Donald Trump 17 sierpnia w Gabinecie Owalnym kazał korespondentce CNN Kristen Holmes milczeć i nazwał ją fałszywą reporterką. Spór wybuchł po pytaniu o słowa senatora Jona Ossoffa, a potem konto Białego Domu uderzyło w dziennikarkę personalnie. To pokazuje, jak brutalna stała się wojna prezydenta USA z mediami.
Starcie w Gabinecie Owalnym
Donald Trump starł się z Kristen Holmes podczas spotkania w Gabinecie Owalnym 17 sierpnia. Jak podaje Polsat News w relacji z 18 sierpnia, reporterka CNN zapytała prezydenta USA o wypowiedź senatora Demokratów Jona Ossoffa. Polityk z Georgii zarzucał Trumpowi, iż ten woli zajmować się salą balową i podróżami z asystentką Natalie Harp niż obowiązkami prezydenckimi.
Trump odrzucił zarzut, a potem, gdy Holmes próbowała zadać kolejne pytanie, przerwał jej ostrymi słowami. Według relacji kilku redakcji kazał jej być cicho, nazwał ją osobą hałaśliwą i fałszywą reporterką. To był krótki moment, ale politycznie nośny. Amerykańska prezydentura coraz częściej wygląda jak stała bitwa na klipy, nie jak spokojne wyjaśnianie decyzji państwa.
CNN ma swoją agendę, urząd ma swoje granice
Nie ma powodu udawać, iż CNN jest niewinną świątynią obiektywizmu. Liberalne media w USA przez lata prowadziły wobec Trumpa polityczną wojnę i nieraz mieszały informację z aktywizmem. Prawica ma prawo mówić o stronniczości redakcji, o selekcji tematów, o podwójnych standardach. Ma prawo odpowiadać twardo.
Ale siła państwa wymaga dyscypliny. Prezydent USA nie jest komentatorem w studio, tylko głową mocarstwa. jeżeli pytanie jest nieuczciwe, można je rozbroić faktami. jeżeli opiera się na insynuacji, można to nazwać wprost. Personalny atak, zwłaszcza przeniesiony później na rodzinę dziennikarki przez konto związane z Białym Domem, obniża rangę urzędu i daje przeciwnikom łatwą amunicję.
Biały Dom poszedł dalej
Po wymianie zdań sprawę podbiło konto Rapid Response 47, prowadzone przez zaplecze Białego Domu. Według Washington Post wpisy uderzały w Holmes także przez odniesienie do jej dzieci. CNN stanęło w obronie korespondentki, podkreślając, iż miała prawo zadać trudne pytanie prezydentowi.
Dla amerykańskiej prawicy taki styl może wydawać się skutecznym kontratakiem na media. Krótkoterminowo działa: mobilizuje własnych wyborców, rozcina narrację przeciwnika i przesuwa uwagę z pytania na konflikt. W dłuższym rachunku problem jest poważniejszy. Państwo, które komunikuje się jak wiecowy sztab, traci zdolność chłodnego tłumaczenia własnej polityki.
Lekcja dla Polski
Polska prawica powinna patrzeć na Amerykę bez kompleksów. Trump pozostaje politykiem, który rozumie język siły, suwerenności i interesu narodowego lepiej niż liberalne salony Waszyngtonu. Pisaliśmy już, iż polityka administracji Donalda Trumpa może przynieść napięcia w relacjach transatlantyckich. Dlatego każdy taki incydent trzeba czytać także przez polski interes.
Nas nie interesuje zachwyt nad stylem dla samego stylu. Polska potrzebuje w Waszyngtonie partnera przewidywalnego w sprawach bezpieczeństwa, NATO, Rosji i handlu. Medialne awantury są dla telewizji. Dla państw liczą się decyzje, gwarancje, kontrakty i zdolność utrzymania sojuszy. W tym sensie pytanie o kulturę urzędu nie jest tematem dla salonów. To pytanie o sprawczość mocarstwa, od którego wciąż zależy część bezpieczeństwa Europy.
Wojna z mediami nie zastąpi polityki
Trump potrafi narzucić tempo i zmusić przeciwników do reakcji. Jego obóz uważa to za atut, a wielu wyborców ma dość liberalnych redakcji pouczających połowę kraju z pozycji moralnej wyższości. Ten gniew jest realny. Nie znaczy to jednak, iż każdy wybuch jest politycznie mądry.
W tle pozostaje także pytanie o przyszłość ruchu trumpowskiego, o czym pisaliśmy przy okazji spekulacji, czy Trump wskazuje następcę na 2028 rok. Ruch polityczny, który chce trwać, musi umieć odróżnić bezkompromisowość od chaosu komunikacyjnego. Dla Polski najważniejsze jest jedno: mniej teatru, więcej twardych decyzji korzystnych dla bezpieczeństwa Zachodu i naszej części Europy.
Źródło: Do Rzeczy, Polsat News, Interia, RMF24, The Guardian, Washington Post, Fox News.
Źródło: Do Rzeczy





![Lider zespołu „Droga na Ostrołękę” zagrał dla więźniów [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/775719877_1397324722608929_7910679940113189921_n.jpg)




