządzenia miastem polegała na zerwaniu koalicji z AWS i zawiązaniu jej z SLD. W tamtym czasie brzmiało to dość abstrakcyjnie, gdyż siły polityczne wywodzące się z NSZZ „Solidarność”, a do takich należała UW, nie bratały się z postkomunistami, wokół których rozciągnięto swoistą, polityczną strefę sanitarną.

Ostrzegawczy sygnał,

że inwestycja szwankuje, dał pierwszy przetarg na wykonawcę. Firmy, które ubiegały się o to zlecenie, na podstawie otrzymanej dokumentacji, zaproponowały kwoty opiewające na ok. 40 mln zł. Drugi przetarg, po skorygowaniu kosztów, wygrała spółka Budimex, oferując kwotę ok. 25 mln zł, ale później suma ta ciągle rosła i w końcu wykonawca chciał zapłaty prawie trzykrotnie większej. Osobnych problemów przysporzył gminie inwestor zastępczy. W 2000 roku wstrzymano przyjmowanie faktur. W odpowiedzi Budimex zszedł z placu budowy.

Unia Wolności

postanowiła wykorzystać zaistniałą sytuację, by dokonać przewrotu pałacowego. Gotowa była poświęcić choćby swoich przedstawicieli w zarządzie miasta. Zaczęła konkretnie już dogadywać się z głodnym władzy SLD, rezerwując dla siebie fotel prezydenta. Tymczasem rozgrzebana inwestycja ZSM zaczęła popadać w ruinę.

Ówczesny prezydent

Aleksander Gądek wraz z zarządem przygotował program naprawczy i informował, iż zyskał on akceptację wykonawcy. Z grubsza chodziło o to, iż wykonawca będzie kontynuował budowę, finansując ją na razie z własnych pieniędzy (ale według uzgodnionego z miastem kosztorysu), a końcowe rozliczenia nastąpią po oddaniu obiektu do użytku. Ewentualne roszczenia rozstrzygałby sąd, ale Zespół Szkół Municypalnych byłby ukończony. Te plany, jak się okazało, nie miały szans na realizację, bo sprawa ZSM potrzebna była radnym do odwołania zarządu.

Zapalnikiem

było zlecenie za ok. 4 mln zł robót dodatkowych przeciwdziałających katastrofie budowlanej, bo ratujących fundamenty. Zakwestionowano tryb zlecenia tych prac. Zarząd miasta odwołano (zawiadomiono prokuraturę, na ławie oskarżonych zasiadł stary prezydent i jego zastępcy, rozpoczął się długotrwały proces, który na dobre ugrzązł w sądzie, choć pierwszy wyrok był uniewinniający). Nowa koalicja UW-SLD-PMO powołała nowego prezydenta. I właśnie wtedy na arenę samorządowej władzy wszedł Andrzej Dziuba z Unii Wolności (nie był radnym), któremu powierzono tę funkcję.

– Realizowany budżet na rok 2000 oraz rozpoczęte zadania inwestycyjne, w tym głównie budowa Zespołu Szkół Municypalnych, determinuje jednoznacznie kierunek najbliższych działań nowego zarządu – mówił 6 lipca 2000 roku w swoim inauguracyjnym przemówieniu nowy prezydent Tychów Andrzej Dziuba. – Kwestia rozwiązania finansowania budowy Zespołu Szkół Municypalnych będzie tematem priorytetowym i zostanie podjęta w pierwszej kolejności.

Niewiele brakowało,

a nowy prezydent podzieliłby los swojego poprzednika. „Gazeta Wyborcza” 20 kwietnia 2001 roku opublikowała materiał o poczynaniach prezydenta Andrzeja Dziuby w sprawie ZSM. Tytuł artykułu brzmiał: „Czy prezydent może kłamać?” i już z pierwszych słów można się było dowiedzieć, iż prezydent Tychów prawdopodobnie okłamał Urząd Zamówień Publicznych, by bez przetargu oddać firmie Budimex lukratywny kontrakt o wartości ok. 6 mln zł [umowę tę podpisano 23 października 2000 roku]. Chodziło o roboty zabezpieczające w ZSM. Starając się o zgodę UZP na taki tryb zlecenia prac, prezydent stwierdził, iż ZSM (bez dachu) jest zagrożony, deszcz zalał bowiem urządzenia klimatyzacyjne i centrale cieplne budynku. Straty materialne z tego powodu prezydent wycenił w sumie na ok. 1,6 mln zł.

