Donald Tusk powiedział 1 września 2026 roku na Westerplatte, iż za koszmar II wojny światowej odpowiadają hitlerowskie Niemcy i sowiecka Rosja. Premier wezwał Zachód do solidarności z Ukrainą, realnych sojuszy i wzmacniania polskiej armii. Dla Polski stawką jest uniknięcie samotności z 1939 roku oraz zdolność samodzielnej obrony.
Niemcy i sowiecka Rosja odpowiadają za tragedię Polski
Obchody 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej rozpoczęły się 1 września o godz. 4.45 na Westerplatte. Donald Tusk przypomniał, iż odpowiedzialność za katastrofę spada na hitlerowskie Niemcy oraz sowiecką Rosję. To jasne nazwanie sprawców ma znaczenie. Polska pamięć historyczna nie może zostać rozmyta przez wygodne formuły o bezimiennym konflikcie, który rzekomo po prostu ogarnął Europę.
Premier wskazał również na samotność polskich żołnierzy i bierność wolnego świata wobec narastającej agresji. Komunikat Kancelarii Prezesa Rady Ministrów łączy tę lekcję z obecną wojną na Ukrainie: Rosja jest agresorem, a napadnięte państwo nie może zostać pozostawione samo. Ta diagnoza jest słuszna. Rosyjski imperializm stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski.
Solidarność musi opierać się na polskiej sile
Tusk mówił o potrzebie realnych sojuszy i własnych zdolności obronnych. Właśnie tutaj przebiega granica między odpowiedzialną polityką a pustym rytuałem. Sojusz ma wartość wtedy, gdy stoi za nim wojsko, amunicja, sprawne państwo i polityczna gotowość do obrony własnego terytorium. Polska nie może ponownie uzależnić swojego istnienia od obietnic składanych w zagranicznych stolicach.
Wsparcie dla Ukrainy leży w polskim interesie, ponieważ wiąże siły agresywnej Rosji z dala od naszych granic. Nie oznacza to jednak rezygnacji z rachunku kosztów, kontroli wydatków ani pierwszeństwa bezpieczeństwa Polaków. Pomoc ma wzmacniać strategiczną pozycję Rzeczypospolitej. Nie może zastępować rozbudowy naszej armii, obrony cywilnej i przemysłu zbrojeniowego.
Ryzyko nie jest abstrakcyjne. Rosja może próbować sprawdzać wiarygodność artykułu 5 NATO, dlatego Polska potrzebuje umiejętności natychmiastowej reakcji, zanim ruszy pełna machina sojusznicza. Westerplatte przypomina cenę opóźnienia. Bohaterstwo żołnierza jest fundamentem, ale państwo ma obowiązek dać mu broń, zaplecze i skuteczny plan.
Reparacje pozostają sprawą polskiej racji stanu
Tego samego ranka prezydent Karol Nawrocki mówił na Westerplatte o niemieckich reparacjach. Ten wątek nie może stać się przypisem do wygodnej opowieści o europejskim pojednaniu. Uznanie odpowiedzialności hitlerowskich Niemiec musi mieć wymiar pamięci, prawdy i materialnego zadośćuczynienia. Prezydent wskazał, iż reparacje powinny służyć wzmocnieniu polskiej armii.
Sowiecka współodpowiedzialność również wymaga konsekwentnego przypominania. Pakt Ribbentrop-Mołotow i agresja ZSRS na Polskę 17 września 1939 roku należą do rdzenia prawdy o początku wojny. Nie wolno dopuścić, aby współczesna Rosja przedstawiała Związek Sowiecki wyłącznie jako wyzwoliciela Europy, pomijając jego wcześniejszy sojusz z III Rzeszą i zbrodnie popełnione na Polakach.
Lekcja Monachium i stawka dla Polaków
Premier odwołał się do polityki ustępstw symbolizowanej przez układ monachijski z 1938 roku. Wniosek jest aktualny: agresor traktuje słabość jak zaproszenie do kolejnego żądania. Odpowiedzią nie może być jednak samo moralne oburzenie. Potrzebne są decyzje mierzalne stanem polskiej armii, odpornością infrastruktury oraz ciągłością dostaw energii i uzbrojenia.
Dla Polaków oznacza to bardzo konkretną stawkę. Chodzi o bezpieczeństwo rodzin, trwałość państwa i prawo do samodzielnego decydowania, kiedy oraz w jaki sposób używamy narodowych zasobów. Słowa Tuska z Westerplatte należy rozliczać właśnie według tego kryterium. Polska ma wspierać napadniętych i budować sojusze, ale jej pierwszym obowiązkiem pozostaje taka siła, która odstraszy agresora bez czekania na cudzą zgodę.
Źródło: Do Rzeczy, KPRM, Miasto Gdańsk, IPN
Źródło: Do Rzeczy







