Premier Donald Tusk 13 września ostrzegł, iż w najbliższych tygodniach i miesiącach Rosja nasili działania, które mogą objąć także terytorium Polski. Po rosyjskich atakach przy granicy ewakuowano ponad 700 osób z Dorohuska, Hrebennego i placówek Straży Granicznej. Ruch wrócił do normy, ale służby przechodzą w tryb wzmocniony.
Rosyjska presja dociera pod polską granicę
Donald Tusk wystąpił przed posiedzeniem Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Premier powiedział, iż polskie i sojusznicze służby od kilku dni przekazywały mu informacje o możliwej eskalacji ze strony Federacji Rosyjskiej. Za jeden z kierunków zagrożenia uznał próby sparaliżowania lub zniszczenia ukraińskich przejść granicznych.
Ostrzeżenie nie padło w próżni. Rosyjskie uderzenia przy polskiej granicy pokazały, iż wojna może zakłócić pracę polskich służb i ruch podróżnych choćby wtedy, gdy cel znajduje się po drugiej stronie granicy. Tusk ocenił, iż eskalacja stała się faktem i nie można wykluczyć objęcia nią terytorium Polski.
Ponad 700 osób poza strefą zagrożenia
Komendant główny Straży Granicznej gen. dyw. Robert Bagan przedstawił przebieg ewakuacji. Po uderzeniu w stację benzynową po stronie ukraińskiej drgania były odczuwalne w placówce Straży Granicznej w Dorohusku. Ze strony polskiej wyprowadzono około 78 funkcjonariuszy i pracowników obsługi przejścia, a także ponad 280 podróżnych. W tej grupie znajdowali się pasażerowie pięciu autokarów.
W Hrebennem alarm ogłoszono po informacji o kolejnym obiekcie zmierzającym w stronę przejścia. Ewakuacja objęła tam ponad 300 osób, w tym 66 funkcjonariuszy Straży Granicznej i pracowników administracji celno-skarbowej. Według danych przedstawionych podczas odprawy łącznie z dwóch przejść i placówek służby ewakuowały ponad 700 osób. Po ustaniu zagrożenia ruch został przywrócony i odbywa się normalnie.
Służby przechodzą w tryb wzmocniony
Premier zapowiedział pracę państwa w trybie wzmocnionym. Ocenił, iż najbliższe tygodnie i miesiące przyniosą więcej rosyjskich działań, a możliwe są także najgorsze warianty. Polska ma przygotowywać odpowiedź wspólnie z sojusznikami, jeżeli sytuacja będzie tego wymagała.
Kilka dni wcześniej Tusk ostrzegał przed rosyjskimi prowokacjami na granicach Europy. Powtarzające się alarmy potwierdzają, iż przejścia graniczne stały się elementem nacisku na państwa wspierające Ukrainę. Ich czasowe wyłączenie uderza w ludzi, handel i transport, a także wiąże siły odpowiedzialne za ochronę granicy Rzeczypospolitej.
Polska potrzebuje gotowości, nie paniki
Rosja odpowiada za przenoszenie wojennego zagrożenia coraz bliżej polskiego terytorium. W tej sprawie nie ma miejsca na naiwność ani partyjne widowisko. Ostrzeżenie premiera jest zasadne, ale musi prowadzić do stałej osłony przejść, sprawnych procedur ewakuacji, zapasowej łączności i realnej obrony powietrznej.
Mieszkańcy pogranicza mają prawo do szybkich, precyzyjnych komunikatów. Wcześniejsze alerty RCB dla Lubelszczyzny i Podkarpacia pokazały, iż stan podwyższonej gotowości przestaje być wyjątkiem. Państwo powinno zachować spokój, ale nie może przyzwyczaić się do alarmów. Stawką jest życie Polaków, ciągłość ruchu granicznego i suwerenność nad własnym terytorium.
Źródło: Gazeta.pl
Źródło: Gazeta.pl Wiadomości