Na podstawie

tych argumentów prezes UZP zgodził się na tryb bezprzetargowy. Problem w tym, iż nie wiadomo, jak wyceniono te straty, bo nie było żadnego protokołu zniszczeń (dziennikarze „GW” mieli to usłyszeć wprost od prezydenta Dziuby).

Pracowałem

wówczas w tygodniku „Echo”. Po ulewie (o której w dramatycznych słowach pisał prezydent Dziuba do prezesa UZP) byłem na placu budowy ZSM. Spotkany tam kierownik zapewniał mnie, iż deszcz nie spowodował szkód. Urządzenia cieplne i klimatyzacyjne nie zostały zalane, a chcąc to udowodnić, wpuścił naszą ekipę do piwnicy, gdzie urządzenia te stały. Faktycznie były w dobrym stanie, nie były zalane.

24 kwietnia 2001 roku

zarząd miasta (na czele z prezydentem Dziubą) wydał oświadczenie, w którym stwierdził m.in. iż artykuł w „GW” jest elementem gry politycznej, prowadzonej przez opozycję w przededniu sesji Rady Miasta, która ma zadecydować o udzieleniu zarządowi miasta absolutorium za 2000 rok.

W gorącej atmosferze

zarząd dostał to absolutorium (dysponował w Radzie Miasta większością głosów); kontrola UZP, jak później poinformowano, nie doszukała się nieprawidłowości, sprawa przycichła, ale przez dłuższy czas nowa władza starała się trzymać jak najdalej od ZSM.

W czerwcu 2001 roku,

na wniosek nowego zarządu kierowanego przez Andrzeja Dziubę, Rada Miasta podjęła uchwałę o wstrzymaniu finansowania budowy ZSM. Dopiero w październiku 2003 roku anulowała ją, podejmując nową uchwałę, rozdzielającą funkcję edukacyjną i sportową ZSM, co dało zielone światło staraniom o dokończenie budowy przynajmniej hali sportowej.

Jeszcze w maju 2003 roku

prezydent Dziuba publicznie twierdził, iż nie ma żadnego problemu ze znalezieniem źródeł finansowania całej inwestycji, a więc dokończeniem ZSM. Można było usłyszeć, iż do Urzędu Miasta zgłasza się wielu kontrahentów oferujących takie usługi. Problem, zdaniem prezydenta Tychów, polegał na tym, iż po zakończeniu inwestycji i zlokalizowaniu tam szkół, gmina ponosić będzie koszty utrzymania ZSM – a to byłoby, według Andrzeja Dziuby, niekorzystne. Dlatego, jak zapewniał prezydent, działania władz miasta skupiały się na znalezieniu inwestora, który dokończyłby budowę i przejął na siebie niemałe wydatki związane z utrzymaniem gmachu ZSM po jego wybudowaniu – ale nikogo takiego nie udało się pozyskać.

Prezydent Dziuba

zadeklarował, iż jeżeli ktoś w mieście rozwiąże problem ZSM, tak by dokończyć budowę i odciążyć kasę gminy z wydatków związanych z funkcjonowaniem obiektu, to władze miasta postawią mu pomnik [„Echo” nr 25 z 18.06.2003 r.].

Kandydatów

na pomnik nie było, a koszty utrzymania niedokończonej inwestycji rosły w zastraszającym tempie. Jak informował Aleksander Gądek, poprzedni prezydent, w chwili odwołania starego zarządu (a więc w połowie 2000 roku) wydatki na ZSM wyniosły ok. 16,5 mln zł, a więc w kasie do wykorzystania pozostawało 8,5 mln zł z zabezpieczonych na ten cel 25 mln zł. Nowy prezydent Andrzej Dziuba twierdził natomiast, iż koszt przedsięwzięcia na dzień 30 czerwca 2000 roku wyniósł nieco ponad 24 mln zł, natomiast na koniec 2000 roku koszty budowy zamknęły się kwotą prawie 30,2 mln zł (i kwoty te są konsekwencją decyzji podjętych przez poprzedni zarząd).

