Trump uciszył reporterkę CNN. Biały Dom poszedł jeszcze dalej

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Trump uciszył reporterkę CNN. Biały Dom poszedł jeszcze dalej


Donald Trump 17 sierpnia w Białym Domu przerwał pytanie Kristen Holmes z CNN, mówiąc do niej, by była cicho, i nazwał ją „fałszywą reporterką”. Biały Dom później uderzył w dziennikarkę wpisem o jej dzieciach. To kolejny dowód, iż wojna z mediami w USA weszła w poziom osobisty.

Starcie w Gabinecie Owalnym

Donald Trump zareagował ostro podczas poniedziałkowego spotkania z mediami w Białym Domu. Kristen Holmes, korespondentka CNN, pytała prezydenta USA o ograniczanie amerykańsko-południowokoreańskich ćwiczeń wojskowych oraz o komentarz senatora Jona Ossoffa dotyczący otoczenia Trumpa. Jak wynika z transkrypcji CNN, prezydent przerwał jej kilka razy, zarzucił brak szacunku, zapytał, dla kogo pracuje, a po odpowiedzi, iż dla CNN, nazwał stację „fake news”.

W polskim sporze publicznym łatwo byłoby potraktować tę scenę jak jeszcze jeden odcinek amerykańskiego spektaklu. To byłby błąd. Stany Zjednoczone pozostają kluczowym elementem bezpieczeństwa Polski, a styl sprawowania władzy w Waszyngtonie wpływa także na to, jak działa cały obóz zachodni. DN pisał już, iż kolejne cztery lata będą ważne dla relacji transatlantyckich. Takie incydenty pokazują, iż za wielkimi deklaracjami idzie także brutalizacja codziennej polityki.

Biały Dom zaostrzył przekaz

Samo spięcie z reporterką nie zakończyło sprawy. Jak podał The Guardian, konto szybkiego reagowania Białego Domu opublikowało wpis wymierzony w Holmes, w którym oskarżono ją o obrzydliwe i nieludzkie pytanie, a następnie odwołano się do jej dzieci. CNN odpowiedziało, iż urzędnicy publiczni mogą spierać się z relacjami mediów, ale osobiste ataki na dziennikarzy za zadawanie pytań są poniżej powagi urzędu i kłócą się z zasadami wolnej prasy.

To istotne także dla prawicy, która od lat słusznie krytykuje liberalne media za arogancję, ideologiczne filtry i pogardę wobec zwykłych obywateli. Krytyka mediów jest potrzebna. Różnica polega na tym, iż silne państwo nie musi sięgać po zaczepki rodzinne, by odeprzeć pytanie. Polityk, zwłaszcza prezydent mocarstwa, powinien potrafić odpowiedzieć twardo i rzeczowo. Osobista reprymenda bywa efektowna w klipie, ale państwa nie prowadzi się klipami.

Wojsko w tle awantury

W tle sporu znalazł się także lotniskowiec USS Abraham Lincoln. Według relacji Guardiana Trump odrzucił doniesienia o trudnych warunkach na okręcie, twierdząc, iż słyszał od emerytowanego admirała o dobrym stanie jednostki. Gazeta podała, iż okręt opuścił San Diego 21 listopada 2025 r. i od ponad 250 dni nie zawijał do portu. To nie jest drobiazg medialny, ale kwestia ludzi wykonujących rozkazy państwa.

Dla Polski lekcja jest prosta: sojusz z USA jest filarem naszej strategii, ale nie zwalnia nas z własnego realizmu. Musimy patrzeć na Waszyngton bez naiwności, także wtedy, gdy za oceanem rządzi polityk bliższy prawicy niż liberalnym elitom. Silne przywództwo nie polega na tym, iż zamyka usta każdemu pytającemu. Polega na tym, iż broni interesu państwa, utrzymuje dyscyplinę aparatu i nie pozwala, by osobisty konflikt przykrył sprawę wojska.

Polska potrzebuje trzeźwego spojrzenia

Trump ma rację, gdy obnaża pychę wielkich mediów, ich selektywność i polityczne sympatie. Ma też rację, gdy przypomina, iż polityka międzynarodowa nie jest salonową rozmową, tylko starciem interesów. Problem zaczyna się tam, gdzie język siły zmienia się w widowisko, a instytucje państwa włączają się w personalny atak.

Prawica nie powinna mylić twardości z nerwowością. Dla Polski liczy się stabilny sojusz, mocna armia USA, wiarygodność odstraszania i jasność decyzji w sprawach wojny, pokoju oraz bezpieczeństwa regionu. jeżeli amerykańska polityka grzęźnie w wojnie z mediami, Warszawa ma obowiązek zachować chłodną głowę. Przyjaźń z Ameryką tak. Ślepe kopiowanie jej politycznego chaosu, nie.

Źródło: Interia, The Guardian, CNN.

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału