Tusk krótko odpowiedział na szantaże Trumpa. "Mamy inne zadania w NATO"

1 godzina temu
Donald Trump naciska na sojuszników z NATO, by wsparli militarnie operację mającą odblokować Cieśninę Ormuz. Jednak kolejne państwa odpowiadają odmową – w tym Polska. Premier Donald Tusk jasno dał do zrozumienia, iż Wojsko Polskie nie weźmie udziału w takiej operacji.


Prezydent USA w rozmowie z "Financial Times" nie owijał w bawełnę. Jego zdaniem państwa NATO powinny zaangażować się militarnie w odblokowanie Cieśniny Ormuz – strategicznego szlaku dla światowego handlu ropą.

Trump sugerował, iż jeżeli Europa nie odpowie na amerykański apel, przyszłość NATO może być "bardzo zła". W jego ocenie sojusznicy zbyt często korzystają z ochrony Stanów Zjednoczonych, nie ponosząc proporcjonalnych kosztów. – Nie musieliśmy pomagać im z Ukrainą, jest tysiące mil od nas. Ale to zrobiliśmy. Teraz zobaczymy, czy oni pomogą nam – stwierdził.

Z wypowiedzi amerykańskiej administracji wynika, iż Waszyngton oczekiwałby przede wszystkim okrętów do usuwania min oraz oddziałów specjalnych, które mogłyby działać przeciwko irańskim siłom na wybrzeżu.

Donald Tusk odmawia Donaldowi Trumpowi. "Mamy inne zadania"


Donald Tusk nie pozostawił wątpliwości: Polska nie zamierza wysyłać swoich sił w rejon Iranu. – Mamy inne zadania w ramach NATO – podkreślił premier we wtorek przed posiedzeniem rządu.

Jak zaznaczył, dotyczy to zarówno wojsk lądowych, lotnictwa, jak i marynarki wojennej. – To, co mamy w dyspozycji na morzu, musi służyć bezpieczeństwu Bałtyku. Nasi sojusznicy – w tym Amerykanie – bardzo dobrze to rozumieją. Nie ma powodu do niepokoju. Rząd nie przewiduje żadnej ekspedycji w kierunku irańskim – zapowiedział Tusk.

Podobny ton płynie z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Szef dyplomacji Radosław Sikorski zaznaczył, iż jeżeli w NATO pojawi się formalny wniosek o dyskusję w sprawie ochrony cieśniny, Polska będzie go rozważać z szacunku dla amerykańskiego sojusznika. Jednocześnie przypomniał, iż prezydent Karol Nawrocki wykluczył udział Wojska Polskiego w takiej operacji.

Europa mówi "nie" Trumpowi. I nie tylko ona


Polska nie jest jedynym krajem, który odrzucił apel Waszyngtonu. Podobne stanowisko zajęło kilka innych państw.

Niemcy jasno zadeklarowały, iż nie zamierzają brać udziału w wojnie przeciwko Iranowi ani w operacji militarnej w cieśninie. Minister obrony Boris Pistorius stwierdził wprost, iż nie rozumie, czego amerykańska administracja oczekuje od "garstki europejskich fregat", skoro USA dysponują potężną marynarką wojenną.

Na udział w operacji nie zgodziła się również Grecja. Władze w Atenach zapowiedziały, iż ich kraj będzie kontynuował jedynie udział w unijnej misji morskiej Aspides na Morzu Czerwonym. Ostrożność deklaruje także Wielka Brytania. Premier Keir Starmer zapewnił, iż Londyn nie da się wciągnąć w wojnę na Bliskim Wschodzie, choć pracuje z sojusznikami nad planem przywrócenia swobody żeglugi.

Poza Europą podobne decyzje zapadły w Japonii i Australii, które również wykluczyły wysłanie okrętów wojennych do Ormuzu.

Dlaczego Cieśnina Ormuz jest tak ważna


Cieśnina Ormuz to jedno z najważniejszych miejsc na energetycznej mapie świata. Wąski przesmyk między Iranem a Omanem łączy Zatokę Perską z Morzem Arabskim i Oceanem Indyjskim. To właśnie tędy transportowana jest ogromna część surowców energetycznych – szacuje się, iż choćby około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej i gazu.

Dlatego każda blokada tego szlaku natychmiast odbija się na globalnej gospodarce. Wystarczy kilka dni poważnych zakłóceń, by ceny paliw gwałtownie wzrosły, a rynki finansowe zaczęły reagować nerwowo, co ma miejsce właśnie teraz – po ataku USA i Izraela na Iran. W odpowiedzi kraj szlaki żeglugowe w regionie, próbując wykorzystać Ormuz jako kartę przetargową w sporze z Zachodem.

Idź do oryginalnego materiału