Z dokumentów

przekazywanych przez UM Tychy wynikało, iż w połowie grudnia 2001 roku niszczejąca ruina ZSM kosztowała już kasę miasta prawie 37 mln zł, pod koniec października 2002 roku kwota ta przekroczyła 40 mln zł, rok później (31 października 2003 roku) rozliczenie nakładów mówi o ponad 42,7 mln zł. Pod koniec lipca 2005 roku wszystkie poniesione dotąd nakłady sięgnęły prawie 44,6 mln zł. W skład kosztów, którymi ZSM obciążał budżet miasta, wchodził m.in. kredyt, odsetki od niego, odsetki od przegrywanych procesów z projektantem.

Środkowa część ZSM, 30.03.2026 r.; fot. ZB

Gdy kandydat do kupienia ZSM

wciąż się nie pojawiał, prezydent Dziuba zmienił zdanie i gmina zaczęła inwestować tu swoje pieniądze. Najpierw w części południowo-wschodniej (1/3 kompleksu) wybudowano halę sportową. Oddano ją do użytku w 2008 roku. Kosztowała ok. 30 mln zł. W zasadzie to większa sala gimnastyczna, bez szans, przy tak mało pojemnych trybunach, np. na rozgrywki rangi europejskiej. Pod koniec stycznia 2016 roku zagospodarowano część północno-zachodnią. Powstała tu Mediateka z salą koncertową, do udostępnionych pomieszczeń przeprowadziła się Miejska Biblioteka Publiczna. Mediateka kosztowała ok. 33 mln zł.

Cały czas

niszczała część środkowa kompleksu. Miasto bezskutecznie ogłaszało przetargi na sprzedaż tej nieruchomości. Chodzi o działkę o powierzchni 2739 metrów kwadratowych zabudowaną obiektem trzykondygnacyjnym. Teoretycznie lokowano w nim wiele instytucji. W 2002 roku podpisano choćby list intencyjny w sprawie uruchomienia w ZSM (po zakończeniu budowy) Instytutu Rehabilitacji i Profilaktyki Zdrowotnej, czyli jednostki dydaktyczno-badawczo-rozwojowej Polskiej Izby Rehabilitacji i Profilaktyki Zdrowotnej. Spekulowano choćby m.in. o przeniesieniu tu Sądu Rejonowego w Tychach.

W sierpniu 2018 roku,

a więc na jednej z ostatnich sesji Rady Miasta Tychy ówczesnej kadencji, prezydent Andrzej Dziuba zaproponował sporządzenie swoistego testamentu odchodzącej rady. Miała to być uchwała intencyjna (projekt zobowiązał się przygotować prezydent) adresowana do następców, w której wyrażona byłaby wola budowy w środkowej części ZSM muzeum o profilu urbanistyczno-architektonicznym. Zamiar taki uzależniano od możliwości uzyskania dofinansowania. Testamentu ostatecznie nie spisano, ale prezydent zakomunikował, iż projekt muzeum mieszczącego się w środkowej części ZSM miał być gotowy w 2019 roku, a budowa (tzn. przebudowa środkowej części ZSM) mogłaby zacząć się w 2020 roku [„Nowe Info” nr 18 z 4.09.2018 r.].

I w końcu

nastał dzień 31 października 2022 roku. Urząd Miasta Tychy ogłosił, iż w środkowej części Zespołu Szkół Municypalnych nie będzie muzeum – będzie miejsce przeznaczone dla przedsiębiorstw zajmujących się szeroko pojętą ekologią i zielonymi technologiami. Inaczej mówiąc, obwieszczono, iż ma tu powstać biurowiec, w którym mieścił się będzie Tyski Hub Zielonej Gospodarki.

