Rząd Donalda Tuska znalazł nowego wroga. Jak alarmują politycy PiS na celowniku tym razem znalazły się pszczoły. „Obecna władza zachodzi pasieki od tyłu i wbija pszczelarzom nóż w plecy” – komentuje Janusz Wojciechowski w latach 2019-2024 komisarz UE ds. rolnictwa.
O zaskakujących pomysłach pierwszy poinformował Krzysztof Ciecióra, poseł PiS i były wiceminister rolnictwa.
„Szaleńcy z Ministerstwa Klimatu uznali pszczoły za zagrożenie. Chcą uderzyć w pszczelarstwo przez:
– ograniczanie pasiek na terenach chronionych,
– likwidację, limity i zmniejszanie pasiek miejskich,
– ingerencję w hodowlę i dobór matek pszczelich, – ograniczanie bazy pokarmowej dla pszczół” – napisał polityk na platformie X.
Jako dowód, iż nie są to czcze wymysły, załączył skany odpowiednich dokumentów.
Wpisem urażony poczuł się wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała. Ale nie dość, iż nie zdementował doniesień polityka PiS, ale wręcz je potwierdził. Z wpisu wynika, iż resort, w którym pracuje pan wiceminister, zamierza bronić „dzikich zapylaczy” – szkopuł tylko w tym kosztem pszczół hodowlanych.
Czy pszczelarze mają prawo być zaniepokojeni? Z dyskusji na platformie X wynika, iż niestety tak.
Jeden z internautów skomentował to bezpardonowo: „Rząd zwalcza hodowlę pszczół, bo zabierają jedzonko motylkom! Jeszcze półtora roku takich debilizmów!”.
źr. wPolsce24 za X

1 tydzień temu







