Premier Donald Tusk poinformował 29 sierpnia, iż po rozmowie z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem ocenia rosyjską eskalację jako postępującą. Ukraina potrzebuje większego wsparcia w powietrzu, a najbliższe sześć miesięcy ma być rozstrzygające. Dla Polski oznacza to konieczność gotowości na rosyjską prowokację wobec państwa Sojuszu.
Ocena przekazana przez szefa NATO
Mark Rutte przedstawił Donaldowi Tuskowi ocenę sytuacji w regionie oraz na froncie rosyjsko-ukraińskim. Szczegółów tej analizy nie ujawniono. Premier przekazał jednak publicznie jej zasadniczy wniosek: presja ze strony Rosji rośnie, a państwa NATO muszą brać pod uwagę dalsze zaostrzenie sytuacji.
Tusk napisał po rozmowie, iż "eskalacja ze strony Rosji postępuje". Wskazał też na pilną potrzebę wzmocnienia obrony powietrznej na Ukrainie. Ma to bezpośredni związek z bezpieczeństwem Polski, bo skuteczna obrona ukraińskiego nieba ogranicza Rosji swobodę działania przy wschodniej flance NATO.
Szef rządu uznał, iż większe wsparcie w powietrzu jest zadaniem dla całej Europy. To ważne postawienie sprawy, pod warunkiem iż za słowami pójdą konkretne zdolności: amunicja, systemy obrony przeciwlotniczej, rozpoznanie oraz sprawna logistyka. Europa przez lata korzystała z amerykańskiego parasola i zaniedbywała własne bezpieczeństwo. Dziś rachunek za tę krótkowzroczność płacą państwa położone najbliżej Rosji.
Pół roku, które wymaga gotowości
Według relacji premiera najbliższe sześć miesięcy może przesądzić o kierunku wydarzeń. Polska i NATO powinny być przygotowane na różne scenariusze, włącznie z rosyjską prowokacją wobec jednego z członków Sojuszu. Nie jest to zapowiedź nieuchronnego ataku. Jest to ostrzeżenie, którego odpowiedzialne państwo nie może zlekceważyć.
Wcześniejsze ostrzeżenia sekretarza generalnego NATO także dotyczyły konieczności szybszej reakcji Sojuszu na rosyjską presję. Moskwa testuje odporność Zachodu wojną informacyjną, sabotażem, cyberatakami i działaniami wymierzonymi w infrastrukturę. Odpowiedzią nie może być panika. Potrzebne są procedury, zapasy oraz państwo zdolne działać bez chaosu.
Polskie władze utrzymują stopnie alarmowe związane z zagrożeniami hybrydowymi. Do 31 sierpnia obowiązują między innymi trzeci stopień CHARLIE na obszarach linii kolejowych oraz drugi stopień BRAVO na pozostałym terytorium kraju. Sam alert nie zastąpi jednak ochrony torów, energetyki, łączności i przestrzeni powietrznej.
NATO ma odstraszać czynem
Rosja rozumie język siły, gotowości i kosztu. o ile prowokacja ma zostać powstrzymana, Kreml musi wiedzieć, iż spotka się ze wspólną oraz szybką odpowiedzią. W tym sensie uruchamianie konsultacji w ramach artykułu 4 NATO ma wartość tylko wtedy, gdy prowadzi do realnych decyzji wojskowych.
Polska nie może ograniczyć się do roli państwa przekazującego cudze oceny. Musi wzmacniać własną obronę przeciwlotniczą, kontrwywiad i ochronę infrastruktury krytycznej, a jednocześnie wymagać od sojuszników obecności na wschodniej flance. Wsparcie Ukrainy pozostaje elementem polskiego bezpieczeństwa, ale jego zakres powinien wynikać z naszych możliwości i interesu narodowego.
Stawka jest prosta: bezpieczeństwo polskich rodzin, ciągłość działania państwa i wiarygodność NATO. Ostrzeżenie Tuska należy traktować poważnie. Równie poważnie trzeba rozliczać rząd z przygotowań, bo w chwili próby komunikat w mediach społecznościowych nie zatrzyma rakiety ani drona.
Źródło: Kresy.pl, Polskie Radio, komunikaty administracji rządowej.
Źródło: Kresy.pl









