W hiszpańskich szkołach niemal 13 procent uczniów nie ma hiszpańskiego obywatelstwa, co oznacza ponad 1,1 miliona dzieci i młodzieży. Jak wynika z rządowego raportu opisanego przez dziennik „El Mundo", w ciągu dekady liczba uczniów-migrantów wzrosła o 55 procent. Socjalistyczny rząd w Madrycie mówi o „zjawisku migracyjnej atrakcyjności" i wzbogaceniu różnorodności. Skala zmiany rodzi jednak pytanie o granice integracji.
Ponad milion uczniów bez hiszpańskiego paszportu
Zgodnie z raportem „Wskaźniki państwowego systemu edukacji", opracowanym przez hiszpańskie ministerstwo edukacji w edycji z 2026 roku, w roku szkolnym 2024/2025 w hiszpańskich szkołach uczyło się 1 125 860 uczniów-migrantów, czyli 12,9 procent wszystkich. Dekadę wcześniej, w roku 2015/2016, było ich 716 736. Dla porównania w 2000 roku cudzoziemcy stanowili zaledwie 2 procent uczniów, około 142 tysięcy. To pokazuje tempo, w jakim zmienia się skład hiszpańskiej szkoły.
Skąd pochodzą uczniowie
Najliczniejszą grupę stanowią dzieci z Maroka, około 200 tysięcy. Dalej plasują się uczniowie z Kolumbii (114 477), Rumunii (97 633) i Wenezueli (76 574). Rozkład jest bardzo nierówny geograficznie. Najwięcej uczniów-migrantów uczy się na Balearach, w Walencji i w regionie La Rioja. Istotny jest też inny wskaźnik: 74,7 procent z nich trafia do szkół publicznych, co oznacza, iż ciężar integracji spoczywa głównie na sektorze publicznym.
Nierówny ciężar
Średnia krajowa nie oddaje realnego obrazu. Skoro niemal trzy czwarte uczniów-migrantów uczy się w szkołach publicznych, a najwięcej z nich koncentruje się na Balearach, w Walencji i w regionie La Rioja, w części placówek odsetek dzieci bez hiszpańskiego obywatelstwa jest znacznie wyższy niż trzynaście procent. To właśnie te szkoły ponoszą główny ciężar nauczania języka, wyrównywania różnic i budowania wspólnoty klasowej, często bez odpowiedniego do skali wsparcia. W praktyce ten sam kraj ma więc szkoły niemal jednorodne i takie, w których uczniowie z zagranicy stanowią znaczną część klasy.
Definicja, która zaniża liczby
Rząd w Madrycie liczy jako migrantów wyłącznie uczniów bez hiszpańskiego obywatelstwa. Dzieci z podwójnym obywatelstwem trafiają do statystyki jako Hiszpanie. Oznacza to, iż rzeczywista skala zjawiska jest najprawdopodobniej wyższa, niż wskazuje oficjalne 13 procent. Mimo to resort opisuje sytuację w ciepłych barwach, jako „rzeczywistość, która wzbogaciła różnorodność" i zwiększyła zróżnicowanie w klasach.
Lustro dla Europy
Hiszpańskie dane to nie tylko lokalny problem. To obraz tempa, w jakim migracja przeobraża instytucję tak podstawową jak szkoła, i to głównie tę publiczną. Koncentracja uczniów-migrantów w wybranych regionach rodzi realne pytania o integrację i spójność, których optymistyczne komunikaty rządu nie rozwiązują. Dla Polski, wciąż stosunkowo jednorodnej, hiszpańskie liczby są zarazem ostrzeżeniem i punktem odniesienia. Pytanie brzmi, czy szkoła zdąży zintegrować nowych uczniów, zanim zmieni się nie do poznania.
Źródło: breitbart




