Trump twierdzi, iż metale ziem rzadkich są częścią jego umowy z Grenlandią. To „kompletne szaleństwo”

3 godzin temu

Prezydent Donald Trump poinformował w środę, iż osiągnął ramy porozumienia z NATO w sprawie przyszłości Grenlandii, które obejmą prawa do minerałów ziem rzadkich. „Oni będą zaangażowani w kwestię praw do minerałów, tak samo jak my” – powiedział Trump o NATO i Stanach Zjednoczonych w wywiadzie dla CNBC po pierwszym ogłoszeniu w Truth Social.

Nie sprecyzował żadnych wstępnych warunków. Jednak niewykorzystane bogactwa mineralne Grenlandii sprawiły, iż wyspa znalazła się na szczycie listy życzeń Trumpa dotyczących budowania imperium.

Przedstawiciele Trumpa uważają, iż podziemne bogactwa Grenlandii są sposobem na osłabienie chińskiej kontroli nad metalami ziem rzadkich, które są niezbędne do produkcji wszystkiego, od myśliwców i laserów po pojazdy elektryczne i skanery MRI.

Trump bagatelizował zasoby naturalne Grenlandii, m.in. w swoim przemówieniu na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii, wygłoszonym w środę. Stwierdził wówczas, iż pozyskiwanie metali ziem rzadkich nie jest powodem, dla którego Ameryka potrzebuje tego terytorium.

„Wszyscy mówią o minerałach. Jest ich tak wiele” – powiedział Trump. „Nie ma czegoś takiego jak pierwiastki ziem rzadkich. Istnieje przetwarzanie pierwiastków ziem rzadkich. Ale pierwiastków ziem rzadkich jest tak dużo. A żeby się do nich dostać, trzeba przebić się przez setki stóp lodu. Nie dlatego ich potrzebujemy. Potrzebujemy ich dla strategicznego bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego”.

Prezydent Donald Trump przemawia podczas 56. dorocznego spotkania Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w Szwajcarii.

Jednak kilka godzin później Trump powiedział, iż umowa dotycząca Grenlandii obejmowała dwie części: koncepcję obrony przeciwrakietowej „ Złotej Kopuły ” oraz minerały. Jest to zgodne z tym, co powiedział jego były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, Mike Waltz, w wywiadzie dla Fox News w 2024 roku, kiedy to Waltz stwierdził, iż administracja koncentruje się na Grenlandii „na kluczowych minerałach” i „zasobach naturalnych”. Prawda jest taka, iż ​​to nie duńskie prawo do Grenlandii powstrzymuje Stany Zjednoczone przed sięgnięciem po skarby wyspy. To surowe środowisko Arktyki .

„Całkowicie szalony”

Naukowcy twierdzą, iż wydobycie minerałów z Grenlandii byłoby niezwykle trudne i kosztowne, ponieważ wiele złóż mineralnych na wyspie znajduje się w odległych obszarach za kołem podbiegunowym, gdzie znajduje się milowej grubości pokrywa lodowa, a przez większą część roku panuje ciemność.

Co więcej, Grenlandia, autonomiczne terytorium Danii, nie dysponuje infrastrukturą ani siłą roboczą niezbędną do urzeczywistnienia tego górniczego marzenia.

„Pomysł przekształcenia Grenlandii w amerykańską fabrykę pierwiastków ziem rzadkich to science fiction. To po prostu kompletne szaleństwo” – powiedział Malte Humpert, założyciel i starszy pracownik naukowy w The Arctic Institute. „Równie dobrze można by kopać na Księżycu. Pod pewnymi względami jest tam gorzej niż na Księżycu”.

Pomimo nazwy, około 80% Grenlandii pokrywa lód. A wydobycie minerałów – lub czegokolwiek innego – w Arktyce może być od pięciu do dziesięciu razy droższe niż gdziekolwiek indziej na świecie. Zainteresowanie Trumpa Grenlandią nie jest niczym nowym. Nie jest on również pierwszym prezydentem USA, który pożąda tej wyspy. Od lat, jeżeli nie dekad, urzędnicy w Grenlandii zabiegają o bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Mieszkańcy Grenlandii twierdzą, iż są już otwarci na możliwości biznesowe bez żadnych wojowniczych zamiarów.

