Donald Tusk zapowiedział ostrą reakcję państwa po doniesieniach o przemocy wobec Ukraińców w Polsce, w tym po pobiciu młodej pary we Wrocławiu. Sprawcy takich czynów muszą odpowiadać bez taryfy ulgowej. Problem zaczyna się wtedy, gdy rząd zamienia egzekwowanie prawa w pretekst do politycznej wojny z prawicą.
Premier zapowiada twardą reakcję
Premier Donald Tusk otworzył posiedzenie rządu tematem przemocy na tle narodowościowym, której ofiarami padają w Polsce obywatele Ukrainy. Jak podała Wirtualna Polska, szef rządu mówił o potrzebie zdecydowanej walki ze sprawcami i polecił służbom przygotowanie ewentualnych zmian w przepisach.
Bezpieczeństwo ludzi zamieszkałych w Polsce jest obowiązkiem państwa. Dotyczy to Polaków, dotyczy też cudzoziemców przebywających tu legalnie. o ile ktoś bije człowieka z powodu narodowości, łamie prawo i uderza w porządek publiczny. Tu nie ma miejsca na pobłażliwość.
Według relacji mediów premier odnosił się między innymi do pobicia młodej ukraińskiej pary we Wrocławiu. Onet i Gazeta Prawna informowały, iż Tusk mówił o 20-letniej kobiecie i 21-letnim mężczyźnie, a także o zatrzymaniu dwóch podejrzanych. Jeden z nich miał usłyszeć zarzuty.
Prawo zamiast politycznego teatru
Twarda reakcja państwa jest potrzebna. Ale państwo nie może zastępować prokuratury konferencją prasową, a sądu partyjną oskarżycielską mową. Polacy mają prawo oczekiwać od rządu konkretu: szybkich zatrzymań, sprawnych postępowań, jasnych przepisów i realnej ochrony porządku publicznego.
Tymczasem Tusk skierował sprawę w stronę politycznej konfrontacji. Według relacji WP, Onetu i Polsatu premier apelował do prezydenta Karola Nawrockiego, aby zabrał głos, oraz wiązał atmosferę przemocy z politykami prawicy. To wygodny zabieg. Zamiast rozliczać własną skuteczność państwa, można przenieść ciężar na przeciwnika politycznego.
Nie wolno jednak mylić dwóch rzeczy. Krytyka masowej migracji, obrona polskiego interesu i domaganie się kontroli nad polityką wobec cudzoziemców są legalną częścią debaty publicznej. Przemoc wobec konkretnych ludzi jest przestępstwem. Odpowiedzialne państwo ściga przestępców, a nie wykorzystuje ich czynów do stygmatyzowania całego obozu ideowego.
Stawka dla Polski
Polska stoi dziś pod presją wojny za wschodnią granicą, rosyjskiej dezinformacji, napięć społecznych i błędów własnej polityki migracyjnej. W takim momencie rząd powinien mówić jasno: zero zgody na uliczną przemoc, zero zgody na odpowiedzialność zbiorową, zero zgody na rozmywanie polskiej suwerenności pod hasłem walki z nienawiścią.
Jeżeli władza chce zmian w prawie, niech pokaże projekty, dane i skutki. Niech powie, jakie przepisy zawodzą, ilu spraw dotyczy problem i jak nowe narzędzia mają chronić obywateli. Bez tego zostaje emocjonalna deklaracja, po której łatwo przyjdzie ograniczanie debaty zamiast naprawy bezpieczeństwa.
Dla Polaków najważniejsze jest, aby ulice były bezpieczne, granice kontrolowane, a prawo równe dla wszystkich. Także wtedy, gdy ofiarą jest Ukrainiec. Także wtedy, gdy politykowi opłaca się zrobić z tej sprawy pałkę na przeciwników.
Źródło: WP Wiadomości

![Łukaszenka zaatakuje NATO? Andrzej Poczobut o jesiennej mobilizacji Rosji [Bez Doktryny, odc. 21]](https://i.wpimg.pl/1920x/wptv-upload-api.wphcdn.cloud/64ae114b-62fe-410c-9550-af086e38c4c0.png)












