
Moim zdaniem i Janusza Korwin Mikke i Donalda Tuska można nazwać dokładnie takimi samymi nieudacznikami politycznymi — obaj choćby na jotę nie zmienili Polski, choćby na jotę nie zmniejszyli socjalizmu i nie wprowadzili wolnorynkowego kapitalizmu. Jeden nigdy nie dochodząc do władzy, a drugi mając ją w pełni. Niemniej wyższość Korwina nad Tuskiem jest taka, iż Korwin skutecznie przesunął okno Overtona na prawo, a Tusk je nieskutecznie ciągnie w lewo.
Jako politycy obaj pójdą w zapomnienie, ale po Korwinie zostanie tysiące rozkmin, które napisał, argumentów, które wyartykułował, bon-motów, którymi rozśmieszał. Szkoda, iż Korwin nie spełnił się w roli overtonisty, tylko sobie spaprał życiorys partyjnymi partactwami.
A bycie overtonistą jest bardzo ważne, bo tworzy podłoże dla działań politycznych! Overtonistów trzeba słuchać i analizować co mówią i piszą, nie zawsze na poważnie. Należy ich traktować jako filozofów i wizjonerów, choćby jako wariatów. Jednak jako politycy szans nie mają. Polityk musi być jak Tusk — nie mówić nic z sensem, nic mądrego, tylko wygłaszać na okrągłą miałką papkę dla mas. Takiego cwaniactwa nie da się połączyć z mądrością. I cwaniak Tusk, i mądry Korwin, nic sensownego nie zrobili.
Potrzebny jest mędrzec na zapleczu i polityczny cwaniak na wierzchu, który na mądrym bazuje. Korwin chciał być jednym i drugim i to się nie udało. Tusk tylko drugim i to też się nie udało. Może uda się Mentzenowi i Bosakowi, którzy są na wierzchu, ale bazują na solidnej, naukowej bazie ASE, wypracowanej przez takich overtonistów jak Dzielski, Kisiel, Gwiazdowski czy Korwin.
Grzegorz GPS Świderski
]]>https://Twitter.com/gps65]]>
]]>https://t.me/KanalBlogeraGPS]]>








