Tusk na Westerplatte: wsparcie Ukrainy i lekcja Monachium dla Polski

dzienniknarodowy.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: Tusk na Westerplatte: wsparcie Ukrainy i lekcja Monachium dla Polski


Donald Tusk 1 września na Westerplatte wezwał Zachód do dalszego wsparcia Ukrainy i ostrzegł, iż jesień oraz zima mogą przesądzić o bezpieczeństwie regionu. W 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej premier odrzucił politykę ustępstw wobec Rosji. Dla Polski stawką jest wiarygodność sojuszy i własna zdolność obronna.

Apel w 87. rocznicę niemieckiej napaści

Centralne obchody 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej rozpoczęły się 1 września o godz. 4.45 przed Pomnikiem Obrońców Wybrzeża w Gdańsku. Jak wynika z oficjalnej relacji Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, uczestniczyli w nich między innymi prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Obecni byli również kombatanci, żołnierze, harcerze i mieszkańcy Gdańska.

Tusk mówił, iż nadchodzące miesiące, jesień i zima, mogą mieć zasadnicze znaczenie dla wojny na Ukrainie. Zaapelował o solidarność państw Zachodu z napadniętym sąsiadem. Przywołał też układ monachijski z 1938 roku jako przykład polityki ustępstw, która nie zatrzymała agresora.

Porównanie ma mocne historyczne podstawy, ale nie może służyć jako hasło zwalniające rząd z liczenia polskich kosztów. We wrześniu 1938 roku mocarstwa zachodnie zgodziły się na oddanie Niemcom Kraju Sudetów bez udziału Czechosłowacji w rozstrzygnięciu. Kilka miesięcy później Hitler złamał obietnice i zajął Czechy. Lekcja jest czytelna: ustępstwo bez siły zdolnej powstrzymać napastnika kupuje najwyżej krótki oddech.

Rosja jest agresorem, Polska musi zachować trzeźwość

W tym punkcie premier ma rację: Rosja pozostaje agresorem, a zwycięstwo imperialnej polityki Moskwy pogorszyłoby położenie strategiczne Polski. Obrona Ukrainy leży w naszym interesie, bo wiąże rosyjskie siły z dala od polskiej granicy i utrudnia Kremlowi odbudowę strefy podporządkowania w Europie Środkowo-Wschodniej. Tego nie wolno rozmywać partyjnymi sporami ani fałszywym sentymentalizmem wobec Rosji.

Poparcie dla Ukrainy nie zwalnia jednak polskich władz z rachunku kosztów i pilnowania własnych zobowiązań. Pomoc ma wzmacniać bezpieczeństwo Rzeczypospolitej, nie zastępować rozbudowy Wojska Polskiego, zapasów amunicji, obrony powietrznej i odporności infrastruktury. Rząd powinien jasno mówić Polakom, jakie zasoby przekazujemy, jaki jest cel pomocy i jak uzupełniamy własne zdolności. Sojusze są potrzebne, ale Polska zapłaciła w historii zbyt wysoką cenę za traktowanie cudzych deklaracji jak gwarancji wykonanych już w praktyce.

Westerplatte zobowiązuje do siły państwa

Przemówienie Tuska padło w miejscu, gdzie polscy żołnierze przez siedem dni stawiali opór przeważającym siłom niemieckim. Pamięć o ich walce wymaga konkretu. Wystąpienie prezydenta Karola Nawrockiego o reparacjach i wzmocnieniu armii przypomniało drugi wymiar rocznicy: Niemcy przez cały czas nie rozliczyły materialnych skutków swojej napaści na Polskę. Wsparcie dla napadniętego państwa i dochodzenie polskich praw historycznych nie wykluczają się. Oba wynikają z poważnego traktowania suwerenności.

Słowa o Monachium mają sens tylko wtedy, gdy prowadzą do realnej polityki. Bezpieczeństwo Polski w czasie wojny na Ukrainie zależy od gotowych jednostek, sprawnego państwa i sojuszników zdolnych dotrzymać zobowiązań. Dla Polaków oznacza to wydatki, wyrzeczenia i konieczność kontroli każdej decyzji podejmowanej w imię solidarności. Narodowy realizm nie polega na obojętności wobec agresji. Polega na tym, by każda pomoc służyła także trwałemu wzmocnieniu Polski.

Źródło: Interia Wydarzenia

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału