Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski i minister energii Miłosz Motyka potwierdzili, iż pod koniec 2025 roku doszło do próby ataku cybernetycznego na polską infrastrukturę energetyczną. Wszystko wskazuje na to, iż mogli stać za tym Rosjanie.
Sprawcy chcieli zakłócić komunikację między instalacjami wytwórczymi a operatorami sieci. Obiektem ataku była jedna elektrociepłownia oraz wiele pojedynczych źródeł OZE w całym kraju.
Donald Tusk o próbie ataku na polską infrastrukturę energetyczną. "Nie możemy lekceważyć sygnałów"
Po spotkaniu z szefami resortów odpowiadających za bezpieczeństwo energetyczne Donald Tusk zorganizował konferencję prasową, podczas której zabrał głos w sprawie niedoszłej próby destabilizacji kraju. – Pod koniec 2025 roku doszło do cyberataków na infrastrukturę energetyczną. Polska obroniła się – zaczął premier.
Szef polskiego rządku zaznaczył, iż infrastruktura krytyczna nie była "ani przez chwilę" zagrożona. – Nie groził nam blackout. Zaatakowano punktowo niektóre miejsca, w tym m.in. dwie elektrociepłownie. Ataki były wymierzone w system, który umożliwia zarządzaniem prądem pochodzącym z OZE – oznajmił.
Tuks dodał, iż Polska nie może lekceważyć takich sygnałów. Wspomniał również o Rosji. – Nie ma twardych dowodów, ale wiele na to wskazuje, iż te ataki były przygotowane przez grupy związane z rosyjskimi służbami – wyjaśnił.
– Gdyby ten atak się powiódł, to choćby do 500 tysięcy ludzi byłoby pozbawionych ciepła – skwitował premier.
Przypomnijmy, iż z blackoutem musieli się ostatnio zmierzyć mieszkańcy jednej z dzielnic w Berlinie. Na początku stycznia bieżącego roku w Steglitz-Zehlendorf doszło do ataku na sieć energetyczną. W wyniku podpalenia mostu kablowego bez prądu znalazło się ok. 45 tys. gospodarstw domowych (łącznie ok. 100 tys. obywateli).

2 godzin temu











