Trzaskowski wygrałby wybory prezydenckie, gdyby nie oszustwa. Co wynika z analizy dr. Krzysztofa Kontka?

6 dni temu
Zdjęcie: Trzaskowski wygrałby wybory prezydenckie, gdyby nie oszustwa. Co wynika z analizy dr. Krzysztofa Kontka?


Nawrocki jest uzurpatorem a Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie. Temat liczenia głosów w Polsce wraca jak bumerang. Zwykle przy okazji wyborów powtarza się ta sama historia: setki stron analiz, skomplikowane wykresy, a potem poczucie, iż i tak kilka z tego wynika. Tym razem jednak pojawiła się praca dr. Krzysztofa Kontka, która rzuca nowe światło na sprawę i stawia bardzo poważne pytania o to, jak faktycznie wyglądała kontrola nad przebiegiem wyborów.

1,482 komisje pod znakiem zapytania
W

edług analizy Kontka w 1,482 obwodowych komisjach wyborczych w całym kraju pojawiły się statystyczne nieprawidłowości. To sporo – bo aż 4,8% wszystkich komisji (a tych w Polsce działa około 31 tysięcy). Prokuratura Krajowa przeanalizowała jedynie 250 z nich, czyli zaledwie 0,8% wszystkich komisji w kraju. Sąd Najwyższy – na zlecenie – sprawdził tylko 13. Portal OKO.press zwraca uwagę, iż z całej grupy wskazanej przez Kontka SN faktycznie zweryfikował… zaledwie 10 komisji. Efekt? Około 1,219–1,232 komisji, które pojawiły się w analizie statystycznej, nigdy nie zostało zweryfikowanych. To ponad 80% wszystkich przypadków potencjalnie problematycznych.

Co faktycznie sprawdzano?

Kontrola objęła głównie najbardziej oczywiste błędy – takie jak zamiany głosów czy błędne przypisania. Tymczasem szersze anomalie statystyczne, na które wskazywał Kontek, w ogromnej większości pozostały nietknięte. jeżeli przyjąć założenie, iż w nieprzebadanych komisjach powtarzałyby się te same wzorce, sprawa mogłaby nabrać zupełnie innego wymiaru. Ile głosów mogło być „w grze”?

Według szacunków analiza Kontka wskazuje na dodatkowe 315–487 tysięcy głosów przypisanych kandydatowi Nawrockiemu w obszarze anomalii. Średnio daje to od 213 do 329 głosów „nadmiarowych” na jedną komisję. Przeliczając te dane na 1,232 niesprawdzone komisje:

minimum: ok. 262 tys. głosów,
maksimum: ok. 405 tys. głosów.

Wpływ na wynik wyborów

Różnica między kandydatami wyniosła 369,591 głosów. To sporo, ale kluczowa jest matematyka: każdy głos odzyskany przez Trzaskowskiego oznacza jednocześnie głos odjęty Nawrockiemu. Efekt netto to więc podwójne przesunięcie wyniku. Przy wariancie minimalnym (262 tys. głosów): różnica zmieniłaby się o 524 tys. Przy wariancie maksymalnym (405 tys. głosów): różnica zmieniłaby się aż o 810 tys.
W obu scenariuszach przewaga Nawrockiego zostałaby zniwelowana, a zwycięstwo przypadłoby Trzaskowskiemu.

Statystyka nie jest dowodem w sądzie – ale daje narzędzia, by zadać trudne pytania. Dlaczego zdecydowano się sprawdzić jedynie ułamek komisji wskazanych przez niezależną analizę? Czy Polska naprawdę może sobie pozwolić na to, by przy tak istotnym procesie, jak wybory prezydenckie, zostawiać bez weryfikacji ponad tysiąc komisji obciążonych poważnymi wątpliwościami?

Polska została oszukana przez PiS.

Jeszcze jeden nudny wpis o liczeniu głosów. Dla tych których nudzi czytanie wielostronicowych analiz i analizowanie skomplikowanych wykresów:

Analiza dr. @KrzysztofKontek wskazała na nieprawidłowości w:
1,482 obwodowych komisjach wyborczych w całym kraju.

Faktycznie sprawdzono:… pic.twitter.com/0iiI2bifnQ

— Tommy Shelby (@mr_tomashshelby) August 24, 2025

Idź do oryginalnego materiału