Za nami Super Bowl. Donald Trump nie pojawił się na meczu, ale grzmi o „obrazie wielkości Ameryki”. Chodziło mu o koncert Bad Bunny’ego. Donald Trump nie pojawił się na Super Bowl Za Amerykanami ich największe sportowe święto: Super Bowl. O trofeum walczyły w tym roku Seattle Seahawks i New England Patriots, a mecz skończył się wynikiem 29:13 dla ekipy z Seattle. Bohaterem okazał się Jason Myers. Jeszcze większe emocje wzbudził artysta, który zaśpiewał w przerwie – zdobywca nagród Grammy Bad Bunny. I tu pojawia się nam Donald Trump. Prezydent USA nie pojawił się na Super Bowl – już wcześniej wybór Bada Bunn’ego był krytykowany przez jego republikańskich kolegów. Poszło o to, iż wszystkie swoje piosenki śmie śpiewać w języku hiszpańskim. W świecie anglosasów to grzech, który wybaczyli oni chyba tylko Niemcom z Rammstein. o ile chcesz być wielki w Ameryce, ucz się języka Jerzego Waszyngtona! Nie chodzi zresztą tylko o język: raper sprzeciwia się ICE i nowej polityce USA wobec imigrantów i to do tego stopnia, iż zrezygnował choćby z trasy po Stanach Zjednoczonych, by jego fani nie byli narażeni na naloty w czasie koncertów. Najgorsze Super Bowl w dziejach! Wszystko skomentował sam Trump. I ogólnie nic mu się nie podobało: