Donald Tusk po brutalnym pobiciu pary obywateli Ukrainy we Wrocławiu oskarżył polityków prawicy o tworzenie atmosfery przyzwolenia na przemoc. Państwo ma obowiązek ścigać sprawców gwałtownie i bez taryfy ulgowej, ale premier wybrał też wygodny kierunek politycznego ataku. Dla Polaków stawka jest prosta: bezpieczeństwo na ulicach nie może być zastępowane partyjną narracją.
Atak we Wrocławiu i reakcja premiera
Sprawa dotyczy pobicia 20-letniej kobiety i 21-letniego mężczyzny, obywateli Ukrainy, do którego doszło w niedzielę 26 lipca przy ul. Okulickiego we Wrocławiu. Jak relacjonowały media, w tym WP i RMF FM, policja zatrzymała dwóch mężczyzn, a jeden z podejrzanych usłyszał zarzuty pobicia oraz stosowania przemocy z powodu przynależności narodowej. Prokuratura kwalifikuje czyn także jako występek o charakterze chuligańskim.
To są fakty, których nie wolno rozmywać. Człowiek zaatakowany na polskiej ulicy ma prawo do ochrony państwa niezależnie od narodowości. Sprawca ma stanąć przed sądem, a państwo ma działać sprawnie. o ile motyw narodowościowy zostanie potwierdzony w postępowaniu, kara powinna pokazać, iż Polska nie toleruje ulicznej przemocy udającej patriotyzm.
Donald Tusk odniósł się do sprawy przed posiedzeniem rządu 28 lipca. W komunikacie Kancelarii Premiera zapisano, iż szef rządu mówił o potrzebie walki z przemocą i nienawiścią oraz o tym, iż bandyci nie mogą czuć się bezkarni. Premier podziękował policji za działania i zapowiedział wsparcie dla służb.
Polityczna szarża zamiast rachunku państwa
Na tym jednak premier nie poprzestał. Tusk skierował ostrze wypowiedzi w stronę prezydenta Karola Nawrockiego oraz Jarosława Kaczyńskiego. Zarzucił politykom prawicy, iż ich słowa i działania mogą dawać przyzwolenie na agresję. Według relacji RMF FM mówił również o politycznym patronacie dla ludzi dopuszczających się przemocy.
To poważne oskarżenie. Właśnie dlatego wymaga czegoś więcej niż emocjonalnej konferencji. Rząd nie może zamieniać każdej patologii kryminalnej w dowód winy całego obozu politycznego. o ile są konkretne związki sprawców z organizacjami, finansowaniem, poleceniami albo zorganizowaną przemocą, państwo powinno je wykazać i rozbić. jeżeli ich nie ma, zostaje publicystyczna insynuacja z poziomu premiera.
Polska prawica ma obowiązek mówić jasno: przemoc wobec Ukraińców, Polaków czy kogokolwiek innego jest hańbą, nie patriotyzmem. Ale rząd ma obowiązek większy. Ma zapewnić porządek, skuteczne śledztwo, sprawne sądy i realną prewencję. Tego nie zastąpi konferencja, choćby najbardziej moralnie podniosła.
Patriotyzm nie jest alibi dla bandytyzmu
Największym błędem byłoby oddanie słowa „patriotyzm” ludziom, którzy mylą troskę o granice z prawem pięści. Obrona polskiego interesu narodowego oznacza kontrolę migracji, odpowiedzialną politykę wobec uchodźców, twarde egzekwowanie prawa i szacunek dla porządku publicznego. Nie oznacza ulicznej napaści. Nie oznacza poniżania ludzi z powodu akcentu.
Polacy mają prawo pytać o koszty pomocy, o przywileje, o rynek pracy, o bezpieczeństwo granicy i o politykę historyczną wobec Ukrainy. Mają prawo domagać się, aby państwo polskie stawiało interes własnych obywateli na pierwszym miejscu. Tych pytań nie wolno kneblować etykietą nienawiści.
Jednocześnie nikt rozsądny nie powinien pozwolić, by kryminaliści przykrywali się biało-czerwoną flagą. To szkodzi Polsce podwójnie. Uderza w ofiary i daje przeciwnikom prawicy wygodny pretekst do moralnego szantażu wobec wszystkich, którzy chcą suwerennej polityki migracyjnej.
Bezpieczeństwo Polaków jest sprawdzianem rządu
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, cytowany przez RMF FM za PAP, odpowiedział, iż Donald Tusk nie radzi sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa na polskich ulicach. To sedno sporu. Premier może atakować opozycję, ale to rząd odpowiada za policję, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz koordynację reakcji państwa.
W interesie Polski jest szybkie ukaranie sprawców, jeżeli sąd potwierdzi ich winę. W interesie Polski jest też powstrzymanie spirali, w której każda rozmowa o migracji kończy się moralnym oskarżeniem prawicy, a każdy bandyta próbuje podszyć się pod obrońcę narodu. Jedno i drugie niszczy porządek publiczny.
Państwo narodowe ma być twarde wobec przemocy i uczciwe wobec własnych obywateli. Ma chronić ludzi na ulicach, a zarazem nie odbierać Polakom prawa do debaty o skutkach migracji i wojny na Ukrainie. Tusk wybrał polityczny atak. Polska potrzebuje czegoś trudniejszego: rządu, który pilnuje bezpieczeństwa bez robienia z niego pałki na przeciwników.
Źródło: Kresy.pl















