Maciej Berek został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prawnik, konstytucjonalista, do niedawna minister w rządzie. Kwalifikacje ma, doświadczenie ma, polityczny bagaż również. I właśnie dlatego ten wybór będzie kolejnym testem nie tylko dla niego, ale dla całej klasy politycznej. Bo przez lata słyszeliśmy, iż Trybunał nie może być partyjnym łupem. Tyle iż każda władza wyjątkowo gwałtownie przypomina sobie o tej zasadzie dopiero wtedy, gdy przestaje być władzą. PiS miał swoich kandydatów, dzisiejsza większość ma swoich. A obywatel ma uwierzyć, iż tym razem będzie inaczej.
Może będzie.
Tylko iż zaufania do państwa nie odbudowuje się zmianą nazwisk przy stole. Odbudowuje się je wtedy, gdy sędzia potrafi powiedzieć „nie” również tym, którzy dali mu głosy.
Bo zmieniają się nazwiska, zmieniają się partie i sejmowe większości, ale pokusa zawłaszczenia Trybunału pozostaje zadziwiająco odporna na każdą zmianę władzy.









