Trzeba być przygotowanym na kryzys

8 godzin temu
Zdjęcie: Trzeba być przygotowanym na kryzys


– Od 1 stycznia tego roku zaczęła obowiązywać Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej. Co oznacza w praktyce jej wdrażanie dla mieszkańców, a co dla samorządów?

– Na początku marca uczestniczyłem w szkoleniu z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej. Kierowane było do starostów, prezydentów miast na prawach powiatu, określane było nazwą Wyższy Kurs Ochrony Ludności. Czterodniowe szkolenie przeprowadzała Akademia Pożarnicza w Warszawie. Prelegenci byli różni, głównie nauczyciele akademiccy z tej Akademii, często osoby z tytułami doktorów, profesorów, można powiedzieć praktycy, bo w większości ci nauczyciele akademiccy to pracownicy Straży Pożarnej, którzy w różnych sytuacjach kryzysowych uczestniczyli, nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie.

– O jakim rodzaju zagrożenia rozmawialiście?

– Omawialiśmy różnego rodzaju klęski żywiołowe, głównie powodzie. Jeden z tematów przez nas przerabianych, jako epizod ćwiczebny, dotyczył sytuacji powodziowej na terenie powiatu tarnobrzeskiego, miasta Tarnobrzeg, która miała miejsce lata temu.

– Co to znaczy: przerabialiśmy epizod.

– Było to przygotowane na potrzeby naszego szkolenia. Omawialiśmy odpowiednie reagowanie, posiłkowanie się informacjami z różnych źródeł, jak Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, korzystanie z różnych map zagrożenia powodziowego, analizowanie obszaru powodziowego, przekazywanie komunikatów dla ludności, odpowiednie zabezpieczanie tej ludności, pomoc. Sytuacja powodziowa z poprzedniego roku, jaka była chociażby w części województwa dolnośląskiego, opolskiego oraz śląskiego pokazała, iż odpowiednie zarządzanie w tego typu sytuacjach jest szczególnie ważne. I ważne jest też komunikowanie, bo przecież nie wszyscy chcą na przykład opuścić swój dom, gospodarstwo. Niektórzy zostają w swoich mieszkaniach, trzeba je wtedy odpowiednio zabezpieczyć, w wodę i inne środki niezbędne do funkcjonowania – żywność, lekarstwa. To był właśnie jeden z kluczowych wątków – brak zgody wielu osób na ewakuację z obawy, iż pod ich nieobecność może się wydarzyć coś gorszego, nie dość, iż mają wodę w domu, to przyjdą jeszcze szabrownicy.

Cały wywiad przeczytasz w bieżącym wydaniu Sztafety

Idź do oryginalnego materiału