W odpowiedzi na interpelację radnych (Marii Szupiluk, Cezarego Żołyńskiego i Ireneusza Zmory), wiceprezydent Izabela Piotrowicz przyznała, iż do niedawna sprawozdania podlegały jedynie standardowej kontroli formalnej. Urzędnicy weryfikowali poprawność podpisów i kompletność dokumentów, ale nie sprawdzali, na co faktycznie idą tysiące złotych z budżetu. Miasto tłumaczyło to brakami kadrowymi - Wydział Sportu nadzoruje rocznie około 140 umów z ponad 60 podmiotami.
Radny Wilczewski: Nikt nie zaglądał w faktury
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Gorzowa, która odbyłą się we wtorek 24 marca temat powrócił w kontekście całego gorzowskiego sportu. Radny Piotr Wilczewski z Koalicji Obywatelskiej ujawnił skalę zaniechań w kontrolach, które dotyczyły wszystkich klubów korzystających z miejskiej kasy. Z jego informacji wynika, iż w latach 2020-2023 magistrat nie przeprowadził ani jednej kontroli fizycznej dokumentów księgowych.
- Przez trzy lata miasto nie przeprowadziło ani jednej kontroli w klubach sportowych. Sprawdzano jedynie sprawozdania merytoryczne, czyli to, co kluby same napisały. Nikt nie zaglądał w faktury, nikt nie sprawdzał, na co realnie poszły pieniądze z dotacji - punktował radny Piotr Wilczewski.
Prezydent Wójcicki potwierdza: Kontroli nie było
Prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki potwierdził te doniesienia, wskazując na obiektywne trudności, z jakimi mierzył się urząd w tamtym okresie. Według prezydenta Wójcickiego luka w audytach była efektem splotu nieszczęśliwych okoliczności.
- Potwierdzam, w tych latach nie było prowadzonych kontroli fizycznych w klubach. Wynikało to z sytuacji pandemicznej oraz braków kadrowych w wydziale sportu. Opieraliśmy się na weryfikacji dokumentacji przesyłanej przez kluby - wyjaśniał prezydent Wójcicki.
Miasto zapewnia, iż system nadzoru został już zmieniony. Po ostatnich zmianach personalnych w urzędzie wprowadzono ściślejszy nadzór i wizytacje w trakcie trwania umów, co ma zapobiec podobnym nieprawidłowościom w przyszłości.

3 godzin temu