W ostatnich tygodniach w polskiej polityce często porusza się temat możliwości przystąpienia Polski do Rady Pokoju utworzonej przez Donalda Trumpa. Za uczestnictwem w gremium opowiedział się m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński. Sprawa jest poważna, a publiczne dyskusje trwają. Temat Rady Pokoju ma zostać poruszony m.in. podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które zwołał prezydent Karol Nawrocki. Planowo ma ono rozpocząć się w środę (11 lutego) o godz. 14:00.
Donald Tusk o Radzie Pokoju
Na krótko przed posiedzeniem rządu oraz posiedzeniem RBN Donald Tusk obwieścił, iż Polska nie dołączy do prac Rady Pokoju. Premier poinformował, iż szef polskiej placówki dyplomatycznej w Waszyngtonie Bogdan Klich otrzymał zaproszenie na spotkanie inaugurujące pracę Rady Pokoju, które zaplanowano na 19 lutego w USA.
– Zaproszenie jest dla premiera lub prezydenta. To zaproszenie otwarte. To jest chyba ten moment, żeby dość jednoznacznie i wyraźnie powiedzieć, iż w obecnych okolicznościach, jeżeli chodzi o zasady status tej rady, bezpośrednie cele, głównie związane z odbudową Gazy pewne wątpliwości (...) powodują, iż w tych okolicznościach Polska nie przystąpi do prac Rady ds. Pokoju – ogłosił premier [cytat za Polsatnews.pl].
Donald Tusk podkreślił przy tym: – Nasze relacje ze Stanami Zjednoczonymi były, są i będą naszym priorytetem z oczywistych względów, więc jeżeli zmienią się okoliczności przystąpienia do prac w tej Radzie Pokoju, to nie wykluczamy żadnego scenariusza.
Szef rządu przekazał ponadto, iż gdyby Karol Nawrocki zdecydował się udać do USA i uczestniczyć w spotkaniu Rady Pokoju w charakterze świadka, to "otrzyma od rządu pełne dossier na temat tego, jak postępować". Jednocześnie premier zaznaczył, iż sprawa jest "delikatna i bardzo poważna", bo dotyczy najważniejszego sojusznika Polski.
– Także tutaj, w Polsce, ja nie widzę powodu, żeby ktokolwiek kwestionował wartość tych szczególnie dobrych relacji polsko-amerykańskich. Ale w żaden sposób nie zrezygnujemy z naszego suwerennego prawa do wyrażania opinii, do posiadania czasami innej opinii na różne tematy niż nasi najważniejsi sojusznicy – wybrzmiało z ust Donalda Tuska.
Główne problemy Rady Pokoju: pieniądze i rola Donalda Trumpa
Rada Pokoju ma zajmować się zarządzaniem zniszczoną przez wojnę strefą Gazy. W przyszłości miałaby również zajmować się innymi konfliktami. Największe emocje w kontekście gremium budzą jednak dwa zagadnienia: kwestia finansowa i kompetencje Donalda Trupa. Mówi się bowiem, iż stałe członkostwo w gremium ma kosztować miliard dolarów, tj. około 3,6 miliarda złotych. I tu pojawia się kość niezgody między politykami: w ocenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego rząd "musi wyasygnować ten miliard dolarów", tymczasem minister finansów Andrzej Domański wprost zaznacza, iż w budżecie nie przewidziano takich środków na ten cel.
Przed podjęciem decyzji o uczestnictwie Polski w Radzie Pokoju konieczne jest dopełnienie procedur, wśród których znajduje się m.in. uzyskanie zgody Rady Ministrów w formie uchwały. Ostatnio przypominał o tym wicepremier Radosław Sikorski, który proponował także, iż może doradzić w tej sprawie prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
Niejasną kwestią pozostaje również temat kompetencji Donalda Trumpa, o czym Sikorski przypominał w wypowiedzi cytowanej przez Interię. Polityk określił konstrukcję Rady Pokoju jako "bardzo nietypową", a także zwrócił uwagę na niejasności dotyczące statusu jej przewodniczącego, obecnego prezydenta USA, "z absolutnymi prerogatywami po skończeniu przez niego kadencji prezydenta Stanów Zjednoczonych".

2 godzin temu