21 marca 2024 roku

przed ową 1/3 niezagospodarowaną częścią ZSM zorganizowano konferencję, na której Jakub Chełstowski, ówczesny marszałek województwa śląskiego, poinformował o ponad 96 mln zł z Unii Europejskiej na dostosowanie tej części budynku do potrzeb Tyskiego Hubu Zielonej Gospodarki.

Cała inwestycja,

jak można było wtedy usłyszeć, kosztować miała ponad 118 mln zł, a utrzymanie THZG nie będzie obciążać kasy miasta. Gmina bierze bowiem na siebie jedynie koszty utrzymania zieleni oraz pomieszczenia o powierzchni ok. 213 metrów kwadratowych na działalność Centrum Informacyjno-Doradczego. Zarządzaniem THZG ma zajmować się wybrany przez miasto operator zewnętrzny (koncesjonariusz). Do jego obowiązków należy też rekrutacja firm-lokatorów. Na tej konferencji przemawiał też Andrzej Dziuba, eksprezydent Tychów, a od 2023 roku senator RP.

– Swoją karierę samorządową

rozpoczynałem w związku z tym obiektem – wspominał senator Andrzej Dziuba. – To zawsze był taki element, który nie pozwalał spać spokojnie, który inspirował, który ciągle kazał myśleć, co z nim zrobić. Udało się zagospodarować 2/3 tego obiektu. Pozyskanie środków na zagospodarowanie ostatniej, trzeciej części tego budynku to symboliczna klamra, która spina moją karierę jako prezydenta miasta. Dziś trzymam kciuki za powodzenie tego projektu – zadeklarował A. Dziuba.

– Celem tej inwestycji

jest rozwój przedsiębiorczości w mieście – przypomniała nam Małgorzata Wawak, rzecznik prasowa UM Tychy. – Działalność realizowana będzie poprzez uruchomienie: Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości z zakresu zielonej gospodarki dla wspierania nowych firm typu start-up, a także sektora MŚP [Małych i Średnich Przedsiębiorstw] gotowego do zmiany profilu działalności w kierunku rozwiązań z zakresu zielonej gospodarki; Centrum Kompetencji Zawodowych z zakresu zielonej gospodarki, którego oferta skierowana będzie do osób pracujących, dotkniętych skutkami transformacji, zamierzających zmienić swoje dotychczasowe kwalifikacje lub podnosić kompetencje zawodowe celem dostosowania się do nowych możliwości zatrudnienia; Centrum Informacyjno-Doradczego z zakresu zielonej gospodarki, z którego usług korzystać będą mieszkańcy podregionu tyskiego, zainteresowani wdrażaniem rozwiązań z zakresu odnawialnych źródeł energii i błękitno-zielonej infrastruktury – usłyszeliśmy od M. Wawak.

W poniedziałek 30 marca 2026 roku,

przed środkową częścią tego co miało być Zespołem Szkół Municypalnych, podpisano umowę na przebudowę owego zdegradowanego fragmentu na potrzeby Tyskiego Hubu Zielonej Gospodarki. Sygnatariuszami umowy byli Maciej Gramatyka, prezydent Tychów, i Andrzej Tombiński, prezes spółki RE-Bau, która, po wygranym przetargu, jest wykonawcą przedsięwzięcia wycenionego w podpisanym kontrakcie na 68,7 mln zł brutto.

Ścigano się z czasem, bowiem pozwolenie na budowę wydane zostało w sierpniu 2023 roku, a to znaczy, iż jego ważność wygasa w 2026 roku.

Podpisanie kontraktu

z wykonawcą poprzedziła podpisana 27 marca br. umowa z Urzędem Marszałkowskim Województwa Śląskiego na dofinansowanie projektu adaptacji kwotą ponad 95 mln zł brutto pochodzącą z UE (do tego ok. 23 mln zł brutto ma zarezerwować miasto Tychy).

W artykule wykorzystano informacje zawarte m.in. w dwutygodniku „Nowe Info” nr 14 z 2025 r.

Idź do oryginalnego materiału