Rząd proponuje na 2027 rok trzyprocentowy wzrost wynagrodzeń i kwot bazowych w państwowej sferze budżetowej. Jak podają Wirtualna Polska i "Fakt", mechanizm może podnieść także uposażenia prezydenta, premiera, ministrów oraz parlamentarzystów. Polacy mają prawo oczekiwać, iż wraz z wyższymi pensjami przyjdzie wyższa odpowiedzialność za państwo i publiczny grosz.
Podwyżka zapisana we wskaźniku
Rada Ministrów zaproponowała, by średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej wyniósł w 2027 roku 103 proc. Oznacza to podniesienie wynagrodzeń i kwot bazowych o 3 proc. Rząd prognozuje jednocześnie średnioroczną inflację na poziomie 2,5 proc.
Oficjalny komunikat Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wymienia nauczycieli, urzędników, żołnierzy, funkcjonariuszy oraz pozostałych cywilnych pracowników budżetówki. Wzrost miałby zostać wypłacony w ciągu trzech miesięcy od ogłoszenia ustawy budżetowej, z wyrównaniem od 1 stycznia 2027 roku. To na razie propozycja, która musi przejść dalszą drogę budżetową.
Najwyższe urzędy także w mechanizmie
Wirtualna Polska, powołując się na ustalenia dziennika "Fakt", informuje, iż większe kwoty mogą otrzymać również posłowie i senatorowie, prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk, marszałkowie Sejmu i Senatu oraz ministrowie. Doniesienie dotyczy mechanizmu podnoszenia kwot powiązanych z wynagrodzeniami osób zajmujących najważniejsze stanowiska państwowe.
Nie ma podstaw, by przedstawiać tę podwyżkę jako rozstrzygniętą. Ostateczne znaczenie będą miały zapisy ustawy budżetowej i aktów ustalających odpowiednie kwoty bazowe. Politycy powinni więc jasno powiedzieć obywatelom, kto dokładnie zostanie objęty zmianą, ile będzie ona kosztować budżet i czy obejmie wszystkie wskazane stanowiska w tym samym wymiarze.
To rozróżnienie jest ważne. Informacja o wskaźniku dla budżetówki pochodzi z komunikatu rządowego. Lista najwyższych urzędów, które miałyby skorzystać na zmianie, została podana przez media. Uczciwa debata wymaga, by nie zamieniać planu w fakt dokonany, ale także by władza nie zasłaniała się technicznym językiem ustawy budżetowej.
Państwo musi znać hierarchię potrzeb
Trzy procent brzmi skromnie, ale w finansach publicznych liczy się skala oraz moment. Ten sam rząd zakłada, iż nominalne przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej wzrośnie w 2027 roku o 5,6 proc. Proponowany wzrost w budżetówce ma więc przewyższyć prognozowaną inflację, ale pozostawać poniżej przewidywanej dynamiki płac w całej gospodarce.
Pracownik szkoły, urzędu czy służby mundurowej nie powinien być wrzucany do jednego politycznego worka z członkami rządu. Sprawna administracja i bezpieczne państwo wymagają dobrze opłacanych fachowców. Inaczej wygląda jednak ocena podwyżek dla ludzi, którzy ustalają reguły i dysponują pieniędzmi podatników. Tu standard jawności musi być wyższy.
Szczególne znaczenie ma sytuacja służb i wojska. Państwo, które oszczędza na kadrach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obywateli, gwałtownie płaci za to wakatami oraz utratą doświadczonych ludzi. Podwyżka dla tej grupy jest wydatkiem na trwałość instytucji. Wynagrodzenie polityka pozostaje natomiast częścią rachunku za sprawowanie władzy i powinno podlegać ostrzejszej ocenie opinii publicznej.
Polacy finansują państwo z podatków płaconych przy zakupach, pracy i prowadzeniu firm. Mają prawo żądać, by każda podwyżka na szczytach władzy była uzasadniona konkretnym wynikiem: sprawniejszym państwem, lepszym bezpieczeństwem i uczciwym gospodarowaniem. Sam automatyzm wskaźnika nie może zastąpić politycznej odpowiedzialności.
Jawność przed uchwaleniem budżetu
Przed głosowaniem nad budżetem opinia publiczna powinna poznać pełny koszt regulacji. Potrzebne są osobne dane dla pracowników administracji, służb, parlamentarzystów i członków władz wykonawczych. Dopiero takie zestawienie pozwoli ocenić, gdzie pieniądze wzmacniają państwo, a gdzie system po prostu podnosi świadczenia osobom już zajmującym uprzywilejowane stanowiska.
Rząd ma też obowiązek wyjaśnić różnicę między wzrostem funduszu płac a podwyżką otrzymywaną przez konkretną osobę. Bez tego obywatele dostaną procent, ale nie zobaczą realnego rachunku. Przejrzystość nie jest uprzejmością wobec podatnika. To element republikańskiej kontroli nad pieniędzmi narodu.
Wyższa pensja, wyższy rachunek odpowiedzialności
Wynagrodzenie prezydenta, premiera czy ministra powinno odpowiadać randze urzędu. Nie może jednak rosnąć w ciszy, jako techniczny skutek zapisów budżetowych, gdy obywatele mierzą się z kosztami życia i utrzymania własnych przedsiębiorstw. Potrzebna jest pełna tabela skutków oraz czytelne uzasadnienie przedstawione przed uchwaleniem budżetu.
Stawka jest większa niż miesięczna wypłata kilku polityków. Chodzi o zaufanie do państwa. o ile władza chce od Polaków dyscypliny podatkowej i zgody na kolejne wydatki, sama musi pokazać dyscyplinę, przejrzystość oraz szacunek dla narodowego majątku.
Źródło: WP Wiadomości