Mit „garnka ze złotem”

Eksperci twierdzą, iż nakłonienie amerykańskich firm do podjęcia ryzyka na Grenlandii może być mrzonką. „Gdyby na końcu tęczy w Grenlandii czekał garnek złota, prywatne przedsiębiorstwa już by się tam przeprowadziły” – powiedział Jacob Funk Kirkegaard, starszy pracownik naukowy niebędący rezydentem w Peterson Institute for International Economics.

Funk Kirkegaard, który wcześniej współpracował z duńskim Ministerstwem Obrony, stwierdził jednak, iż „bardzo trudno” jest przedstawić uzasadnienie biznesowe dla tak dużej początkowej inwestycji, jaka byłaby wymagana.

Możliwe, iż Trump próbuje zapewnić zachęty finansowe i gwarancje, aby skłonić amerykańskie firmy do dokonania tych ogromnych inwestycji, podobnie jak w przypadku gwarancji, iż wielkie koncerny naftowe chcą intensywnie wiercić w Wenezueli.

„Gdyby dostać wystarczająco dużo pieniędzy z podatków, prywatne firmy byłyby gotowe zrobić prawie wszystko” – powiedział Funk Kirkegaard. „Ale czy to dobry fundament pod zakup terytorium? Odpowiedź brzmi: nie w Grenlandii, tak jak nie w Wenezueli”.

Czynniki środowiskowe

Kryzys klimatyczny spowodował topnienie lodu i gwałtowny wzrost temperatur w Arktyce, co pozwala niektórym ludziom spodziewać się nowych możliwości gospodarczych. Jednak jest za wcześnie, aby stwierdzić, iż będzie to wystarczający przełom, aby przezwyciężyć wyzwania środowiskowe związane z górnictwem na Grenlandii. Topnienie lodu otworzyło wprawdzie niektóre szlaki żeglugowe, ale jednocześnie zmniejszyło stabilność gruntu i zwiększyło ryzyko osuwisk.

„Zmiana klimatu nie oznacza, iż ​​jest łatwo. To nie Morze Śródziemne ani twoja wanna. Po prostu lód zamarza mniej” – powiedział Humpert z The Arctic Institute. Ponadto surowe przepisy ochrony środowiska obowiązujące na Grenlandii zwiększą koszty i utrudnią powszechne wydobycie.

Oczywiście, te przepisy odzwierciedlają pragnienie lokalnej społeczności, by zachować nieskazitelne środowisko. Gdyby administracja Trumpa w jakiś sposób doprowadziła do ich zniesienia, mogłoby to okazać się bardzo niepopularne. „Może to doprowadzić do powstania wrogiej sytuacji politycznej na poziomie lokalnym” – powiedział Funk Kirkegaard.

Przyjaciel czy tyran?

Adam Lajeunesse, kierownik katedry polityki kanadyjskiej i arktycznej na Uniwersytecie St. Francis Xavier, powiedział, iż „dziwaczna retoryka” Trumpa na temat przejęcia Grenlandii grozi podważeniem celów ekonomicznych i strategicznych urzędników USA poprzez pogorszenie relacji z Grenlandią i Danią.

„Można było dostrzec, iż Stany Zjednoczone nie są już postrzegane jako przyjaciel i partner, ale jako tyran, któremu należy się przeciwstawić” – powiedział. Do pewnego stopnia może się to już dziać.

Christian Keldsen, dyrektor zarządzający Greenland Business Association, ostrzega, iż ​​urzędnicy amerykańscy ryzykują pogorszeniem relacji z miejscową ludnością.

„W tej chwili wszystko, co amerykańskie, to czerwona flaga” – powiedział. „Wszyscy zastanawiają się: »Czy popieram kogoś, kto przejmuje władzę nad moim krajem?«”.

Idź do oryginalnego materiału