Tusk dostał list od Juszczenki. Kijów ma wykonać pierwszy krok

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Tusk dostał list od Juszczenki. Kijów ma wykonać pierwszy krok


Donald Tusk poinformował 4 lipca, iż otrzymał list od byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki z apelem o wspólną pracę nad trudną przeszłością. Premier oczekuje od Kijowa pierwszego, wyraźnego kroku po uhonorowaniu ukraińskiej jednostki mianem „Bohaterów UPA”. Dla Polski oznacza to próbę obrony pamięci ofiar bez zrywania współpracy przeciw Rosji.

List od byłego prezydenta Ukrainy

Donald Tusk podczas sobotniej konferencji prasowej powiedział, iż Wiktor Juszczenko zwrócił się do niego z serdecznym apelem o wspólną pracę nad polsko-ukraińską przeszłością. Były prezydent Ukrainy miał zachęcać do wysiłku, który nie pozwoli dawnym sporom zdominować przyszłych relacji obu państw. Premier ocenił, iż taki wysiłek warto podjąć.

Sam list jest sygnałem, iż po stronie ukraińskiej istnieje świadomość powagi kryzysu. Nie zastępuje jednak decyzji obecnych władz w Kijowie. Najnowsze oceny relacji Polski z Ukrainą pokazują, iż kapitał społecznego zaufania nie jest niewyczerpany. Polacy mają prawo oczekiwać wzajemności, szacunku i uczciwego podejścia do historii.

Warszawa czeka na jasny gest Kijowa

Premier stwierdził wprost, iż Polska oczekuje od Ukrainy pierwszego kroku po decyzji Wołodymyra Zełenskiego dotyczącej nazwy ukraińskiej jednostki wojskowej. Jak relacjonuje Polskie Radio 24, chodzi o nadanie jej imienia „Bohaterów UPA”. Tusk zaznaczył, iż z Kijowa płyną próby łagodzenia napięcia, ale Warszawa chce usłyszeć sygnał wyraźniejszy.

To stanowisko jest słuszne, jeżeli za słowami pójdzie konsekwencja. Polska nie powinna wybierać między bezpieczeństwem wobec rosyjskiej agresji a pamięcią o rodakach zamordowanych przez OUN-B i UPA. Taki wybór byłby fałszywy. Państwo poważne potrafi jednocześnie wspierać napadniętego sąsiada i twardo bronić własnej racji historycznej.

Prawda historyczna nie przeszkadza w sojuszu

Tusk wskazał, iż Rosja jest zainteresowana pogłębianiem konfliktów politycznych i emocjonalnych między Warszawą a Kijowem. To realne zagrożenie. Moskwa wykorzystuje każdy błąd, przemilczenie i wzajemną urazę, by osłabiać państwa stojące na drodze jej imperialnej polityki. Rosyjskie działania informacyjne wymierzone w Polskę są dodatkowym powodem, by prowadzić spór rzeczowo i nie dawać Kremlowi łatwego paliwa.

Nie wolno jednak używać rosyjskiego zainteresowania jako zasłony dla problemu. Kult formacji odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków pozostaje uderzeniem w pamięć ofiar i przeszkodą dla trwałego pojednania. Spór o kult Bandery i UPA na Ukrainie nie powstał w Moskwie. Wynika z konkretnych decyzji oraz z braku pełnego rozliczenia zbrodniczego dziedzictwa.

Interes Polski wymaga dwóch rzeczy naraz

Polska ma interes w tym, by Ukraina obroniła swoją państwowość przed Rosją. Ma też obowiązek wobec własnych obywateli i pomordowanych rodaków. kooperacja wojskowa, gospodarcza oraz polityczna nie może kupować milczenia w sprawach pamięci narodowej. Kijów powinien zrozumieć, iż szacunek dla polskiej wrażliwości wzmacnia sojusz, zamiast go osłabiać.

List Juszczenki może otworzyć drogę do rozmowy, ale ciężar decyzji spoczywa na urzędujących władzach Ukrainy. Potrzebny jest czytelny gest dotyczący nazwy jednostki oraz dalsze działania służące prawdzie i godnemu upamiętnieniu ofiar. Polska dyplomacja powinna tego wymagać spokojnie, konsekwentnie i bez kompleksów. Dobre relacje buduje się na wzajemności.

Źródło: Polskie Radio 24, Goniec.pl

Źródło: Banderyzm / Ukraina (monitor PL)

Idź do oryginalnego materiału